Przechowalnictwo jabłek - jak uniknąć przykrych niespodzianek?

Autor: Albert Katana, www.sadyogrody.pl 30 listopada 2021 10:19

Przechowalnictwo jabłek - jak uniknąć przykrych niespodzianek? Największym problemem podobnie, jak w poprzednim sezonie, były warunki pogodowe, które nie sprzyjały uzyskaniu wysokiej jakości owoców. / fot. shutterstock

Nie poprawimy już jakości jabłek, które zostały zamknięte w komorach. Możemy jednak uniknąć przykrych niespodzianek. Rozmawiamy z dr Krzysztofem Rutkowskim, kierownikiem Zakładu Przechowalnictwa i Przetwórstwa Owoców i Warzyw oraz Pracowni Przechowalnictwa i Fizjologii Pozbiorczej Owoców i Warzyw Instytutu Ogrodnictwa - Państwowego Instytutu Badawczego.

Panie doktorze, jaka jest jakość jabłek zebranych w tym sezonie?

Największym problemem podobnie, jak w poprzednim sezonie, były warunki pogodowe, które nie sprzyjały uzyskaniu wysokiej jakości owoców. Wydawało się, że wybarwienie jabłek jest całkiem przyzwoite, jednak dotyczyło to głównie Gali, bo w przypadku pozostałych odmian już po rozpoczęciu zbiorów okazywało się, że dobre wybarwienie jest jedynie na zewnątrz korony - w gęstych koronach w środku było „zielono”.

Pogoda nie sprzyjała 'budowaniu' jakości jabłek

Problemem podstawowym od lat jest nieszablonowe dojrzewanie owoców. Nawet niezawodne do tej pory wskaźniki takie jak stężenie etylenu w komorach nasiennych i/lub tempo produkcji etylenu, czy indeks skrobiowy nie dawały pewności co do właściwego terminu zbioru. Oczywiście, dawały one pewne informacje, ale w przypadku niektórych odmian np. indeks skrobiowy przez długi czas wskazywał na niedojrzałe owoce (duża powierzchnia przekroju owoców zabarwiona), co powodowało nadmierne opóźnianie zbiorów. Niestety w wielu przypadkach doprowadziło to do zbioru jabłek o mocno zaawansowanej dojrzałości. Dodatkowo, w wielu sadach opóźnienie zbiorów wynikało z niesprzyjającej pogody i braku pracowników.

Dla przykładu, jabłka odmiany Szampion, niejednokrotnie były zbierane gdy ich jędrność (w granicach 4,5 kG) kwalifikowała je do sprzedaży a nie do przechowywania. Słyszałem, że bywało, że zbierano Szampiona do przechowywania o jędrności 4 kG i poniżej, czyli nienadającego się de facto nawet do konsumpcji...

Które odmiany są szczególnie zagrożone chorobami przechowalniczymi?

Szampion na pewno będzie tą odmianą, z którą będą problemy, jeżeli został przeznaczony do przechowywania mimo niezadowalającej jakości. Ponadto, jeśli został potraktowany po zbiorze 1-MCP, i trafi do sprzedaży jeszcze w tym roku, to wskutek niedotrzymania zaleceń dotyczących traktowania tej odmiany 1-MCP, może pojawić się problem ordzawienia przyszypułkowego.

Zagrożenie chorobami przechowalniczymi jabłek

Zbiór jabłek odmiany Red Jonaprince był bardzo rozciągnięty w czasie. Jednakże, w związku z tym, że odmiana ta bardzo dobrze reaguje na traktowanie 1-MCP, mam nadzieję, że da się utrzymać jego jakość.

Golden Delicious w wielu sadach także zbierany był zbyt późno i również może wystąpić problem z utrzymaniem jego jędrności podczas przechowywania.

Stosowanie 1-MCP na jabłka 

W bieżącym sezonie na ograniczenie potencjalnej trwałości przechowalniczej owoców (w tym podatność na choroby przechowalnicze) wpłynęły między innymi: niekorzystne warunki pogodowe: (upały, silne opady deszczu), nierówny wzrost owoców i mikrospękania. Obawiam się, że w tym roku stosowanie Harvisty (1-MCP przedzbiorczo) nie będzie tak efektywne jak w ubiegłym sezonie. Generalnie należy stwierdzić, że jeżeli w trakcie zbioru jest niska jędrność jabłek, to pomimo zachowania efektu fizjologicznego (czyli ograniczenia tempa produkcji etylenu) pozbiorcze traktowanie owoców 1- MCP nie ograniczy mięknięcia zbyt miękkich już "na starcie" jabłek.

Wymienia Pan tu główne odmiany - czy są takie, które są w znikomym stopniu narażone na choroby przechowalnicze, które może warto by było polecać sadownikom?

Każda odmiana wymaga innych narzędzi marketingowych i innego sposobu ich stosowania. To nie jest tak, że przestawimy produkcję i będzie ok. Musi być odpowiedź rynku. Nawet jeśli odmiana będzie dobrze się przechowywała, a nie znajdzie swojego nabywcy, jej produkcja nie ma sensu.

Problemem nie są odmiany lecz to, o czym mówię od lat - nie próbujemy z poziomu producentów i dystrybutorów przyzwyczaić konsumenta do smaku danej odmiany. Nie tworzymy powtarzalnych parametrów wyjściowych do sprzedaży tak, aby utrzymać stabilną jakość, choćby na poziomie jędrności, sprzedawanych owoców. Jeżeli klient miałby przez cały czas dostępności danej odmiany podobną teksturę i smak jabłka, nauczyłby się jej jedzenia. Natomiast jeśli jabłko oferowane w grudniu smakuje źle, a późną wiosną dobrze, to klient staje się nieufny, nie wie czego powinien oczekiwać. Jedyną obroną jest nauczenie się handlować dobrze tym, co mamy. Musimy pamiętać, że w jabłku cały czas zachodzą procesy metaboliczne prowadzące do starzenia i musimy nauczyć się panować nad tymi procesami. A tymczasem panuje przekonanie, że "jakoś się zbierze", "jakoś się przechowa" i te "jakoś" nie przechodzi niestety w jakość.

W ubiegłym sezonie wielu sadowników zastosowało tę zasadę "jakoś to będzie" i włożyło do komór jabłka kiepskiej jakości, które później zdziesiątkowały choroby przechowalnicze. Czy w tym sezonie powtórzyło się to zachowanie, i jakie choroby są głównym zagrożeniem?

Niewątpliwie są to choroby wynikające z niewłaściwego składu mineralnego, między innymi gorzka plamistość podskórna, która pojawiła się jeszcze w sadach na etapie zbioru - wiadomo, że ona będzie się nasilała. Myślę, że problemem będą różnego rodzaju powierzchniowe defekty, tj. plamistość przetchlinkowa, obumieranie przetchlinek, przebarwienia, itp. Obawiam się, że podobnie jak w ubiegłym sezonie Golden Delicious będzie w czołówce tych wizualnych defektów. Czy wystąpi oparzelizna powierzchniowa, to zależy od warunków wzrostu; w niektórych sadach warunki były całkiem przyzwoite, więc mam nadzieję, że oparzelizna będzie mniejszym problemem. Ale na pewno będą problemy wtórnych zakażeń chorobami grzybowymi, typowo przechowalniczymi, wynikającymi z mikrospękań skórki.

Jabłka są już zamknięte w komorach - co sadownicy mogą jeszcze zrobić, by zapewnić jakość?

Nie poprawimy już jakości jabłek, które zostały zamknięte w komorach. Możemy jednak uniknąć przykrych niespodzianek. Przede wszystkim należy regularnie kontrolować jakość, w tym jędrność i obecność chorób przechowalniczych, co da nam informację o pojawiających się problemach.

Od grudnia powinno się to robić w okresach dwu-trzytygodniowych. Jeżeli mieliśmy podczas zbioru zanotowaną jędrność, nawet niską, i w grudniu mamy podobną, to znaczy, że nie jest źle. Ale jeśli nie zanotowaliśmy jędrności podczas zbioru, to na podstawie jednego pomiaru „grudniowego” nie wiemy nic - jędrność jest tylko liczbą, która nic nam nie mówi o tempie mięknięcia.

Należy pamiętać, że nawet niewielka partia owoców niskiej jakości, umieszczona w komorze, może zepsuć owoce dobrej jakości, jeśli rozpoczną się np. procesy gnilne.

Procesów fizjologicznych nie da się zatrzymać - można je opóźnić, ale to jest tylko opóźnienie. Więc to nie jest tak, że jest wysoka jakość ale nie ma ceny, więc opóźniamy sprzedaż, czekając na cenę. Jeśli podejdziemy szablonowo, że "nie otwieramy komory KA do Wielkiej Nocy", możemy się rozczarować - czekanie na lepszą cenę może skończyć się tym, że nie będzie co sprzedawać za tę dobrą cenę.

Jabłko można przechowywać 12 miesięcy, ale tylko to najwyższej jakości. Tu nie może być przypadkowości. Jabłko powinno być zidentyfikowane w momencie zbioru, wtedy powinien zostać nakreślony harmonogram sprzedaży poszczególnych owoców - nawet nie odmian, ale właśnie konkretnych partii owoców - dlatego, że można założyć, że jeśli na przykład wspomniany Red Jonaprince został w znacznej części zebrany w optymalnym terminie zbiorów, potraktowany 1-MCP i umieszczony w warunkach niskotlenowych, to możemy oczekiwać że te jabłka przechowamy 12 miesięcy. Ale owoce tej samej odmiany zebrane w zaawansowanej dojrzałości, w kwaterach, gdzie nie było wybarwienia, nie było ludzi, gdzie pojawiło się dziesiątki innych problemów, które kreśli życie, powinny, być może sprzedane już w grudniu.

Na zakończenie - tradycyjna prośba do sadowników, by uważali wchodząc do komór chłodniczych...

Kontrole jabłek w KA - zachowaj ostrożność

Zdecydowanie. Zachęcając do pobierania prób owoców zwłaszcza z komór kontrolowanych atmosfer, nieustannie podkreślam o grożącym niebezpieczeństwie. Wejście do komory możliwe jest jedynie w aparacie tlenowym lub po napowietrzeniu komory. Próby owoców, przygotowane podczas załadunku komory, można pobierać przez specjalne okna inspekcyjne (w drzwiach lub sufitach komór). Trzeba pamiętać, że kontrolowana atmosfera jest śmiertelnie niebezpieczna dla obsługi obiektu.

Dziękuję za rozmowę.

Parch przechowalniczy, szara pleśń. Czym nas zaskoczy sezon 2021/22? (video)

Podobał się artykuł? Podziel się!

WIĘCEJ NA TEMAT

AGROTECHNIKA

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI