×

Subskrybuj newsletter
sadyogrody.pl

Zamów newsletter z najciekawszymi i najlepszymi tekstami portalu.

Podaj poprawny adres e-mail
  • Musisz zaznaczyć to pole

Warzyw po nowym roku może być znacznie mniej. Ceny wzrosną?

Autor: Albert Katana 06 grudnia 2022 16:00

Warzyw po nowym roku może być znacznie mniej. Ceny wzrosną? Widać ewidentnie presję na sprzedaż warzyw bez wkładania do przechowalni/ fot. shutterstock

-Wszyscy boimy się o to, co się wydarzy po 1 stycznia 2023 r. gdy skończą się stare umowy na energię i cena wzrośnie. Może się tak stać, że już w początkach nowego roku warzyw będzie bardzo mało i ceny rzeczywiście będą wysokie - mówi serwisowi sadyogrody.pl Paweł Gulczyński, wiceprezes GPOiW Polfarm.

Według GUS warzyw w tym roku w Polsce będzie relatywnie mało, za to będą drogie - czy zgadza się Pan z tym stwierdzeniem? Jaki macie plon w Polfarm, jakie są perspektywy dobrej sprzedaży?

Jak na razie nie widzimy, by coś potwierdzało opinię GUS. Ceny, owszem, można uznać za satysfakcjonujące, jeśli weźmie się pod uwagę, że tegoroczne warzywa zostały wyprodukowane przy użyciu środków produkcji kupowanych w sezonie 2021/2022. Natomiast jeśli spojrzymy na te ceny z perspektywy nowego sezonu i produkcji odtworzeniowej, to już to tak dobrze nie wygląda. Tak więc nie jest to rok dramatyczny dla rolników, ale też nie ma powodów do optymizmu, bo biorąc pod wzrost wszystkich kosztów produkcji, od 20% do 100% raczej niemożliwe będzie odtworzenie produkcji bez korzystania z kredytów bankowych czy kupieckich.

Producenci ograniczają przechowywanie

Teraz produkcja na pewno nie jest deficytowa, ale sytuację można określić jako “spokój przed burzą”, ponieważ widać ewidentnie presję na sprzedaż wszystkich warzyw bez wkładania do przechowalni - wszyscy boimy się o to, co się wydarzy po 1 stycznia 2023 r. gdy skończą się stare umowy na energię i cena wzrośnie. Może się tak stać, że już w początkach nowego roku warzyw będzie bardzo mało i ceny rzeczywiście będą wysokie.

Polfarm też stara się sprzedawać na bieżąco?

My jesteśmy zobowiązani kontraktami z sieciami handlowymi, więc musimy mieć warzywa przez cały rok; warzywa z części pól sprzedajemy na bieżąco, z innych pól wkładamy do chłodni. Cenę energii mamy zakontraktowaną na bardzo przyzwoitym poziomie do końca roku, ale jest obawa co będzie po 1 stycznia.

Latem tego roku Piotr Borczyński, główny specjalista ds. warzywnictwa Kujawsko-Pomorskiego ODR mówił w wywiadzie na naszego portalu, że produkcja warzyw przestała się opłacać, ponieważ zakłady przetwórcze nie uwzględniają wzrostu kosztów ich produkcji. Czy zakłady przetwórcze powinny wziąć większy udział we wzroście kosztów produkcji warzyw?

Wielokrotnie mówiłem, że w całym rynku jest nierówny podział marży handlowej, nie tylko w przetwórstwie, choć akurat zakłady przetwórcze chyba najbardziej “zabetonowały” ceny, utrzymując de facto takie same od lat. Mało tego, są takie zakłady które marchew plastrową do chłodni chcą kupować w cenach sprzed 20 lat, czyli po 45 gr. za kilogram.

Przetwórstwo warzyw 2022

Ewidentnie przemysł wykorzystuje to, że produkcja warzyw nie jest produkcją jednoroczną, którą w następnym roku można zastąpić czymś innym, że gospodarstwa uprawiające warzywa są często gospodarstwami wyspecjalizowanymi i odpowiednio wyposażonymi ale jednocześnie nie tak dużymi, żeby mogły utrzymać się z produkcji zbóż. Ewidentnie też wykorzystywane są przyzwyczajenia rolników - są tacy, którzy podpisują umowy z półrocznym wyprzedzeniem, “bo się przyzwyczaili”, “bo jakoś to będzie”; z drugiej strony wielu producentów sieje warzywa nie wiedząc, komu sprzeda. Taka postawa przetwórców powoduje, że sytuacja tych, którzy produkują wyłącznie na przemysł, jest nie do pozazdroszczenia.

Jest wiele analiz, autorstwa Piotra Borczyńskiego czy firmy Yara dotyczących kosztów produkcji marchwi - wynika z nich, że koszt wyprodukowania kilograma marchwi dla przemysłu wynosi 40 gr., marchwi detalicznej ok. 1 zł. Nie mamy takich cen. Producenci tak naprawdę oszukują się, nie licząc swojej pracy, amortyzacji sprzętu; pozwalają się tak naprawdę wykorzystywać. W naszym gospodarstwie uprawiamy nie tylko warzywa, i jest to nieprawdopodobne, że marża na pszenicy, jęczmieniu browarnym jest lepsza niż na warzywach! Biorąc pod uwagę ilość nakładów i pracy w obu przypadkach to jest sytuacja patologiczna.

Czy receptą na problemy warzywnictwa jest wprowadzanie do uprawy nowych odmian, bądź nowych technologii uprawy?

Zawsze innowacyjność jest receptą na problemy. Ale tak naprawdę - jeżeli się nie zrzeszymy, czy to w organizacjach producenckich, spółdzielniach, czy nawet w grupach rolniczych nie biznesowych, to nie damy sobie rady. W pojedynkę każdy z nas jest słaby, nawet ten, kto ma kilka tysięcy hektarów warzyw. My musimy próbować się zrzeszać, tworzyć grupy zakupowe, sprzedażowe; nie musimy w tym celu tworzyć spółek, łączyć się kapitałowo, ale musimy tworzyć organizacje, bo organizacja umożliwi kupno środków produkcji za niższą cenę i sprzedaż większych partii towaru za wyższą cenę.

W Planie Strategicznym dla WPR na 2023-2027 mocno promowane są ekoschematy - czy zamierzacie je wprowadzać do swojej praktyki rolnej, jeśli tak, które z nich wydają się odpowiednie i atrakcyjne dla Polfarmu?

My już od kilku lat wprowadzamy ekoschematy, bo takiej produkcji od dawna wymagały sieci handlowe, a my zdecydowanie popieramy takie działanie.
Fundamentalną dla nas praktyką jest płodozmian - w naszym gospodarstwie mamy płodozmian minimum 5.letni. Wprowadzamy rośliny motylkowe, dosiewamy gdzie się da rośliny miododajne, wprowadzamy łąki, zadrzewienia i remizy śródpolne. Od wielu lat wyłapujemy każdą wodę, tę melioracyjną, której jest nadwyżka po jesieni i zimie - ją blokujemy, żeby nie spływała do kanałów, do morza; teraz wspólnie z gminą Puck będziemy, korzystając ze zbiornika gminnego, wyłapywać wodę z deszczówki.

Zrównoważona produkcja warzyw 

Dziś żeby rolnictwo przetrwało i funkcjonowało musi ograniczyć użycie środków ochrony roślin, nawozów, czyli musi być rolnictwem zrównoważonym. W naszym gospodarstwie w produkcji warzyw wykorzystujemy 80% ochrony biologicznej: wszystkie warzywa, które są uprawiane w Polfarmie w momencie zbiorów są badane przez autoryzowane laboratoria i mamy zero pozostałości śor. Czyli produkujemy warzywa konwencjonalnie, a w efekcie wychodzą nam produkty ekologiczne, bo nie ma w nich żadnych pozostałości. Mówię o tym z całkowitą świadomością tego, że należy przedefiniować pojęcie rolnictwa ekologicznego, szczególnie, że “twarda” ekologia jest niemożliwa w dużych gospodarstwach z prozaicznego powodu - braku pracowników do odchwaszczania. Zresztą tak naprawdę w rolnictwie nikt nie chce pracować, nie wiem dlaczego. Tak więc postanowiliśmy, że będziemy uprawiać warzywa w sposób konwencjonalny, ale efektem mają być warzywa ekologiczne - jestem przekonany, że klienci to zauważą.

Druga część wywiadu z Pawłem Gulczyńskim wkrótce na naszych łamach!

Podobał się artykuł? Podziel się!

WIĘCEJ NA TEMAT

WARZYWA

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI