Szparagi 2022: Spada opłacalność. Ceny są za niskie

Autor: Albert Katana 06 czerwca 2022 11:22

Szparagi 2022: Spada opłacalność. Ceny są za niskie W tym roku ceny krajowych szparagów nie są satysfakcjonujące/ fot. shutterstock

Uprawiam szparagi od 2014 r. i od tego czasu ich cena wzrosła może o 20%, podczas gdy koszty robocizny wzrosły trzykrotnie. Szparagi zbiera się tylko ręcznie, więc tutaj nie da się zaoszczędzić - mówi w wywiadzie dla sadyogrody.pl Piotr Chorzewski, właściciel gospodarstwa Szparagowe Pole położonego w m. Wróblewo, pow. płoński.

  • Opłacalność produkcji szparagów spada z roku na rok
  • Biorąc pod uwagę wzrost kosztów produkcji, cena szparagów nie jest satysfakcjonująca dla producenta
  • Mimo wyższych stawek do zbiorów szparagów, pracowników znaleźć jest trudno;  szparagi zbiera się tylko ręcznie

Piotr Chorzewski prowadzi gospodarstwo specjalizujące się w produkcji szparagów "Szparagowe Pole" w powiecie płońskim wspólnie z żoną Katarzyną.

Wielka plantacja szparagów Green River została zlikwidowana w ubiegłym roku - czy w Polsce opłaca się uprawiać szparagi?

Opłacalność uprawy szparagów 2022

Zależy komu - wpływ na to ma skala produkcji, dywersyfikacja, bo niektórzy mają np. i szparagi i truskawki. Nie bez znaczenia jest też moment rozpoczęcia sezonu – niektórzy producenci przyśpieszają go poprzez uprawę szparagów w minitunelach. Ale opłacalność spada z roku na rok: w 2014 r. za godzinę pracy pracownika płaciłem ok. 5 zł, w tym roku jest to 15 zł, a cena szparagów w tym czasie wzrosła nieznacznie. Trzeba to w jakiś sposób kompensować: automatyzacją, znajdowaniem innych kanałów sprzedaży.

Sprawdź jak rozwinąć swoje gospodarstwo rolne!

Jak przebiega sezon szparagowy: jakie są trudności w uprawie, ceny, zagrożenia dla opłacalnej produkcji?

Biorąc pod uwagę wysokość inflacji i wzrost kosztów produkcji, także energii, która jest używana przy przygotowaniu szparagów do sprzedaży, cena nie jest satysfakcjonująca. Uprawiam szparagi od 2014 r. i od tego czasu ich cena wzrosła może o 20%, podczas gdy koszty robocizny wzrosły trzykrotnie. Szparagi zbiera się tylko ręcznie, więc tutaj nie da się zaoszczędzić.

Ceny szparagów 2022

Efekty inflacji są widoczne jeśli chodzi o spożycie szparagów, które są produktem premium – jeśli klient ma zapłacić 13 zł za szparagi, to woli wydać te pieniądze na inne warzywa.

Sytuację na rynku szparagów komplikuje fakt, że na początku kwietnia pojawiają się w Polsce szparagi z importu z Włoch i Hiszpanii, które są sprzedawane jeszcze w maju. Niestety importerzy często towarują się dość mocno w drugiej połowie kwietnia i gdy my wychodzimy na rynek z polskim szparagiem, znacząco obniżają ceny szparagów importowanych, by je sprzedać. W Polsce nie ma aż takiej świadomości (i pewnie nie będzie), że warto jeść polskie szparagi.

A są one lepsze od importowanych?

To jest tak, jak z truskawką – polska zbierana jest w fazie dojrzałej i sprzedawana tego samego dnia, szparagi również sprzedawane są na bieżąco. Szparagi importowane muszą przejechać kilka tysięcy kilometrów i przeleżeć kilka dni w ciężarówce.

Wspomniał Pan o znaczącym wzroście kosztów robocizny – jak teraz wygląda sytuacja z pracownikami do zbiorów? Są problemy z ich znalezieniem? Jak Pan sobie z tym radzi?

Pracownicy do zbioru szparagów

Są duże problemy z siłą roboczą. Mimo, że stawki są wyższe niż w ubiegłym roku średnio o 20%, pracowników znaleźć trudno. Jest gorzej niż w ubiegłym roku, bo wielu mężczyzn pozostało na Ukrainie, a wraz z nimi również wiele kobiet, które pracowały w polskich gospodarstwach. Wydawało się, że ogromna liczba uchodźców będzie poszukiwać pracy również w rolnictwie, ale tak się niestety nie stało. Chociaż miałem stałą ekipę, która pracowała u mnie już od kilku lat, to w tym roku musiałem szukać nowych pracowników. Problemem jest nie tylko brak chętnych do pracy, ale także to, że jeśli już się tacy znajdą, to nie wiedzą, jak zbierać szparagi: często zbierają za małe, źle przycinają. To ciężka praca, więc niektórzy się rozmyślają i rezygnują.

I to są wyłącznie Ukraińcy, tak? Polacy nie chcą zbierać szparagów w Polsce?

Za granicą Polacy pracują za znacznie wyższą stawkę – współpracuję z holenderskim producentem sadzonek, którego jestem oficjalnym dystrybutorem w Polsce, stąd wiem, że on zatrudnia co roku 60 Polaków, ale jego stawka godzinowa to 9 euro. Gdy na początku sezonu nie mogłem znaleźć pracowników i zwróciłem się do agencji pośrednictwa pracy, powiedziano mi, że mogą przywieźć 10 pracowników następnego dnia, ale za holenderską stawkę…

Mimo wszystko ci pracownicy się znajdują…

W tym roku przez jakiś czas miałem częściowo pracowników spośród uchodźców, ale to byli ludzie z miast, więc to się nie sprawdziło. W połowie sezonu udało mi się ustabilizować zespół, ale problemy zawsze są, bo ze szparagami jest tak, że w zależności od pogody i fazy rozwoju można ich zbierać 100 kg. z hektara, a można 200 kg.; gdy jest ich mniej, to przy pełnej obsadzie zespołu pracownicy się frustrują, bo nie mają wystarczająco dużo pracy.

W tym sezonie warunki pogodowe są korzystne?

Nie ma tragedii – było zimno do końca kwietnia, zbiór trochę się przesunął, było trochę suszy, ale szparagi są na nią odporne.

Uprawia Pan szparagi holenderskiej odmiany Gijnlim – dlaczego zdecydował się Pan na tę odmianę?

Z kilku powodów – jest to odmiana sprawdzona w uprawie zielonych szparagów w naszym klimacie, do tego dość wczesna. Poza tym ma świetne walory smakowe i wizualne: zamknięte, zwarte główki. Zazwyczaj zaczynam sezon wcześniej niż inni, pierwsze zbiory (zależnie od pogody) mam po 20. kwietnia.

Gdzie Pan sprzedaje swoje szparagi? Czy są problemy ze zbytem?

Odbiorcy krajowego szparaga

Współpracuję z kilkoma mniejszymi sieciami sklepów oraz kilkoma pośrednikami. Sprzedaję szparagi również w detalu, w sklepiku samoobsługowym przy plantacji.
Nie zdarzyło mi się wyrzucić szparagów, ale to wszystko jest kwestią ceny, która w tym roku jest mizerna.

Sklepik samoobsługowy przy plantacji to wciąż rzadkość – czy to efektywna i bezpieczna forma sprzedaży?

Zaletą sprzedaży w takim sklepiku jest wyższa cena niż hurtowa i gotówka “od ręki”. Poza tym buduje to zaufanie klientów do producenta i marki. Mamy swoich stałych odbiorców, którzy co tydzień przyjeżdżają po większe zamówienia. Sklepik pozwala też producentowi reklamować swój produkt, co w przypadku szparagów jest nie bez znaczenia, bo w Polsce spożycie tych warzyw jest wciąż dość niskie.
Pamiętam opowieści sprzed lat, o tym że Niemcy wystawiają przy drogach swoje produkty i każdy może sobie je stamtąd wziąć i położyć pieniądze za towar. W Polsce wszyscy kręcili głowami z niedowierzaniem, kiedy trzy lata temu wraz z żoną zdecydowaliśmy się na taką formę sprzedaży, ale jesteśmy z niej bardzo zadowoleni. Polecam taki sklepik wszystkim producentom warzyw - niech nie boją się wystawiać swoich produktów, nikt ich nie kradnie, a klienci naprawdę doceniają możliwość zakupu warzyw prosto z pola.

Dziękuję za rozmowę

Podobał się artykuł? Podziel się!

WIĘCEJ NA TEMAT

WARZYWA

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI