Producenci papryki: Nie liczymy na to, że ktoś za nas będzie rozwiązywał problemy



www.sadyogrody.pl - 03 grudnia 2018 13:10


Ten rok był przecięty pod względem korzyści dla producentów warzyw. Mieliśmy bardzo długi sezon – wcześnie się zaczął i długo trwał – dlatego mogliśmy wyprodukować więcej warzyw, co spowodowało niewielki wzrost dochodów - mówił Mirosław Łuska, prezes Zrzeszenia Producentów Papryki RP podczas IV edycji konferencji "Sady i Ogrody".

Łuska przyznał, że jednak to papryka jest ich sztandarowym produktem. - Papryka kolorowa była poniżej przeciętnej. Natomiast bardzo dobrze od początku sezonu sprzedawała się papryka zielona. Nasi dystrybutorzy znaleźli nisze rynkową w Europie Zachodniej i tam eksportowali duże ilości papryki zielonej. Dzięki temu jej ceny były zbliżone do cen papryki czerwonej, co w przeszłości się nigdy nie zdarzało. To, że papryka sprzedawana była w dużych ilościach po opłacalnych cenach pozwoliło utrzymać dochody na odpowiednim poziomie - mówił. 

Odnośnie sytuacji na rynku owoców i warzyw wypowiedział się Paweł Myziak, członek Zrzeszenia Producentów Papryki RP. 

- Mam wrażenie, że spotykamy się z niezrozumieniem sytuacji w jakiej się znaleźliśmy. W tym momencie dla mnie istotne jest wsparcie, którego nie wykorzystaliśmy. Przy tak ogromnym wsparciu do powstawania grup mamy tylko 20 proc. rolników należących do organizacji i grup producentów. Wobec tych danych zastanawiam się, jaki program musiałby zostać uruchomiony, żeby w grupach było więcej producentów. Ciężko mi sobie wyobrazić lepszy program niż ten który był: mianowicie dofinansowanie 75 proc. do inwestycji w organizacjach. Wydaje mi się, że pójście w kierunku dalszego organizowania się jest dobrym wyjściem z sytuacji. Jednak nie zrobi za nas tego rząd, to my musimy sami pójść w tym kierunku - przyznał. 

Według niego, musimy zacząć bronić własnego rynku. - Obserwuję w Polsce odejście od ekologii, która była mocno promowana. W Madrycie połowa produktów w sklepach jest ze znaczkami BIO. Jeśli nie będziemy mieć własnego produktu a sieci zachodnie sprowadzą produkt ekologicznych do naszych sklepów to konsument wybierając jabłko ekologiczne sprowadzane z Włoch nie kupi polskiego jabłka. Musimy zacząć bronić własnego rynku. Możemy to robić wyłącznie poprzez produkcję tego czego nam brakuje. Hiszpanie są w stanie wyprodukować BIO paprykę, która trafia na polskie półki. Matka z dzieckiem dokonując wyboru kupi bio produkt - tłumaczył. 

- Ponadto – moim zdaniem – musimy stworzyć prawdziwe targi żywnościowe w Polsce. Jako trzeci producent owoców i warzyw w Europie nie możemy sobie pozwolić na brak takich targów. Najbliższe tego typu targi są w Berlinie. Jeśli chcemy odgrywać jakąś rolę w tej części Europy to musimy dołożyć wysiłku i stworzyć duże targi żywnościowe. Nieoficjalne rozmowy o takim wydarzeniu już się pojawiają - skomentował. 

- My producenci nie liczymy na to, że ktoś za nas będzie rozwiązywał problemy. Producenci poniekąd przyczynili się do tej trudnej sytuacji, dlatego teraz musimy sami wychodzić z rozwiązaniami. Jeśli będziemy tylko narzekać, że jest źle to na pewno nikt nam nie pomoże i nie wskaże rozwiązania - podsumował Myziak.