×

Subskrybuj newsletter
sadyogrody.pl

Zamów newsletter z najciekawszymi i najlepszymi tekstami portalu.

Podaj poprawny adres e-mail
  • Musisz zaznaczyć to pole

Producenci będą się łączyć międzynarodowo? "Poziom krajowy to za mało"

Autor: Albert Katana 20 grudnia 2022 12:03

Producenci będą się łączyć międzynarodowo? "Poziom krajowy to za mało" Polfarm: ten rok jest przyzwoity w produkcji warzyw/ fot. unsplash

Oceniając produkcję warzyw można stwierdzić, że ten rok jest przyzwoity - nie zyskaliśmy tyle, żeby inwestować, ale funkcjonować możemy bez problemów. Odczuwamy jednak niepewność co do tego, co stanie się w przyszłym roku - mówi serwisowi sadyogrody.pl Paweł Gulczyński, wiceprezes GPOiW Polfarm.

Uprawa precyzyjna warzyw

Czy rolnictwo precyzyjne pomaga uniezależnić się od nawozów, czy Polfarm stosuje takie technologie, i czy rolnicy wprowadzający rolnictwo precyzyjne powinni być wspierani finansowo w ramach Wspólnej Polityki Rolnej?

Jeżeli nie będzie wsparcia dla rolnictwa precyzyjnego, to takie rolnictwo będzie jedynie w dużych i bardzo dużych gospodarstwach, bo jest ono po prostu drogie i małych gospodarstw na nie nie stać. Rolnictwo precyzyjne powinno być wspierane, ponieważ pozwala ograniczyć zużycie nawozów, i innej tzw. chemii - my od kilku lat rozmawiamy z firmami produkującymi opryskiwacze, żeby zaczęły funkcjonować opryskiwacze punktowe, takie, gdzie dysza jest uruchamiana w momencie wykrycia przez kamerę chwastów. Ale rolnictwo precyzyjne to również różnego rodzaju samojezdne maszyny, pielniki, drony, aplikacje, które już teraz są używane w wielu gospodarstwach; jestem przekonany, że najdalej za dwie dekady robotyzacja całkowicie zmieni rolnictwo. Niemniej niewiele gospodarstw jest w stanie indywidualnie zrobotyzować swoją działalność, więc to wszystko powinno być wspierane finansowo z budżetu unijnego bądź krajowego.

Zobacz także:

Warzyw po nowym roku może być znacznie mniej. Ceny wzrosną?

Wzrost kosztów w produkcji warzyw

W ubiegłym roku powiedział Pan, że Polfarm nie zarabia, lecz walczy o przetrwanie - czy odnosicie sukcesy w tej walce? Czy, wziąwszy pod uwagę wszystkie elementy obecnej sytuacji - nawozy, energię, paliwa, ograniczanie środków ochrony, wysokie koszty pracy, inflację - warzywnictwo w Polsce ma mimo wszystko perspektywy rozwoju?

Powiem tak - mamy dobrych partnerów od nawozów i chemii i bardzo dużo środków do produkcji kupiliśmy po niższej cenie z zapasem w sezonie 2021/2022. Jeśli chodzi o zboża, jest to dla nas najlepszy rok od 20 lat - średni plon pszenicy z 400 ha wyniósł 10,5 tony z hektara sprzedanego towaru. Oceniając produkcję warzyw można stwierdzić, że ten rok jest przyzwoity - nie zyskaliśmy tyle, żeby inwestować, ale funkcjonować możemy bez problemów. Odczuwamy jednak niepewność co do tego, co stanie się w przyszłym roku, bo wzrosły koszty produkcji i mamy bardzo poważne problemy z pozyskaniem pracowników - wszyscy odczuwają drożyznę i chcą zarabiać więcej niż w poprzednich latach.

W zeszłym roku wyzwaniem dla Polfarmu było sprzedanie warzyw nieperfekcyjnych oraz planowana inwestycja w linię do produkcji z marchwi sałatek, półproduktów do zup - czy to się udało?

Warzywa nieperfekcyjne sprzedajemy, i to do różnych sieci; widzimy, że sieci handlowe widzą potrzebę zagospodarowania takich warzyw, są gotowe do zakupu większych ilości i sprzedaży w cenach promocyjnych. Oceniamy to bardzo pozytywnie.
Natomiast inwestycja jest już zakończona jeśli chodzi o fazę planowania, ale wstrzymujemy się z jej realizacją z uwagi na niepewność jutra. Zdecydowaliśmy się poczekać, ale widząc wzrost kosztów energii zastanawiamy się, czy nie powinniśmy zainwestować raczej w produkcję energii, czyli fotowoltaikę i biogazownię. Nie dlatego, żeby obniżyć cenę produktu, bo jej nie da się już obniżyć, ale po to, by rolnik stał się też wytwórcą energii i bilansował jej koszt w swoim budżecie.

Koszty energii sprawiają problemy producentom warzyw w całej Europie - co chwila słychać, że ograniczana jest produkcja w szklarniach w Holandii, Danii, w Polsce; wszyscy zastanawiają się też, czy warto przechowywać warzywa czy owoce w chłodniach. Czy kryzys energetyczny spowoduje załamanie europejskiego warzywnictwa? Jest jakieś rozwiązanie tych problemów?

Mówiliśmy tu często o Wspólnej Polityce Rolnej. Ona powinna być rzeczywiście wspólna, czyli powinna odnosić się do wspólnych planów, wspólnych pieniędzy i wspólnej produkcji. Po co produkować pomidory szklarniowe w grudniu, gdy jest niskie nasłonecznienie i trzeba zużywać węgiel? Czy nie lepiej w lutym przywieźć tego pomidora z Włoch, gdzie w tym czasie on rośnie bez ogrzewania pod okrywą foliową? Po co mamy trzymać w chłodniach marchew do czerwca, skoro w maju młoda marchew rośnie w Hiszpanii? Po co rolnik hiszpański czy włoski ma chłodzić warzywa liściaste w lipcu, skoro w Polsce mamy wówczas odpowiedni klimat do ich uprawy?

Grupy producentów warzyw

Myślę, że to jest rozwiązanie naszych problemów z energią, ale to powinna rozwiązać rzeczywiście wspólna polityka rolna. Obserwuję rynek od 30 lat i myślę, że niebawem producenci rolni będą łączyli się w grupy międzynarodowe - ponieważ poziom krajowy to już jest za mało, aby działać naprawdę efektywnie. Te organizacje rolnicze niekoniecznie muszą łączyć się biznesowo, mogą to być kooperatywy, ale łączyć je będzie wspólna produkcja, wspólne planowanie sprzedaży i wspólne kontraktacje w centralach - bo przecież sieci handlowe to koncerny międzynarodowe działające w całej Europie i wielu innych państwach na świecie.

Takie kooperatywy już działają; nas również zapraszają do rozmów producenci z innych państw Europy, a my już sprzedajemy marchew w lipcu i sierpniu do Hiszpanii, Portugalii i Włoch, i zapewne w maju i czerwcu będziemy ją stamtąd kupować, czyli warto o tym rozmawiać.

Dziękuję za rozmowę!

Podobał się artykuł? Podziel się!

WIĘCEJ NA TEMAT

WARZYWA

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI