Plantator ogórków: kupcy windując marże zabijają polskie warzywnictwo (wywiad)



Albert Katana - 27 lipca 2021 15:01


Ciężko jest zbilansować koszty, szczególnie, że one wciąż rosną, także na przestrzeni sezonu, i zależą od wielu czynników. U mnie sezon trwał w tym roku przez miesiąc. Wszystko drożeje a ogórki kosztują tyle samo od lat, z tendencją do spadku ceny - mówi serwisowi sadyogrody.pl Piotr Olchówka, producent ogórków z Mściwojowa k. Snowidza, pow. jaworski.

Koszty produkcji i zbioru ogórków są wysokie w produkcji konwencjonalnej, w ekologii te koszty są jeszcze wyższe. Tymczasem ceny ogórków są niskie. Jak ocenia Pan sytuację? Czy cena ogórków ekologicznych rekompensuje poniesione nakłady?

Ciężko jest zbilansować te koszty, szczególnie, że one wciąż rosną, także na przestrzeni sezonu, i zależą od wielu czynników. U mnie sezon trwał w tym roku przez miesiąc. Praca ludzka drożeje, jak wiadomo, a ja sam robię rozsadę - maj był, jaki był, musiałem później dosadzać, a mam pracowników dorywczych z okolicy. Wszystko drożeje a ogórki kosztują tyle samo od lat, z tendencją do spadku ceny. Dodatkowo producentów przygniatają marże narzucane przez właścicieli warzywniaków - handlarz któremu sprzedałem kapustę po 2,50, odsprzedaje ją po 5,90… Zamawia 20 główek i sprzedaje na marży 100%, zamiast kupić 100 i sprzedać za złotówkę więcej, a przecież gdyby tak zrobił, to on by nie stracił, a producent i klient zyskaliby. Niestety kupcy zachowują się tak jakby nie przeszkadzało im, że windując marże zabijają polskie warzywnictwo, a jeśli to zrobią, to import będzie ich kosztował więcej, więc w efekcie i oni zaczną mieć mniej albo w ogóle.

Uprawa ogórków ekologicznych

Od jak dawna uprawia Pan ogórki ekologiczne, na jakiej powierzchni, jaki jest plon z hektara?

Ja pracowałem zawodowo przez 25 lat, jestem po studiach pedagogicznych, po doktoracie. No ale stało się tak, że wróciłem na ojcowiznę i zająłem się warzywami. Mam 20 hektarów ziemi, zacząłem od kapusty, ogórki mam od ok. 6 lat.

Dlaczego zdecydował się Pan na ekologię w gruncie? Czy uprawia Pan również pod osłonami, albo ma taki zamiar?

W gruncie i ekologicznie produkuję tylko ogórki. Ale nie mam gospodarstwa certyfikowanego, natomiast co roku mam inspekcje fitosanitarne. Ja wiem co stosuję, natomiast mam swoje zdanie na temat ekologicznej produkcji warzyw, i nie jest to dobre zdanie.
Oprócz sprzedaży na rynek świeży sprzedaję też kiszonki w ramach rolniczego handlu detalicznego. Nie oddaję tych produktów do skupów, mam swoich klientów, których liczba co prawda wzrasta z roku na rok, ale oni najpierw muszą przekonać się do moich produktów, bo mam ogórki odmian holenderskich które mają bardzo żywy kolor i ludzie podejrzewają, że ten kolor jest efektem przenawożenia. Tymczasem ja nie dodaję żadnej chemii, a te ogórki są doskonałe na przetwory, np. jako małosolne.

Sprzedaż ogórków na GiełdaRolna.pl

Zamieścił Pan ogłoszenie na gieldarolna.pl - jakie są efekty?

W zeszłym roku obsadziłem ogórkiem pół hektara, ale zabrakło go dla klientów, więc w tym roku zwiększyłem plantację do hektara. W tamtym roku w czerwcu przyszły kwaśne deszcze i zniszczyły mi ogórki, w tym nie mogę narzekać, plon jest dobry, ale z kolei był taki moment, że był zastój w handlu i nawet nie zbierałem ogórka, bo do kiszenia miałem już tyle ile potrzebowałem. Córka zaczęła zamieszczać ogłoszenia w internecie, między innymi na Giełdzie Rolnej, i kupcy zaczęli się zgłaszać.
Niestety nie powiem panu, czy to efekt ogłoszenia konkretnie na gieldarolna.pl, bo nie pytam klientów skąd się dowiedzieli o mojej ofercie.

W ogłoszeniu na www.gieldarolna.pl zaproponował Pan cenę “do ustalenia”. Udało się ustalić dobrą cenę?

Wie pan, jeśli zgłaszali się do mnie ludzie i proponowali 1,5 zł, to mówiłem im, że to absurd - za te pieniądze nie wyszedłbym nawet w pole. Odbiorcom indywidualnym nie sprzedawałem poniżej 4 zł, hurtownikom poniżej 3 zł. Za mniejszą cenę nie opłaca mi się zbierać na rynek świeży.
Z początku zbierałem na kiszonki, więc nie miałem problemu, potem był przestój i ogórki mi nawet trochę przerosły, a teraz popyt jest na wszystko: duże, małe, średnie, krzywe - bez różnicy. Sezon się kończy i ludzie już nie narzekają, że za zielone, za białe, za małe, za duże - teraz wszystko pasuje. Natomiast dałem też ogłoszenie na kapustę i nie ma zainteresowania - każdy czeka na “dobrą cenę”.

Czyli ogórki ekologiczne opłacają się?

Powiem panu tak - ja się w to bawię, to nie jest coś, z czego się da utrzymać. A z tego, co widzę, za parę lat polska produkcja warzyw padnie. Rynek przejmą potentaci, będziemy importować żywność z Ukrainy, z Azji. Widziałem sam, jak kilka lat temu przyjechał Ukrainiec z walizką pieniędzy i załadował sadzonkami borówki całego tira. Ogórki z Indii już nas zalewają, a truskawki z Hiszpanii już nawet nie są przepakowywane w Polsce, tylko zbierane w Hiszpanii w łubianki z Polski. I nie ma żadnej kontroli fitosanitarnej, żadnego trackingu żywności.
A ja mam kontrole co roku, ostatnio trzy w ciągu jednego dnia. Wie pan dlaczego? Bo plantacji ogórków jest coraz mniej w moim powiecie, a kontrolerzy muszą przeprowadzić kontrolę, więc przyjeżdżają do mnie… Ciekawe, gdzie będą jeździć, gdy zostaną same zboża i rzepaki.

Ale przecież jest silny trend konsumencki oparty o zdrową żywność - myśli Pan, że to nie jest podstawa do optymizmu?

W pewnym stopniu tak, bo rzeczywiście ludzie zaczynają zauważać że to, co jest oferowane w sklepach jest nafaszerowane różnymi dodatkami i niekoniecznie zdrowe. Widać to choćby po kapuście kiszonej - przyjeżdżają do mnie ludzie młodzi czy w średnim wieku i pytają o receptury kiszenia. Wielu woli teraz kupić warzywa na targowisku niż w markecie. Mam na przykład czosnek - gdy kupcy przyjeżdżają po czosnek, wybierają ten mniejszy, bo klienci wiedzą, że jeśli coś jest duże, to musi być “gonione” chemią.

Tylko że, widzi pan - polska produkcja warzyw sama w sobie jest mocno niestabilna z powodu ogromnych wahań cen; jeśli dodać do tego jeszcze zmiany klimatyczne, to ta produkcja staje się mocno niepewna. Przy czym rolnicy sami sobie robią krzywdę - bo jeśli ziemniaki są w dobrej cenie, wszyscy rzucają się na ziemniaki, jeśli ogórek - na ogórki. A ja nie będę wchodził w ziemniaka, jeśli mój sąsiad ma ziemniaka - ja mam kapustę, ogórka i to jest moja działka. Jeśli sąsiad będzie sadził ziemniaka i ja będę sadził ziemniaka, a potem sąsiad zasadzi ogórki i ja ogórki, to ani ja ani sąsiad nigdy nie będziemy mieli zysku.


Dziękuję za rozmowę