Ogólnopolski Związek Plantatorów Warzyw: Ceny minimalne są naszym priorytetem! - WYWIAD



Albert Katana, www.sadyogrody.pl - 20 października 2017 11:38


Naszym celem jest opłacalność produkcji warzyw, do czego potrzebne jest przestrzeganie terminów płatności i ceny minimalne. W Europie Zachodniej rolnicy mają ceny minimalne – i my nic innego nie chcemy jak tego, co jest w Unii – mówi w wywiadzie dla sadyogrody.pl, Stanisław Mierzwa, wiceprezes i rzecznik nowo powstałego Ogólnopolskiego Związku Plantatorów Warzyw z siedzibą w Proszowicach w Małopolsce.

Czytaj także: Powstał Ogólnopolski Związek Plantatorów Warzyw

Albert Katana: Panie prezesie, po co powstał Ogólnopolski Związek Producentów Warzyw?

Stanisław Mierzwa: Ogólnopolski Związek Producentów Warzyw z siedzibą w Proszowicach powstał, by reprezentować interesy producentów warzyw. Do tej pory warzywnicy, bardzo duża grupa producentów rolnych w Polsce, nie mieli żadnej reprezentacji, takiej, jaką mają na przykład sadownicy.

Istnieje przecież Krajowy Związek Zrzeszeń Plantatorów Owoców Warzyw, Krajowy Związek Grup Producentów Owoców i Warzyw...

To jest zupełnie co innego. To jest związek zawodowy producentów, nie związek grup, które są czym innym i troszkę źle się kojarzą ludziom. Związek jest również zrzeszeniem, bo zrzesza producentów warzyw, ale nam chodziło o to, by powstał ogólnopolski związek zawodowy. W grupie założycielskiej byli producenci warzyw z województw małopolskiego, śląskiego, podkarpackiego, świętokrzyskiego, po kilkunastu z każdego województwa. Obecnie Związek liczy 400 członków. W niedzielę mamy dyżur od 14 do 18, nie możemy siedzieć tam cały tydzień, jak nie mamy pracowników, ale patrzyłem ostatnio na nasz profil na facebooku’u – zaczęliśmy 21 września, a już było coś koło 640 odwiedzin. Myślę, że to dużo i to znaczy, że jest zainteresowanie.

Rozumiem, że OZPW chce być związkiem producentów indywidualnych, dotychczas niezrzeszonych?

Tak. Wie pan, związek jest apolityczny, może do niego należeć każdy producent.

Czy nowy związek będzie miał moc i możliwości zorganizowania środowiska tych, którzy dotychczas nie zapisali się nigdzie?

Na razie ruszyliśmy południe Polski, ale będziemy chcieli działać na terenie całego kraju. Inaugurację działalności mieliśmy 21 września, ale mamy już jeden oddział w Charsznicy, jest to rejon kapusty, powstaje oddział w Skalbmierzu, gdzie jest produkcja warzyw gruntowych korzeniowych. Tak że wie pan, dopiero ruszamy, początki zawsze są ciężkie, ale spotykamy się z dużym zainteresowaniem, stąd była potrzeba założenia Związku. Sami jesteśmy producentami, wiemy jak to wygląda, znamy to środowisko.

Z informacji prasowych możemy dowiedzieć się, że głównym celem Związku będzie wspieranie producentów w handlu i obrocie, między innymi poprzez dążenie do wprowadzenia cen minimalnych. Wprowadzenie takich cen to decyzja polityczna. Macie taką siłę?

Całe życie nasze od urodzenia od śmierci opiera się na polityce, czybyśmy tego chcieli czy nie. Celem naszym jest opłacalność produkcji warzyw, do czego potrzebne jest przestrzeganie terminów płatności za warzywa i właśnie ceny minimalne. Proszę pana, w Europie Zachodniej rolnicy mają ceny minimalne – i my nic innego nie chcemy jak tego, co jest w Unii.

Dziwi mnie, proszę pana, że przez tyle lat nie zrobiono cen minimalnych. Sadownicy mają związek, dosyć prężny, na którym chcemy się wzorować, mają siłę oddziaływania – ceny może nie są określone jako minimalne, ale jakiś wpływ na ceny mają. Natomiast dziwię się, że ich prezes, który jest posłem i rządzili tyle lat, nie wpłynął na to, by sadownicy mieli ceny minimalne.

Chcę panu powiedzieć, że w zostały dostarczone nasze papiery ministrowi rolnictwa, żeby wiedział, że taki związek istnieje, mamy kontakty z posłami, którzy byli na naszej inauguracji – profesorem Włodzimierzem Bernackim, posłem Krajewskim, senatorem Cichoniem, w zastępstwie wojewody małopolskiego był dyrektor wydziału rolnego pan Jacek Gołda. Będziemy mieli wejście na komisję rolną, ponieważ do tej pory nikt nas tam nie reprezentował, a ministrowi doradzali ludzie ze skupów warzyw! Rozumie pan? To jest odwrotność odwrotności! I my, producenci warzyw się tam znajdziemy i niektórym „oczy wyjdą”, ponieważ do tej pory oni wszystko robili „pod siebie”.

Jest wola polityczna, PIS ma większość i postaramy się tym ludziom wytłumaczyć potrzebę cen minimalnych.

Nie tylko kupujący nie chcą cen minimalnych, są również producenci warzyw, którzy takich cen nie chcą...

Wiele osób udaje producentów warzyw, zwłaszcza grupy – tam nie są producenci, tam są handlarze, pośrednicy. My jesteśmy autentycznymi rolnikami i nas interesują ceny minimalne, tak samo jak nie interesują nas grupy. Nasz Związek jest związkiem zawodowym i wiem, że nie wszystkim jest na rękę - co niektórzy widzą, że producenci warzyw zaczynają się organizować.

Drugim priorytetem Związku ma być zmuszenie handlowców do dotrzymywania zobowiązań do 14-to dniowego terminu płatności. W jaki sposób chcecie to zrobić? Czy niedotrzymywanie tych umów to powszechna praktyka handlowców w Polsce?

Jak może producent warzyw kredytować skupy? Od tego są banki! Jeżeli ja zajadę na cepeen i powiem, że zapłacę za 3 miesiące, to przecież zostanę wyśmiany. A u nas? Są rolnicy, którzy za towar nie mają płacone po roku, po dwa, a niektórzy w ogóle! Rozumie pan? Przecież my też mamy rodziny, płatności. Tak dalej być nie może, dlatego powstał Związek i wierzę, że Sejm uchwali terminy płatności, będziemy wszystko robić, żeby to było załatwione. W Europie Zachodniej są terminy płatności, 10 dni. Jak jesteśmy w Unii, to chcemy mieć takie same warunki.

Polscy rolnicy umieją świetnie produkować, ale – zdaniem niektórych ludzi z branży – nie umieją handlować. Czy nie uważa pan, że dobrze by było, gdyby rolnicy zaczęli współpracować z takimi instytucjami jak rynki hurtowe, które mają odpowiednie zaplecze do tego, by organizować handel?

Tak, było by dobrze, nad tym również myślimy.

W jednym z naszych wywiadów prezes rynku hurtowego Elizówka mówił, że ma biuro do spraw eksportu, ale gdy potrzebował, to nie udało mu się znaleźć 26 ton jednorodnego ziemniaka…

Zgadzam się z nim, ponieważ brakowało do tej pory takiego związku jak nasz. Natomiast na bazie Związku możemy się zorganizować, i jeżeli taki prezes zwróci się do nas z zapotrzebowaniem na dany towar, to bez żadnego problemu będzie współpraca i taki towar. Takiemu prezesowi jest trudno znaleźć konkretny towar, ja rozumiem, bo skąd ma wziąć takie informacje? Przecież nie z ODR-ów – tam siedzą urzędnicy, oni nie mają pojęcia. A jak zadzwoni do nas, to my się znamy, wiemy, co kto ma i nie będzie problemu.

Wie pan, na razie to trudno zdobyć informacje o samym Związku… Macie w planach stronę internetową z konkretnymi informacjami?

Tak. Będziemy mieli taką stronę, na razie mamy stronę na fejsie, bo to jest najprostsze. Nawet jak ktoś nie ma fejsa, to ma dzieci, które mają fejsa. Ja sam mam, chociaż nie mam 12 lat tylko 60, i korzystam, bo to najprostsza i najszybsza komunikacja z całym światem. 

WKRÓTCE NA ŁAMACH SERWISU WWW.SADYOGRODY.PL OPUBLIKUJEMY KOLEJNĄ CZĘŚĆ WYWIADU Ze STANISŁAWEM MIERZWĄ.