Grupy producenckie mają pętlę na szyi

Autor: Albert Katana 01 sierpnia 2022 15:57

Grupy producenckie mają pętlę na szyi Czy warzywnictwo na Kujawach i Pomorzu zanika?/ fot. shutterstock

Wielu producentów warzyw, nawet reprezentujących grupy producenckie, mówi o upadku a nawet końcu polskiego warzywnictwa. Jaka sytuacja jest na Kujawach i Pomorzu?

Na temat produkcji warzyw na Kujawach i Pomorzu oraz sytuacji w branży rozmawiamy z Piotrem Borczyńskim, głównym specjalistą ds. warzywnictwa Kujawsko-Pomorskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego o. w Zarzeczewie.

Na terenie Kujaw i Pomorza uprawia się dużo pomidora gruntowego - jak przedstawia się sytuacja z jego zbytem? Znaczący wpływ na to miał zawsze import, m.in. z Ukrainy - czy on się utrzymuje?

Produkcja warzyw na Kujawach i Pomorzu

Importu nie ma: koncentrat chiński bardzo zdrożał, a koncentratu z Ukrainy nie będzie, z wiadomego powodu - to była jedna firma i jedno pole. Teoretycznie powinno to poprawić sytuację polskich producentów, dlatego że zakłady nie mają surowca a mają kontrakty. Do tej pory przedstawiciele zakładów przetwórczych bazowali na tym, że producenci, przeważnie grupy producenckie, muszą po prostu produkować i sprzedawać, ale sytuacja się zmienia - producenci zwracają coraz większą uwagę na rachunek ekonomiczny, produkcja staje się coraz bardziej ryzykowna ze względu na ciągłe ograniczanie ilości dostępnych środków ochrony roślin.

Mówi Pan o wpływie Europejskiego Zielonego Ładu?

Zbyt wielki wpływ na rolnictwo mają organizacje z definicji ekologiczne, które tak naprawdę są organizacjami zarabiającymi na ideologii. Również sieci handlowe, wymuszające na producentach zmniejszanie liczby substancji aktywnych wpływają negatywnie na produkcję: po pierwsze, jeżeli będzie się używało mniej substancji aktywnych, to zwiększy się koncentracja jednej substancji; po drugie rolników obowiązuje integrowana ochrona, która wymaga rotowania substancji aktywnych.

Są producenci warzyw którzy produkują ekologicznie…

Produkcja warzyw metodami ekologicznymi

Możliwe, ale czy widział pan w sprzedaży ekologicznego pomidora gruntowego? Tego warzywa nie da się ochronić przy pomocy środków biologicznych. Da się wyprodukować dynię, cukinię, bo tam praktycznie zagrożeniem jest jedynie mączniak prawdziwy, który występuje pod koniec wegetacji, ale inne warzywa nie. Mamy ogórki odporne na mączniaka rzekomego, ale one są bardziej podatne na bakteriozę - jeżeli będzie pogoda sprzyjająca chorobom bakteryjnym, kanciastej plamistości bakteryjnej, to nie będziemy mieli ogórków.

Jaka przyszłość polskiego warzywnictwa?

Czytaj także: Produkcja warzyw przestała się opłacać. Co dalej?

Wielu producentów warzyw, nawet reprezentujących grupy producenckie, mówi o upadku a nawet końcu polskiego warzywnictwa. Co Pan o tym sądzi?

Grupy producenckie mają “pętlę na szyi” i muszą produkować pod groźbą płacenia kar. Natomiast ci, którzy nie muszą, zmniejszają produkcję albo z niej całkowicie rezygnują, zwłaszcza przy dużych powierzchniach upraw, gdzie produkcja jest zmechanizowana więc są maszyny umożliwiające przestawienie produkcji na zboża; uprawiając pszenicę czy kukurydzę można nie tylko więcej zarobić niż na warzywach, ale dodatkowo na dobrym sprzęcie obrobić do 200 ha w dwie osoby - jednocześnie problemy z pracownikami, brak pracowników w tak dużym gospodarstwie utrudnia bądź uniemożliwia produkcję warzyw.

Widać tendencję do likwidacji upraw warzyw na rzecz np. kukurydzy?

Tak, oczywiście. Szczególnie że większość gospodarstw to nie są typowe gospodarstwa warzywnicze, ale gospodarstwa gdzie prowadzi się także produkcję rolniczą, więc przestawienie się jest bardzo łatwe. Ale widać też tendencję do rezygnowania z działalności rolniczej w ogóle - są takie wsie, np. Zbyszewo koło Dobrzynia nad Wisłą, w których mamy po dwa gospodarstwa na wsi.
Problemem jest duże rozdrobnienie gospodarstw i brak nawodnień - woda na naszym terenie jest na głębokości ok. 170 m., koszt budowy studni i nawodnienia jest duży.

Można więc powiedzieć, że warzywnictwo na Kujawach i Pomorzu zanika?

Powoli się kurczy. Trudno powiedzieć, czy zaniknie w ogóle - raczej nie, pozostaną gospodarstwa małe, do 50 ha, które będą produkować warzywa, ale otwartym pytaniem jest, jak długo wytrzymają. Zakłady przetwórcze dają jakąś nadzieję na wyższe ceny, ale znamy ten mechanizm - gdy warzyw jest mało zakłady oferują wysokie ceny, gdy rolnicy skuszeni wysokimi cenami nasadzą warzyw, wtedy zakłady oferują grosze.

Dziękuję za rozmowę

Podobał się artykuł? Podziel się!

WIĘCEJ NA TEMAT

WARZYWA

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI