Gospodarstwo Rusieccy: Popyt na boczniaki sukcesywnie wzrasta (wywiad)



Albert Katana/www.sadyogrody.pl - 02 października 2018 11:36


Boczniak nadal jest grzybem niszowym, jednakże jego cechą dominującą wśród innych grzybów są jego wartości odżywcze. Spożycie boczniaka jest coraz większe jest szczególnie ceniony i kupowany jest przez wegeterian czy wegan - mówi w wywiadzie dla sadyogrody.pl Przemysław Rusiecki, współwłaściciel Gospodarstwa Rolnego Uprawa Grzybów i Grzybni Rusieccy.

Specjalizujecie się Państwo w uprawie grzybów, o których mówi się, że są w Polsce produktem niszowym. Czy to prawda, że boczniaki uprawia niewielu producentów i niewielu konsumentów je kupuje?

Producentów grzybów jest rzeczywiście niewielu, ale konsumpcja ciągle wzrasta. Na rynek polski trafia coraz większa ilość grzybów, część też jest eksportowana do Niemiec, Szwecji, Kanady i innych państw.

W Polsce nie ma na boczniaki popytu?

Boczniak nadal jest grzybem niszowym, jednakże jego cechą dominującą wśród innych grzybów są jego wartości odżywcze. Spożycie boczniaka jest coraz większe jest szczególnie ceniony i kupowany jest przez wegeterian czy wegan. Można je spotkać we wszystkich większych sieciach handlowych jak i mniejszych warzywniakach.

Z Pańskiego tonu wnioskuję, że nie jest to zmartwienie producentów…

Boczniaki są uprawiane amatorsko i towarowo, wzrasta zainteresowanie samymi grzybami ale też grzybnią, czyli uprawą na własne potrzeby. Ponieważ boczniaki rosną na słomie, to taki balot można postawić w ogrodzie i mieć swoje świeże grzyby. I tak wiele osób uprawia amatorsko boczniaka.

Właśnie, uprawiacie również rozrośniętą grzybnię boczniaka, i to zarówno do upraw amatorskich jak i towarowych. Nie boicie się Państwo konkurencji? Na rynku jest wciąż wiele miejsca dla nowych producentów?

Wie pan, po pierwsze nie jest to łatwa uprawa. Po drugie, konkurencja zawsze jest i będzie, ale póki co, jeśli chodzi o uprawę towarową, rynek wciąż nie jest zaspokojony.

Podobno boczniaki łatwo jest sprzedać, a cena za kilogram jest satysfakcjonująca. Czy popyt na boczniaki jest wyższy niż podaż?

Jak na wszystkie produkty spożywcze, jest okres większego zainteresowania grzybami – od jesieni do wiosny ale są też momenty, kiedy pojawiają się grzyby leśne, długie weekendy i wcale nie jest łatwo tego grzyba sprzedać.

Odbiorcy, czyli np. sieci handlowe stawiają wymagania typu konfekcjonowanie?

Umowy są podpisywane indywidualnie, ale generalnie tak. Zresztą, kto rządzi handlem detalicznym? Duże sieci handlowe, mało wstawia się tego produktu do mniejszych sklepów. Tak samo jest za granicą.

Za granicą polskie boczniaki cieszą się uznaniem?

Jak najbardziej. Coraz większym. Tam klient pieczarką już się nasycił, teraz klienci szukają innych grzybów, takich jak boczniakai, shitake, eryngii i jeszcze bardziej egzotycznych.

Państwo sprzedajecie do sieci handlowych?

Nie. Żeby wejść do sieci trzeba być dużym graczem, a wiadomo, że boczniak nie jest produktem wiodącym. Są firmy, które zajmują się obrotem grzybami uprawnymi, grzybami leśnymi.

Jak Pan ocenia sytuację i perspektywy branży grzybiarskiej w Polsce? Będzie się rozwijać, czy sytuacja jest już stabilna?

Według mnie są jeszcze możliwości, zwłaszcza jeśli chodzi o grzyby inne niż pieczarki. My też myślimy o poszerzeniu asortymentu, robiliśmy już próby z shitake, eryngiii sądzę, że jeśli pojawi się zapotrzebowanie na pewno wrócimy do tego tematu.

Intryguje mnie wpis na stronie internetowej Państwa Gospodarstwa, że stworzyliście własne technologie, przewyższające europejskie standardy… Macie jakieś grono naukowców?

Wieloletnie doświadczenie i praktyka. Ja i mój brat jesteśmy drugim pokoleniem grzybiarzy, nasi rodzice przygodę z grzybami zaczynali ponad 30 lat temu, czyli złożyło się na to mnóstwo własnych doświadczeń i ciężkiej pracy, współpracujemy z naukowacami z branży grzybowej z Polski i z zagranicy.

Mówi Pan o ciężkiej pracy - czyli nie jest to biznes, który mogę zacząć bo właśnie stwierdziłem, że np. jabłka już mi się nie opłacają?

Jeżeli chodzi o uprawę amatorską, to na 99 procent te grzyby urosną. Natomiast jeśli to ma być uprawa towarowa, oparta na współpracy z sieciami, które wymagają dostawy “na godzinę”, to wymaga to wiedzy, zaangażowania, technologii i dużo własnego uporu.

Dziękuję za rozmowę