Ceny pomidorów spadają. Koszty produkcji wzrosły ponad 400 procent

Autor: Albert Katana 23 września 2022 16:05

Ceny pomidorów spadają. Koszty produkcji wzrosły ponad 400 procent Średni wzrost kosztów produkcji pomidorów rok do roku wyliczony na koniec sierpnia to 420 procent/ fot. Tomatex

- “Dostajemy kopniaki” z każdej możliwej strony. Jako Stowarzyszenie pisaliśmy wielokrotnie do premiera Morawieckiego, minister Moskwy, ministrów Sasina i Kowalczyka w sprawach naszych problemów - nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi. Od kwietnia regularnie co dwa tygodnie wysyłamy przypomnienia - bez echa. Ogrodnicy w zachodniej Europie otrzymali różnego rodzaju dofinansowania, rekompensaty - dlaczego my, skoro jesteśmy w tej samej Unii Europejskiej, nie możemy? - pyta Kamil Stanieta, członek grupy producentów pomidora Tomatex, członek Zarządu Stowarzyszenia Producentów Pomidora i Ogórka pod Osłonami.

Bankructwa gospodarstw szklarniowych 

Ludzie z branży mówią, że rok 2022 i przyszły to będzie czas bankructw wielu gospodarstw szklarniowych. Czy te przewidywania się sprawdzą?

To jest nieuniknione. Prosty przykład: w zeszłym roku o tej porze sprzedawałem pomidory swojemu pośrednikowi po 4 zł.; w tym roku za pomidora dostaję 2,50 zł. A tymczasem wzrosła cena nawozów i w dodatku ich nie ma, wzrosła cena opału, którego też nie ma, wzrosła płaca minimalna i nie ma ludzi do pracy, wzrosły ceny kartonów i za chwilę nie będzie w co pakować. Średni wzrost kosztów rok do roku wyliczony u mnie na koniec sierpnia to 420 procent. Cena pomidora spada cały czas. Cena odmian innych niż pomidor malinowy to w tym roku jedno wielkie nieporozumienie, to uwłaczające dla producenta. Natomiast jeżeli cena pomidora malinowego będzie w tym październiku taka sama jak w zeszłym roku, to będzie sukces. Więc gdzie tu upatrywać dochodu? Jak uniknąć bankructwa?

Czytaj także: Tomatex: Zastanawiamy się czy wznawiać produkcję. Nie mamy węgla, gazu, pelletu

Ja przez wiele lat gospodarowałem w taki sposób, że mam z czego dokładać, natomiast to się kurczy w takim tempie, że jeśli cena nie wzrośnie to w październiku będę “pusty jak bęben”. I co dalej? Czy w ogóle kupować rozsadę? Bo ceny rozsady też wzrosły, bo producenci rozsad bazują na paliwach. Moim zdaniem kupią rozsadę tylko nieliczni, ci, którzy się odważą, ale przypuszczam że nikt nie odważy się na produkcję pomidora doświetlanego, zimowego. Natomiast przez to, że u nas jest taki wzrost kosztów i pomidora zimowego będzie mniej, to sieci już się zabezpieczają w Turcji, Maroku, Hiszpanii i klient, przyzwyczajony do tego że może pomidora kupić przez cały rok, będzie kupował pomidora importowanego - w dodatku tańszego, bo gdy ja sprzedawałem zimą pomidora po 16 zł., to importowany był kupowany po 8 zł.

Czy w tej sytuacji gospodarstwa szklarniowe mają w ogóle jakieś szanse przetrwania? Bo o rozwoju to chyba na razie nie ma co wspominać…

Temat rozwoju na najbliższe lata umarł. Powiem panu o czymś, o czym jeszcze nie mówiłem - o szkle. Ja swoją ostatnią szklarnię stawiałem w 2013 r. - kupowałem szkło hartowane, pocięte na wymiar, za 20 zł/m2. Dzisiaj to samo szkło kosztuje 120 zł. I teraz niech pan pomyśli o gradzie: mamy ubezpieczone szklarnie na podstawie wartości produktów sprzed 3 lat, czyli na poziomie ok. 30 zł za metr kwadratowy szkła i jeśli teraz zdarzy się gradobicie czy jakaś inna klęska żywiołowa, nie mamy żadnych szans uzyskać rekompensaty pokrywającej obecne koszty napraw.
“Dostajemy kopniaki” z każdej możliwej strony. Jako Stowarzyszenie pisaliśmy wielokrotnie do premiera Morawieckiego, minister Moskwy, ministrów Sasina i Kowalczyka w sprawach naszych problemów - nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi. Od kwietnia regularnie co dwa tygodnie wysyłamy przypomnienia - bez echa. Ogrodnicy w zachodniej Europie otrzymali różnego rodzaju dofinansowania, rekompensaty - dlaczego my, skoro jesteśmy w tej samej Unii Europejskiej, nie możemy?

Perspektywy produkcji szklarniowej w Polsce 

Czyli, Panie Kamilu, jest źle i będzie jeszcze gorzej. Co dalej?

Ja z żoną pierwszą szklarnię postawiliśmy w 2008 r., czyli jestem na rynku od 14 lat. Przez te wszystkie lata nigdy nie było tak źle jak teraz. Ceny pomidorów w zasadzie się nie zmieniają, średnia roczna cena to 4,50 - 5,50 zł., natomiast koszty wzrosły ponad 400% - w tym roku. Jeśli porównać je z kosztami sprzed 10 lat to jest to wzrost przypuszczam o około 2000%. I tak się dzieje, że wszystko co przez 14 lat zgromadziliśmy, w tym roku stopniało do zera. I nie wiemy, co czynić dalej. Słyszymy, że węgiel będzie, wszystko będzie - dobrze, ale za jaką cenę?
My, ogrodnicy szklarniowi, co roku do końca sierpnia mieliśmy pełne magazyny opału na zimę. Szykowaliśmy się do ogławiania, do sprzątania, do dezynfekcji… Nie mamy w tej chwili czym dezynfekować szklarni, bo nie mamy podchlorynu, nie mamy wody utlenionej - pozbawiono nas podstawowych środków koniecznych do funkcjonowania.

Panie Kamilu - czy jest jakaś nadzieja?

Nadzieja umiera ostatnia, ale ja osobiście przestaję wierzyć w szczęśliwe rozwiązanie tych problemów. Dla mnie najlepszym rozwiązaniem jest w tej chwili zaprzestać produkcji na rok - zwolnić ludzi, nie płacić kredytów, szklarnie ogrzewać tylko tyle, żeby rury nie pozamarzały. I tyle.

Oczywiście, może się okazać że za dwa tygodnie część ludzi nie wytrzyma, bo już nie grzeje od dłuższego czasu (a musimy grzać codziennie nawet w upalne lato, by aktywować rośliny) i choroby grzybowe zjedzą ich produkcję, wtedy pomidora na rynku może zacząć brakować i wtedy ci, którzy wytrzymali, bardzo szybko odrobią straty. To oczywiście żerowanie na czyimś nieszczęściu, ale każdy chce żyć.

Ale jeśli część producentów zbankrutuje, będzie was jeszcze mniej i będziecie jeszcze łatwiej rozgrywani przez sieci. Które w dodatku będą jeszcze więcej importować.

Import i tak się zwiększy, bo, jak już mówiłem, nie będzie wiele polskiego pomidora zimowego. Ale jest też tak, że coraz więcej konsumentów chce kupować polskie owoce i warzywa - naszą rolą będzie przypilnować, żeby importowany pomidor nie był sprzedawany jako polski, bo już tak bywało, że w rubryce “kraj pochodzenia” figurował wpis Polska/Hiszpania/Holandia. Poszły spore kary za to, trochę się to zmieniło - jeżeli my, jako członkowie Stowarzyszenia, będziemy tego pilnować, to świadomi konsumenci będą mieli możliwość kupienia dobrego polskiego pomidora, którego wybiorą nawet za wyższą cenę.

Bo wie pan, mimo wszystko nie wierzę, że w polskich sklepach będzie 100% importowanych produktów. Mamy długą i dobrą tradycję rolnictwa, mamy wysoki poziom produkcji - to wszystko nie może się skończyć ot tak. Choć wszystko zmierza w tym kierunku.
Mam jednak nadzieję, że wielu ogrodników wytrzyma kryzys, że ja znajdę się w tej grupie i w dalszym ciągu polscy konsumenci cieszyć się dobrą polską żywnością.

Chciałbym żeby tak było, trzymam za to kciuki. Dziękuję za rozmowę.

Podobał się artykuł? Podziel się!

WIĘCEJ NA TEMAT

WARZYWA

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI