Wiatrowy Sad: Sok sokowi nie jest równy (wywiad)



Albert Katana, www.sadyogrody.pl - 25 lutego 2020 13:15


- Sok sokowi nie jest równy, nawet jeśli jest to "ten sam" sok jabłkowy. Każda partia soku z tego samego owocu będzie miała inną kwasowość, inne wartości odżywcze, w zależności od pory roku - mówi Grażyna Wiatr z tłoczni soków Wiatrowy Sad.

Sok jabłkowy z Kałęczewa został wpisany 15 lutego 2011 roku na listę produktów tradycyjnych prowadzoną przez Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi. 29 kwietnia 2013 roku „Sok jabłkowy z Kałęczewa” otrzymał certyfikat „Jakość Tradycja”. Co jest tradycyjnego w soku z Kałęczewa?

W naszym regionie soki jabłkowe tłoczy się od pokoleń, tłoczyła je już moja babcia. To nie odbywało się na skalę przemysłową oczywiście, tłoczono je dla siebie, inna była też metoda: te soki nie były pasteryzowane lecz gotowane.

Nasze soki są tłoczone na zimno, pasteryzowane w temperaturze 82 stopni. Owoce, z których tłoczony soki, pochodzą głównie z naszego rodzinnego gospodarstwa. Są one starannie selekcjonowane co jest gwarancją soku o najwyższej jakości.

Wielopokoleniowe doświadczenie w uprawie roślin sadowniczych oraz położenie w Dolinie rzeki Mrogi w sąsiedztwie Parku Krajobrazowego Wzniesień Łódzkich, sprawiają, że owoce posiadają niepowtarzalny smak i aromat.

Soki rozlewane są w pojemniki 3 i 5 litrowe Bag In Box’y z kranikiem (dzięki czemu sok może być otwarty 14 dni) oraz butelki szklane o różnych pojemnościach. Tłoczenie soku to nasza pasja i tradycja rodzinna.

Macie 51 smaków. Jabłko łączycie z owocami, ziołami, warzywami, macie także czyste soki wytrawne, a także sok z aloesem. Czy to wszystko (oprócz aloesu oczywiście) pochodzi z Waszego gospodarstwa? Skąd pomysł na takie smaki?

Wynika to z zapotrzebowania naszych klientów, którzy często sami sugerują, że chcieliby mieć sok połączony z jakimś warzywem czy ziołem. Mamy soki z werbeną cytrynową, pokrzywą, melisą, miętą i wiele innych. Mamy też tłoczony - co podkreślam, bo wiele osób nie wierzy w to - kwiat bzu z naszej plantacji; ten kwiat trzeba zebrać z samego rana, “z rosą”, i od razu na taśmę. Tego soku są minimalne ilości, ale wytłoczony z kwiatów smakuje zupełnie inaczej, niż zaparzany.

Nie wszystkie owoce, warzywa, zioła pochodzą z naszego gospodarstwa, ale mamy stałych, sprawdzonych dostawców z najbliższej okolicy, którzy dostarczają nam surowiec najwyższej jakości. Dbając o tę jakość nie produkujemy danego smaku gdy np. skończą się surowiec u naszego dostawcy.

Soki z Kałęczewa wydają się być bardzo popularne, otrzymały wiele nagród, ale sprzedajecie je Państwo głównie na kiermaszach, bazarach i przez Internet - tego można dowiedzieć się z Internetu, bo nie wszędzie Państwa sok można dostać, nie ma go na przykład w hipermarketach… Z czego wynika taka strategia sprzedażowa?

Jesteśmy małą, rodzinną tłocznią, której nie stać na wielką reklamę. Ale nie było naszym założeniem, że nasze soki mają stać na półkach hipermarketów. My stawiamy na jakość. Staramy się jeździć i reklamować swoje produkty - uważamy, że najlepszym sposobem przekonania klientów do naszego produktu jest dać mu możliwość spróbowania soku. Bo sok sokowi nie jest równy, nawet jeśli jest to “ten sam” sok jabłkowy. Każda partia soku z tego samego owocu będzie miała inną kwasowość, inne wartości odżywcze, w zależności od pory roku.

Dlatego kładę duży nacisk na degustację: jeżeli ktoś ma ochotę, może spróbować wszystkich smaków.

W jednym z wywiadów mówi Pani o wycieczkach, które przyjeżdżają do Państwa: dzieci z przedszkoli, uczniowie, ale także dorośli, także z zagranicy. W międzyczasie uczestniczycie w wielu targach (na zdjęciach z Państwem jest para prezydencka, minister rolnictwa), ważnych konferencjach, dożynkach; jesteście obecni w telewizji, prowadzicie profil na Facebooku, w Internecie jest mnóstwo informacji o Waszych produktach… Jak znajdujecie czas na to wszystko?

Jest to efekt pracy i zaangażowania całej rodziny.

Jakość sama się reklamuje?

Tak, poprzez liczne degustacje, które prowadzimy uczestnicząc w różnych festiwalach smaku na terenie całego kraju.

Jak Pani ocenia przyszłość polskich rodzinnych tłoczni?

Zmienia się mentalność, ludzie bardziej dbają o to, co spożywają, ale trudno mi powiedzieć, jak to wpłynie na przyszłość tłoczni - nie jestem ekonomistą… Życzyłabym sobie, by ludzie w dalszym ciągu byli świadomi wartości prozdrowotnych soków tłoczonych.

Dziękuję za rozmowę.