Szymanowski, Galster: Na duże sady przemysłowe obecnie nie ma co liczyć

Autor: AGT / www.sadyogrody.pl 23 listopada 2021 11:42

Szymanowski, Galster: Na duże sady przemysłowe obecnie nie ma co liczyć Sebastian Szymanowski, dyrektor generalny, GPO Galster; fot. P.Pawłowski

Sytuacja na rynku jabłek przemysłowych budzi duże zainteresowanie wśród sadowników. Czemu tak dużo uwagi poświęcamy jabłkom do przetwórstwa? Czy jest szansa na powstawanie sadów stricte przemysłowych? Zapytaliśmy o to Sebastiana Szymanowskiego,  dyrektora generalnego Grupy Producentów Owoców Galster.

Szymanowski podkreśla, że produkujemy więcej jabłek niż jesteśmy w stanie zagospodarować. - Blisko połowa owoców wyprodukowanych w polskich sadach trafia do przetwórstwa, więc nic w tym dziwnego, że sadownicy dużo uwagi poświęcają jabłkom przemysłowym. Jednak – w moim odczuciu – warto podkreślać, że jeśli produkujemy jabłka deserowe, to na nich trzeba skupić uwagę. Zainteresujmy się i prowadźmy dialog o jabłkach deserowych - apeluje. 

- Nie znam nikogo kto by prowadził sad stricte przemysłowy. Jednak taka produkcja ma swoje plusy, ponieważ jest dopasowana co do odmiany, specjalnej techniki prowadzenia drzew do zbiorów mechanicznych, co pozwala obniżyć koszty produkcji. Stosuje się zmniejszoną ilość środków ochrony roślin, bo takie owoce nie wymagają jakości zewnętrznej. Jeżeli dzisiaj mamy cenę przemysłu, która według wielu sadowników urąga godności sadownika, to z całym szacunkiem do sadownika – produkujesz jabłka deserowe a dyskutujesz o jabłkach przemysłowych? Czas to zmienić - dodaje. 

 Sady przemysłowe - to dobry pomysł? 

Czy powstawanie sadów typowo przemysłowych jest dobrym pomysłem? - Mieliśmy taką propozycję. Jest pewna firma w Polsce która od kilku lat promuje swoje odmiany i zachęca do zakładania takich sadów poprzez podpisanie kontraktów. Niestety ten kontrakt nie jest do końca atrakcyjny i gwarantujący, że będzie dochodowość w następnych latach bo założenie sadu to proces wieloletni. Nie jest tak, że dzisiaj zakładamy sad a jutro mamy zbiory. Do pierwszych dużych zbiorów trzeba poczekać kilka lat, co wiąże się również z dosyć dużymi nakładami. Propozycje w kontrakcie są nieadekwatne do kosztów. Jeśli ktoś się zdecydował na podpisanie tego typu kontraktu prędzej się dogada z małym odbiorcom na przykład producentem cydru, soków lokalnych który potrzebuje specyficzną odmianę która podbije walory tego soku czy cydru. To jest ewentualna perspektywa. Na duże sady przemysłowe myślę, że nie ma co liczyć - tłumaczy Sebastian Szymanowski. 

Jego zdaniem rozdzielenie sadów deserowych i przemysłowych mogłoby pozytywnie wpłynąć na sytuację na rynku. -Tylko najpierw sady deserowe, które prowadzimy trzeba by doprowadzić do kultury, żeby produkować jabłka stricte deserowe. Jeśli w takim sadzie nie będzie 50 proc. odpadów a tylko kilka procent - tak jak w sadach na zachodzie - to będą miały szansę powstać dedykowane sady przemysłowe - przyznaje. 

- Z resztą przemysł coraz bardziej narzeka na polskie jabłka, ponieważ zwiększamy nasadzenia odmian bardziej pożądanych na eksportowych rynkach – odmiany bardziej słodkie – a przetwórstwo woli odmiany o większej kwasowości.. Myślę, że z czasem przemysł będzie dawał większe zachęty do produkcji jabłek przemysłowych - podsumowuje Sebastian Szymanowski. 

Podobał się artykuł? Podziel się!

WIĘCEJ NA TEMAT

PRZETWÓRSTWO

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI