Prezes KUPS o przebiegu tegorocznego skupu i wpływie koronawirusa na rynek



www.sadyogrody.pl - 08 czerwca 2020 21:35


Sytuację na rynku skupu owoców do przetwórstwa od lat kształtuje wiele czynników, które powtarzają się w różnych cyklach i w zróżnicowanym nasileniu. Będą one miały wpływ na przebieg skupu, przetwórstwa i handlu przetworami, kształtowanie się cen także w tym sezonie. W tym roku doszedł jeszcze jeden istotny czynnik w postaci stanu pandemii, który dodatkowo zaburza prognozowanie - mówi w rozmowie z serwisem www.sadyogrody.pl Julian Pawlak, prezes Krajowej Unii Producentów Soków.

Pawlak przyznaje, że jednak suma wiedzy o rynku i trendach wywołanych pandemią umożliwiają jakieś przybliżone próby przewidywania przyszłości.

- Mamy na dziś następujące zdarzenia: wiosenna susza złagodzona ostatnimi opadami deszczu, bardzo zimny maj, przymrozki punktowo niszczące kwiatostan drzew i krzewów owocowych, ogromny wczesnowiosenny popyt na owoce, głównie jabłka, ostatnio mocno malejący, zanikający popyt krajowy i zagraniczny na zapasy koncentratów owocowych z ubiegłego sezonu - wylicza. 

Według niego, same procedury zbioru, magazynowania, logistki i przetwórstwa owoców i warzyw w związku z rozprzestrzenianiem się koronawirusa są opracowane, zatwierdzone przez GIS i rozpowszechniane przez nasze Stowarzyszenie Krajowa Unia Producentów Soków oraz przez inne organizacje przetwórców i producentów, zatem sama technika nie powinna stanowić większego problemu. Oczywiście dodatkowe procedury i obostrzenia są znacznym utrudnieniem w procesach gospodarczych, ale nasi producenci i przetwórcy będą musieli sobie z tym radzić.

- Wieloletnie doświadczenie wskazuje, że zmienność pogody wiosennej, poza nielicznymi latami znaczących nieurodzajów, ma ograniczony wpływ na zbiory. W podstawowych gatunkach owoców (truskawka, wiśnia, porzeczka, malina, jabłka) możemy się więc spodziewać około przeciętnych urodzajów. Zbiory w niektórych sytuacjach mogą być natomiast zakłócone niedostateczną podażą siły roboczej. Dobrze, że Rząd usunął przeszkody w zatrudnianiu cudzoziemców i wziął na siebie koszt niezbędnych testów wykonywanych pracownikom sezonowym przyjeżdżającym z zagranicy , ale pytanie, czy wróci ich dostateczna ilość? Sygnały z terenu wskazują, że może być z tym duży problem, a polscy pracownicy nie zastąpią w pełni tych ze Wschodu - komentuje. 

Julian Pawlak przyznaje, że z punktu widzenia tych, którzy sprzedają na rynku, obserwujemy w wyniku pandemii duże zmiany w zachowaniach konsumentów, dotyczące wyborów produktów. - Znacznie chętniej wybierane są towary trwałe i bezpiecznie zapakowane, a tracą świeże i "impulsowe", kupowane do spożycia w drodze. To może spowodować zwiększenie popytu na półprodukty z owoców do dalszego przetwarzania, takie jak koncentraty i mrożonki. Ale z drugiej strony we wszystkich krajach dały się odczuć mocne spadki spożycia soków i ich pochodnych. Jaki będzie wynik tej gry? Czy to odbije się na zapotrzebowaniu na owoce do przetwórstwa w tym sezonie? Wydaje się, że oczekiwania, dotyczące zagospodarowania tegorocznych zbiorów nie są nadmiernie optymistyczne - tłumaczy. 

Sytuacja może się zmienić jedynie, jeżeli wystąpi ssanie na półprzetwory z polskich owoców ze strony naszych zagranicznych partnerów, o co zapewne będzie trudno w obecnych warunkach. - Sami w Polsce przy największych chęciach nie jesteśmy w stanie zagospodarować naszych zbiorów. Do tej pory około 75% owoców eksportowaliśmy w różnych postaciach (świeże, przetworzone, mrożone) i nie zmieni się to w znaczący sposób. Koronawirus tylko wzmacnia te proporcje i jednocześnie wpłynie na znaczący spadek eksportu co jest sytuacją nieznaną nam, gdyż do tej pory występowały jedynie spowolnienia wzrostu. Wg raportu Satander Bank recesja po COVID-19 spowoduje spadek eksportu polskiej żywności o 8% i dotknie bez wątpienia branżę owocowo - warzywną. Jak szeroki i głęboki będzie to wstrząs, trudno jeszcze dziś prognozować, ale będziemy musieli się z tym zmierzyć. Nieprzewidywalność to imię tej pandemii i wynikłej z niej recesji - podsumował Julian Pawlak.