Wojciechowski: Wyścig na intensywność produkcji to wyścig w złą stronę

Autor: PAP 15 października 2021 15:22

Wojciechowski: Wyścig na intensywność produkcji to wyścig w złą stronę W ocenie Janusza Wojciechowskiego Polska może bardzo skorzystać na zmianie kierunku rozwoju rolnictwa i dlatego warto popierać Rolniczy Zielony Ład. / fot. PTWP

Wyścig na intensywność produkcji to wyścig w złą stronę — powiedział w piątek w Toruniu komisarz UE ds. rolnictwa Janusz Wojciechowski. W jego ocenie Polska może bardzo skorzystać na zmianie kierunku rozwoju rolnictwa i dlatego warto popierać Rolniczy Zielony Ład.

Wojciechowski wziął udział w konferencji "Europejski Zielony Ład - szanse i zagrożenia" w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. Organizatorem wydarzenia były WSKSiM, Fundacja Lux Veritatis oraz Stowarzyszenie na rzecz Zrównoważonego Rozwoju Polski im. prof. Jana Szyszko.

W obradach uczestniczy także m.in. wiceminister klimatu i środowiska Edward Siarka oraz b. minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski.

"Rozmowa o Zielonym Ładzie jest dziś bardzo potrzebna - w Europie i Polsce. Narosło wiele kontrowersji wokół tego wielkiego planu prezentowanego w UE. Potrzeba bardzo poważnego dialogu w tej sprawie" - mówił podczas obrad komisarz Wojciechowski.

Przywołał przykład włoskiego rolnictwa, które przeszło już w jego ocenie transformację dokładnie w takim kierunku, jaki obecnie jest planowany w całej UE.

"Jakie są tego wyniki produkcyjne? Okazuje się, że dzisiaj Włochy są liderem produkcji rolniczej" - mówił Wojciechowski.

W jego ocenie bój w UE toczy się o wzmocnienie małych oraz średnich gospodarstw rodzinnych i właśnie dlatego on popiera Rolniczy Zielony Ład.

"Wyścig na intensywność produkcji to wyścig w złą stronę. UE a w szczególności Polska może bardzo wiele skorzystać, jeżeli ten wyścig zatrzymamy i damy szansę zrównoważonym, naturalnym metodom. To wcale nie jest plan narzucony z Brukseli. Jeżeli ktoś z państwa sięgnie do programu rolnego PiS z 2019 roku, to tam właściwie jest wszystko to samo, co w strategii od pola do stołu: naturalne metody produkcji, zrównoważona produkcja, dobrostan zwierząt" - wyjaśniał komisarz Wojciechowski.

Jego zdaniem Polska nie musi i nie powinna się obawiać Rolniczego Zielonego Ładu. Dodał, że zjawiska z nim związane i ewentualne zagrożenia mają zupełnie inną naturę niż w przemyśle i energetyce.

"Polska może stosunkowo łatwo spełnić te wszystkie oczekiwania, bez jakiegokolwiek przymusu. To pewnie moja wina, że nie było w porę dobrej komunikacji i narosło wiele niepotrzebnych emocji w tej sprawie. Nie będzie żadnego przymusu do czegokolwiek. Nie będzie ograniczania, a tym bardziej zakazywania spożycia mięsa czy hodowli. Wręcz przeciwnie - to hodowcy mogą być największymi wygranymi tego planu" - powiedział Wojciechowski.

Dodał, że będzie wiele możliwości wspierania rolników hodujących zwierzęta w warunkach naturalnych a nie w przemysłowych.

"To będą wyłącznie zachęty. 25 proc. dopłat bezpośrednich będzie na ekoprogramy. (...) We Włoszech nikt złego słowa nie mówi na Zielony Ład. Uważają go za dobry plan dla małych i średnich gospodarstw. (...) Niektórzy by chcieli, aby wszystko się skoncentrowało w dużych, największych korporacjach. Sprzeciwiamy się zdecydowanie uprzemysłowieniu rolnictwa. Nie będzie wspierane uprzemysłowienie rolnictwa. To nie jest właściwa droga" - powiedział Wojciechowski.

Przewodniczący Rady ds. Wsi i Rolnictwa przy prezydencie RP, były minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski mówił, że absolutnie nie rozumie kierunku zmian w rolnictwie, który chce narzucić Komisja Europejska. W jego ocenie "kuriozalne" są stwierdzenia m.in. na Twitterze komisarza Wojciechowskiego, że trudno ocenić skutki Zielonego Ładu w rolnictwie, bo go jeszcze nie ma, a będzie można oceniać, gdy będzie wprowadzony.

"Odpowiedzialni politycy muszą przewidywać skutki swoich decyzji. (...) Nie działać na zasadzie: wprowadzimy, a potem się zastanowimy. To coś dla mnie niezrozumiałego. Pojawiają się mimo to analizy i raporty dotyczące przyszłości rolnictwa pod rządami Zielonego Ładu. (...) Nawet naukowcy opłacani przez KE przedstawili, jak negatywny wpływ Zielony Ład wywrze na rolnictwo" - mówił Ardanowski.

Zdaniem b. ministra rolnictwa Zielony Ład wpisuje się w tworzenie z przyrody "nowej religii".

"Z ekologii i przyrody tworzy się nowe bożki. To jest jakiś powrót pogaństwa. Nie człowiek panem stworzenia, ale przyroda, która ma mieć prawa. Za tym idzie również absurdalne podejście do zwierząt. One mają mieć prawa. Jakie? Wyborcze? Małżeńskie? W kontekst tej polityki unijnej wpisują się coraz bardziej agresywne wypowiedzi, którym nikt nie daje odporu. One zaczynają dominować w debacie publicznej. Jedzenie mięsa i hodowlę bydła przedstawia się jako działanie niemoralne" - podkreślał Ardanowski.

Wiceminister klimatu i środowiska Edward Siarka w swoim wystąpieniu zwracał uwagę na szereg zagrożeń związanych z implementacją Zielonego Ładu na polu leśnictwa.

"Proponuje nam się odejście od wielofunkcyjnej roli lasu: gospodarczej, społecznej i przyrodniczej. Lasy mają pełnić tylko funkcję przyrodniczą, a zapomina się o gospodarczej. Jakie mamy tego efekty? Polska jest piątym producentem drewna w Europie. Proponowane zmiany oznaczają bardzo poważne problemy ekonomiczne. W tej branży pracuje ok. 500 tys. osób. Jeśli byśmy wprowadzili wszystkie te przepisy, to 40 procent straci pracę. To także olbrzymie problemy z PKB. Cały przemysł drzewny to 2-3 procent PKB. To oznaczałoby utratę potężnych środków" - mówił wiceminister Siarka.

Podobał się artykuł? Podziel się!

WIĘCEJ NA TEMAT

PRAWO I DOTACJE

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI