Szymanowski, Galster: Dynamika kosztów w sadownictwie jest zdecydowanie niekorzystna



Aneta Gwara-Tarczyńska / www.sadyogrody.pl - 20 listopada 2018 13:42


Posunięciami, które mają duże znaczenie w kontekście międzynarodowej konkurencji na rynku owoców jest zapowiedziana podwyżka cen prądu. W przechowalnictwie będzie to ogromne obciążenie. Według naszych wyliczeń będzie to około 1,5 - 2 grosza na każdy kilogram jabłek który będziemy musieli dołożyć. Z drugiej strony mamy rynek, który nie jest skory do zwiększenia przychodów – presja jest wręcz odwrotna - mówił Sebastian Szymanowski, dyrektor generalny Grupy Producentów Owoców Galster podczas IV edycji konferencji "Sady i Ogrody".

- Kolejnym czynnikiem kosztowym są paliwa wykorzystywane w rolnictwie, a później we frachcie w logistyce. Dalej można wymieniać wodę. Jest to deficytowy towar. Ten rok suszy pokazał nam jak bardzo deficytowy. Warto również wspomnieć o droższych nawozach i środkach ochrony roślin. Drogie są również ubezpieczenia. Część gospodarstw ubezpiecza uprawy, jednak z roku na rok będzie ich mniej ze względu na koszty - podkreślał. 

Według niego, dużym problemem w Polsce jest brak następców w gospodarstwach. - Sadownicy wykształcili swoje dzieci, które nie chcą teraz wracać na wieś. Jest to bardzo racjonalna decyzja patrząc na to, jak ich rodzice się meczą - mówił. 

- Kolejnym utrudnieniem w sadownictwie jest długi proces rejestracji pracowników. Rotacja w sadownictwie jest bardzo duża, a koszty – niezależnie od długości pracy każdej osoby – takie same. Ponadto Niemcy ogłaszają, że chcą otworzyć granice dla Ukraińców, którzy są bardzo mocnym wsparciem polskiego rolnictwa. Jeśli to się wydarzy to stracimy pracowników. Często mówi się, że stawki w rolnictwie są za niskie. Bardzo chętnie zapłacę więcej, tylko komu, skoro mam tak niewielki wybór pracowników? - zastanawiał się Sebastian Szymanowski. 

- Ciągle nowe opłaty, które zaczynają obowiązywać zwiększają nożyce pomiędzy przychodem, a kosztami. Dynamika kosztów, która powstaje jest dla nas zdecydowanie niekorzystna - podkreślał ekspert. 

Sebastian Szymanowski wspomniał również o problemach grup producenckich. - Jako grupa producencka Galster skorzystaliśmy mocno z dofinansowań. Ten kto nie skorzystał, dzisiaj odstaje od reszty jeszcze bardziej. Dowolnie możemy oceniać, czy programy były dobre czy złe, ponieważ jest już po fakcie, ale ten kto skorzystał musi teraz się odnaleźć w tej rzeczywistości. Grupy podlegają dzisiaj bardzo szczegółowym kontrolom, a także pewnym ograniczeniom – na przykład w naszych chłodniach, które stoją puste przez jakąś część roku nie możemy przechować innych produktów niż te, które były w programie. Nie oceniam tego, jednak z punktu widzenia ekonomicznego spółki, która musi się sama sfinansować przydałoby się pewne ustępstwa. Ta sama sytuacja jest w przypadku sadowników, którzy podlegają wielu kontrolom. Aktualnie w naszych gospodarstwach przebiegają kolejne kontrole - mówił. 

Rozmówca wytłumaczył jak z ekonomicznego punktu widzenia wygląda sytuacja na rynku jabłek przemysłowych. Przyznał, że poza prowadzeniem grupy Galster jest również sadownikiem. - Jabłka przemysłowe, to coś co po prostu powstaje. W zeszłym roku nie słyszałem od żadnego sadownika, żeby narzekał na cenę jabłek przemysłowych. Wszyscy cieszyli się, że 1 zł to super cena i twierdzili, że jeśli taka stawka będzie raz na pięć lat to w takim roku jak ten można sprzedawać przemysł po 15 groszy. Średnia pięcioletnia ze złotówki wychodzi całkiem atrakcyjna. Jednak idąc tym tropem, ryzykowane jest prowadzenie biznesu, w którym raz na pięć lat uda nam się zarobić. Uważam, że biznes realizuje się dzień po dniu i podsumowuje na koniec roku. Jeśli na koniec roku jesteśmy na minusie to należy się zastanowić czy jesteśmy w dobrym biznesie i odpowiednio go prowadzimy. Jednak w kolejnym i następnym roku popełniamy ten sam błąd niegospodarności to możemy nie dotrwać do tego „piątego” roku. Dzisiaj część gospodarstw ma pewne rezerwy finansowe po zeszłym roku. Część gospodarstw nie miała wcale produkcji, więc nie miała co sprzedawać. Dla nich tegoroczna sytuacja jest podwójnie trudna - podsumował.