Sejm debatował nad opłatą od słodzonych napojów

Autor: PAP 13 lutego 2020 11:02

Sejm debatował nad opłatą od słodzonych napojów Resort zdrowia uzasadniał, że ma ona wspierać prozdrowotne wybory konsumentów/ fot. pixabay

Sejm debatował w środę nad opłatą od słodzonych napojów i od alkoholu o objętości do 300 ml - tzw. małpek. Resort zdrowia uzasadniał, że ma ona wspierać prozdrowotne wybory konsumentów. Według opozycji, to kolejna danina na rzecz państwa, wymierzona w rodzimy przemysł i nie pomoże w walce z otyłością.

Projekt ustawy o zmianie niektórych ustaw w związku z promocją prozdrowotnych wyborów konsumentów zakłada wprowadzenie opłat od alkoholu sprzedawanego w opakowaniach o objętości do 300 ml oraz słodzonych napojów. Jak wskazywał wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński, to projekt oczekiwany przez ekspertów zajmujących się zdrowiem publicznym, popierany przez Światową Organizację Zdrowia.

Wskazywał na rosnące spożycie cukru w ostatnich latach i związany z tym nasilający się problem otyłości, również wśród dzieci i młodzieży. Mówił, że złe nawyki żywieniowe przekładają się na zapadanie Polaków nie tylko na cukrzycę, ale także choroby układu krążenia i nowotworowe. Rozwiązania zawarte w projekcie mają też pomóc w walce z problemami alkoholowymi. Zdaniem wiceministra udział w sprzedaży tzw. małpek w ostatnich latach wzrósł i jest istotnym zagrożeniem dla zdrowia Polaków.

Marek Rutka (Lewica) wskazywał, że "za setkami tych małpek kryją się ludzkie dramaty. Nabywane są głównie w drodze do pracy i z pracy, 60 proc. małpek to smakowe, wybierane głównie przez ludzi młodych i kobiety".

Zdaniem posłów opozycji, takie regulacje to jednak nic innego jak kolejna danina na rzecz państwa. "Jeśli weźmiemy do rąk te 20 stron ustawy i je przeczytamy, to, panie ministrze, nie ma tu słowa o zdrowiu, o profilaktyce, o chorobach cywilizacyjnych związanych z otyłością (...). To żaden projekt, który walczy z otyłością Polaków, tylko 41. podatek pisowski wprowadzony od 2015 roku" - mówił Jarosław Urbaniak (KO). Również Dariusz Klimaczak (PSL-Kukiz'15) dziwił się łączeniu ograniczenia spożycia tzw. małpek i słodzonych napojów, a pierwotnie jeszcze suplementów diety. Jego zdaniem, te sprawy powinny być rozpatrywane osobno. "Co łączy te zagadnienia? Pieniądze, które mają popłynąć szerokim strumieniem do budżetu państwa. To typowa zbiórka pieniędzy przez rządzących w obszarach, które można jeszcze opodatkować" - powiedział.

Wiceminister odpierał te zarzuty, mówiąc, że "jest to opłata, a nie podatek; podlega innemu reżimowi legislacyjnemu".

Barbara Dziuk (PiS) wnioskując o skierowanie projektu do dalszych prac, argumentowała, że jego celem jest kształtowanie prozdrowotnych zachowań kosumentów, a opłaty będa wpływały do NFZ i samorządów. "Takie rozwiązania wprowadzają opłaty na tego rodzaju dodatki do żywności, które zagrażają życiu i zdrowiu" - powiedziała.

Konrad Bergowicz z Konfederacji sprzeciwiał się natomiast temu, że rządzący chcą tymi zapisami dyktować Polakom, "co mają jeść, pić i ile ważyć".

Posłowie opozycji pytali też, dlaczego objętość butelki ma determinować wysokość opłaty. "Jak to jest, że alkohol wlany do butelki ćwierćlitrowej szkodzi, a do półlitrowej nie szkodzi?" - pytał Urbaniak. Dziwił się, co wspólnego z walką z otyłością mają kofeina, guarana i tauryna. Pytał dalej, dlaczego wyłączono z opłat suplementy diety.

Wiceminister odpowiadał, że resort doszedł do wniosku, iż będzie to przedmiotem szerszej nowelizacji.

Opozycja podkreślała też, że projekt jest wymierzony w rodzimy przemysł i zwalnia z opłaty cukrowej sieci handlowe. "Ten projekt ustawy zawiera zapisy dotyczące zwolnienia z tego podatku sieci handlowych, które sobie zaimportują napoje, tzn., gdy się kupi od polskiego producenta napój, zrobiony z polskiego jabłka, od polskiego sadownika, to on będzie droższy, a gdy się kupi z Niemiec, Francji, skądkolwiek, to będzie tańszy" - mówił Urbaniak. W imieniu klubu PO wniósł o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu.

WIĘCEJ NA TEMAT

PRAWO I DOTACJE

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI