Sądecczyzna: Sady zniszczone przez grad i problemy z wyliczeniem odszkodowania



www.sadeczanin.info - 14 lipca 2021 10:19


Po tym jak gradobicie zmasakrowało sady na Sądecczyźnie, zrozpaczeni rolnicy mogą już liczyć tylko na odszkodowania. Teraz pojawia się problem z szacowaniem szkód i z wyliczeniami ubezpieczyciela należnego odszkodowania.

Jak informuje serwis sadeczanin.info Grzegorz Puda na własne oczy zobaczył skalę zniszczeń w sadach, po tym jak do Łącka ściągnął go sądecki poseł Jan Duda, przy okazji wizyty szefa resortu na Podhalu.

Jak relacjonuje Duda rozmowa z ministrem dotyczyła  nie tylko zniszczeń jakie poczyniło  dwukrotne gradobicie, ale także kwestii odszkodowań.

- Sadownicy mówili o problemach z szacowaniem szkód i z wyliczeniami ubezpieczyciela  wysokości należnego odszkodowania. Na przykład przy stuprocentowych zniszczeniach jego wysokość nie  przekracza sześćdziesięciu procent sumy ubezpieczenia. Rozmawialiśmy również  o zmianie sposobu  ubezpieczeń.  Sam minister stwierdził, że obecny system prowadzi do dużej niesprawiedliwości i może rodzić patologie. Obiecał również pomoc w uzyskaniu wsparcia finansowego przez najbardziej poszkodowanych -mówi.

Po gradobiciu, jakie przetoczyło się nad Sądecczyzną temat ubezpieczeń wraca jak bumerang.

- Wielu rolników nie zdołało się ubezpieczyć i to nie dlatego, że nie chcieli tego zrobić, tylko nie mieli na to szansy – mówił w rozmowie z „Sądeczaninem” Jan Golonka, prezes grupy producenckiej Owoc Łącki. - Koszt komercyjnego ubezpieczenia jest bardzo wysoki.  Przy dofinansowaniu z budżetu państwa, roczna składka wynosi około osiem procent, bez dopłat to prawie piętnaście.

- Łatwo policzyć, że przy ubezpieczeniu plonów na kwotę sto tysięcy złotych daje to odpowiednio osiem tysięcy lub piętnaście tysięcy - wyliczał nasz rozmówca. - Ubezpieczenia z rządowymi dopłatami, w tym roku są bardzo okrojone. Niewielu sadowników mogło z tego skorzystać. Skończył się też limit ubezpieczeń nawet dla tych, którzy gotowi byli sami zapłacić całą kwotę. Firmy w ogóle niechętnie ubezpieczają sadowników. Ostatnio robiło to tylko PZU.

- Sadownicy są tym zbulwersowani i rozgoryczeni. – mówi wójt Łącka Jan Dziedzina.

Więcej na sadeczanin.info