Rolnicy, myśliwi i ekolodzy mają sprzeczne wizje polskiego modelu łowiectwa



PAP - 19 stycznia 2018 13:43


Rolnicy twierdzą, że obecne Prawo łowieckie jest anachroniczne i nieskuteczne, ekolodzy są np. za zakazem udziału dzieci w polowaniach, myśliwi z kolei nie chcą zwiększenia odległości między domami mieszkalnymi a terenami, na których mogą polować.

W piątek na zaproszenie ministra środowiska w siedzibie MŚ odbywają się konsultacje na temat zmian w Prawie łowieckim, w których uczestniczą przedstawiciele rolników, ekologów i myśliwych z udziałem szefa resortu Henryka Kowalczyka.

Przewodniczący Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych Rolników i Organizacji Rolniczych (OPZZRiOR) Sławomir Izdebski ocenił, że obowiązujące przepisy są przestarzałe, a nowela tego Prawa "jest antypolska, antyrolnicza i antymyśliwska".

Jego zdaniem obowiązujący system odszkodowań łowieckich się nie sprawdza, ponieważ nie pokrywa strat, jakie ponoszą rolnicy.

Izdebski jako nieskuteczny uznał nadzór nad myśliwymi, ponieważ de facto nikt nie może ich zdyscyplinować do wykonywania planów łowieckich - mówił. Jego zdaniem to spowodowało rozprzestrzenienie się ASF, choroba w 2017 r. przekroczyła Wisłę.

Tomasz Zdrojewski z koalicji "Niech żyją" przedstawił niektóre poprawki obywatelskie do projektu noweli Prawa łowieckiego. Ekolodzy i obrońcy zwierząt postulują, by wzmocnić prawa właścicieli nieruchomości, aby mogli skuteczniej wyłączać swoją ziemię z obwodów łowieckich. Chcą też wprowadzić zakaz udziału dzieci w polowaniu, używania ołowianej amunicji przez myśliwych czy dokarmiania zwierząt. Ich zdaniem ten ostatni sposób ograniczy ASF, ponieważ słabsze zwierzęta nie przeżyją zimy.

Przedstawiciele myśliwych z kolei podkreślali, że realizując gospodarkę łowiecką dbają o interes państwa. Zwierzęta łowne są bowiem własnością Skarbu Państwa. Zwracali uwagę, że muszą godzić dwa światy - jeden ekologów, którzy chcieliby ograniczyć polowania, a drugi rolników, którzy najchętniej chcieliby, aby myśliwi wystrzelali wszystkie dziki, by ograniczyć swoje straty. Dodali, że postulowane przez ekologów zwiększenie odległości od domów mieszkalnych, terenów na których myśliwi mogą polować, spowodowałoby praktyczny zakaz polowań, głównie w miastach. Zgodnie z prawem myśliwi mogą dzisiaj polować w odległości 100 metrów od domów mieszkalnych i 500 metrów od miejsc, gdzie odbywają się zgromadzenia publiczne.