Relacje z Rosją idą w złym kierunku! Nadal będziemy działać w atmosferze embarga



MB; www.sadyogrody.pl - 28 listopada 2016 08:17


- Trudno oszacować jak będzie wyglądać kolejna część sezonu. Wszystko zależy od tego co się będzie działo w relacjach Europa-Rosja, Europa-Wschód. Te relacje nie idą w dobrym kierunku przez co pokuszę się o stwierdzenie takie, w które jeszcze niedawno sam bym nie uwierzył, że embargo nie będzie zniesione w najbliższym czasie. Więc cały czas będziemy funkcjonować w atmosferze rosyjskiego embarga i ten czynnik musimy brać pod uwagę - mówił podczas konferencji "Sady i ogrody na Narodowym" Mirosław Maliszewski, prezes Związku Sadowników RP.

Mirosław Maliszewski, który był prelegentem debaty rynkowej zatytułowanej "Kondycja polskiego sadownictwa i warzywnictwa" w ramach II edycji konferencji "Sady i ogrody na Narodowym", która miała miejsce 22 listopada, podczas konferencji mówił o tym, że jego zdaniem w tym roku nie było rekordowego zbioru jabłek.

- Zbiory będą coraz większe. Będą rosnąć, wszyscy się tylko zastanawiają w jakim tempie. I my w Polsce jak i sąsiedzi w Europie. Na każdej poważnej konferencji sadowniczej w Europie analizuje się to, co dzieje się w Polsce, bo jesteśmy trzecim albo czwartym producentem jabłek na świecie z tendencją taką, że mamy szansę wejść na 2 miejsce na podium - zaznaczył Maliszewski.

Jego zdaniem jeśli przeanalizować zainteresowanie materiałem szkółkarskim to widać zainteresowanie nowymi odmianami, takimi, które spełniają oczekiwania rynków daleko położonych jednak są również robione nasadzenia standardowe z odmiany tych, które już sprzedajemy w naszej strefie klimatycznej.

- Uważam, że nie ma rekordowego zbioru jabłek w tym roku – dowodem na to jest podaż owoców i zapotrzebowanie przemysłu przetwórczego, który zapewniał na początku sezonu, że absolutnie nie jest zainteresowany tak dużymi ilościami jabłek do produkcji koncentratu, które mamy w sadach. A także to, że mieliśmy dużą ilość gradu w tym sezonie, przez co jakość tych jabłek była niższa. Na pierwszy rzut oka uważam, że tegoroczne zbiory nie były rekordowe - mówił szef Sadowników RP.

I dodał, że tegoroczna wiosna była słaba dla sadowników, i to z kilku powodów. - Chodzi o poziom cen, głównie spowodowany brakiem możliwości wycofania a przez to podniesienia średniej ceny z gospodarstwa po drugie słaba jakość jabłek, które były wyciągane z chłodni. Ci sadownicy, którzy mieli dobrą jakość ci na jabłkach zarobili - wyliczał.

Natomiast w drugiej części sezonu, tuż po zbiorach, w jabłkach deserowych mielimy do czynienia z drastycznym załamaniem cen w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku, ceny były na poziomie 50 proc. - Niebagatelny wpływ na to ma oczywiście rosyjskie embargo i będzie miało, mimo, że Białoruś się pojawia jako spory odbiorca jabłek z Polski. Jednak trzeba mieć świadomość, że do sierpnia 2014 r. notowaliśmy dynamiczny wzrost importu rosyjskiego i nic nie wskazywało, że ten trend się zatrzyma. I mimo, że Rosja różnymi kanałami jabłka kupuje, to jednak widzimy bardzo wyraźnie w Rosji dużo mniejsze spożycie i mniejszy import - mówił Mirosław Maliszewski podczas debaty. 

Jego zdaniem embargo ma decydujący wpływ i będzie miało wpływ jeszcze przez jakiś czas, bo w odróżnieniu od warzyw nie jest łatwo przestawić nagle produkcji sadowniczej na produkcję odmian akceptowanych na dalekich rynkach. Nie da się od tal 1 mln ton jabłek eksportowanych do Rosji zamienić na 1 mln ton jabłek do Chin. A brak możliwości wyeksportowania do Rosji już miało wpływ na niskie ceny.

- Brak mechanizmu wycofywania już na początku sezonu i strach sadowników że ten poziom na wycofanie będzie mizerny, spowodował psychiczną barierę, że w tym sezonie na pewno nie uzyskamy wysokich cen. Jednak na szczęście sadownicy, w odróżnieniu od poprzednich lat, zaczęli się bardzo mądrze zachowywać, nauczyli się reagować na zmieniający się rynek i wtedy kiedy następuje spadek ceny, wstrzymują dostawy. Jeśli cena 1 kg jabłek spada poniżej 0,30 zł/kg sadownicy nie dostarczają tych owoców. Podobnie jest w przypadku jabłek deserowych. Sadownicy nie są już tylko zainteresowani żeby sprzedać jabłka i się ich pozbyć, ale chcą je sprzedać za opłacalną cenę - mówił w czasie konferencji Mirosław Maliszewski.

Jak będzie wyglądać kolejna część sezonu? - Ciężko stwierdzić. Wszystko zależy od tego co się będzie działo w relacjach Europa-Rosja, Europa-Wschód. Te relacje nie idą w dobrym kierunku przez co pokuszę się o stwierdzenie takie, w które jeszcze niedawno sam bym nie uwierzył, że embargo nie będzie zniesione w najbliższym czasie, bo te relacje idą w odwrotnym kierunku niżbyśmy sobie tego życzyli. Więc cały czas będziemy funkcjonować w atmosferze rosyjskiego embarga i ten czynnik musimy brać pod uwagę. Poza tym w długiej perspektywie będziemy mieli do czynienia z większą produkcją jabłek. Pytanie jak  racjonalnie  zagospodarować je tak, aby gospodarstwa nie upadały a ceny były w miarę atrakcyjne, aby przetrwać do tzw. lepszych czasów - pytał szef sadowników.

Mamy jeszcze rynek Europy Zachodniej – jednak zdaniem posła Maliszewskiego mimo pozornego otwarcia tych rynków, są one dla wielu polskich produktów zamknięte. - Teoretycznie możemy eksportować, jednak jest to szalenie trudne choćby ze względów organizacyjnych, to są duże podmioty, które oczekują długoterminowych jednolitych partii dostaw, długich terminów płatności, odpowiedniej jakości. Niestety dzisiaj jesteśmy zdani na razie tylko na to, że to co trafia do Europy Zachodniej to operatorzy sprzedają jako własne produkty. Jest obawa czy rynki zewnętrzne będą nam w stanie zrekompensować brak Rosji i czy te rynki odbiorą od nas wzrost produkcji, który będziemy w najbliższym czasie odnotowywać - alarmował Maliszewski. 

Jednak cieszy to, że branża robi bardzo dużo, żeby te nowe rynki zdobywać. - To co się stało z Chinami i Wietnamie – to jest pozytywne, wszędzie widać polskie jabłka i polskich producentów - dodał.

- Sadownicy, którzy jabłka mają zamknięte w chłodniach z kontrolowaną atmosferą mają nadzieję, że uda im się w przyszłym roku sprzedać jabłka za wyższą cenę niż obecnie. Gdybyśmy dzisiaj chcieli sprzedać wszystko, to dostajemy ok. 0,50 zł/kg, maksymalnie 1 zł/kg – to nie gwarantuje gospodarstwom przetrwania do kolejnego sezonu. Sytuacja jest niesamowicie trudna, jest dużo trudniejsza niż w truskawkach czy warzywach. Mamy problem jak racjonalnie zagospodarować tą ilość jabłek deserowych po to, aby uzyskać dobre ceny, mając w głowie: embargo rosyjskie, rosnącą produkcję i niedostateczny eksport na rynki krajów inne niż dotychczasowe - wyliczał Mirosław Maliszewski.

 

Pan Mirosław Maliszewski był prelegentem debaty rynkowej zatytułowanej "Kondycja polskiego sadownictwa i warzywnictwa" w ramach II edycji konferencji "Sady i ogrody na Narodowym", która miała miejsce 22 listopada.

Tegoroczna edycja konferencji Farmera „Narodowe wyzwania w rolnictwie na Narodowym” zgromadziła ponad 1000 zainteresowanych tematami rolniczymi słuchaczy, w konferencji „Sady i Ogrody na Narodowym” uczestniczyło ponad 200 osób, w jubileuszowej gali udział wzięło ponad 250 gości.