Puda: 2020 - trudny rok w rolnictwie



PAP - 02 stycznia 2021 10:12


Rok w rolnictwie był trudny z powodu pandemii koronawirusa, afrykańskiego pomoru świń i powrotu ptasiej grypy. Na szczęście nasz kraj ominęły klęski, zbiory zbóż są dobre - mówi PAP minister rolnictwa Grzegorz Puda.

PAP: Jaki był ubiegły rok dla rolnictwa?

Grzegorz Puda: Niewątpliwie przejdzie on do historii jako rok wyjątkowy, trudny. Pandemia koronawirusa zmieniła nasze życie, także miała wpływ na rolnictwo. Głównie było to widoczne w handlu zagranicznym, gdzie pojawiły się kłopoty z transportem produktów, a także przy zbiorach m.in. owoców z powodu braku pracowników. Jednak szczęśliwie ominęły nas klęski suszy i powodzi, w sumie więc ten rok pod kątem zbiorów był dobry. Według GUS, tegoroczne zbiory zbóż były rekordowe, na poziomie 31 mln ton.

Już tradycyjnie, wbrew katastroficznym wróżbom opozycji, dobre okazały się wyniki handlu zagranicznego żywnością. Wygląda na to, że eksport polskiej żywności będzie większy niż w ubiegłym roku, mimo problemów transportowych.

Niestety nie ominęły nas problemy z ASF i grypą ptaków, które spowodowały trudności na rynkach europejskich i światowych m.in. z powodu wywozu wieprzowiny i drobiu do krajów pozaunijnych.

PAP: Kieruje Pan ministerstwem od trzech miesięcy, co dla Pana było w tym czasie najistotniejsze?

G.P.: Za swój sukces uważam październikowe działania dotyczące osiągnięcia kompromisu w sprawie przyszłości Wspólnej Polityki Rolnej. Dzięki temu mamy dobre perspektywy dla funkcjonowania naszego rolnictwa w kolejnej perspektywie finansowej. Ogólne cele unijnej polityki rolnej są zbieżne z założeniami Programu Rolnego Prawa i Sprawiedliwości. W odróżnieniu od poprzednich ministrów, za priorytetowe uznałem wzmocnienie rodzinnych gospodarstw rolnych. To spora zmiana, bo do tej pory nacisk był kładziony przede wszystkim na duże przedsiębiorstwa. To w polskiej gospodarce rolnej zapewni konieczną równowagę i zwiększy bezpieczeństwo żywieniowe w sytuacjach kryzysowych. Takich, jak chociażby pandemia koronawirusa.

Jednak to co dla mnie najważniejsze, rolnicy w tym trudnym czasie nie zostali bez pomocy. Tylko na nieuregulowane zobowiązania cywilnoprawne wynikające z ASF przeznaczyliśmy ponad 15 mln. Natomiast na wyrównanie utraconych dochodów, też przez ASF, przeznaczonych zostało 119 mln złotych.

Zdaję sobie sprawę, że te pieniądze nie wyrównają rolnikom wszystkich strat, ale warto podkreślić, że przecież w skali kraju ogromne środki zostały przeznaczone między innymi na ratowanie miejsc pracy. Gdyby nie to, sytuacja rolników byłaby jeszcze gorsza, bo wiele osób utraciłoby pracę, co miałoby wpływ na znaczny spadek konsumpcji, w tym również zakup żywności. Cieszy mnie, że coraz więcej ludzi rozumie konieczność solidarności i wzajemnego zrozumienia w trudnym dla całego społeczeństwa czasie. To daje nadzieję na szybkie wyjście z kryzysu. Niczego bardziej teraz nie potrzebujemy, właściwie w każdej dziedzinie, jak współpracy. Z tego również powodu zachęcam do promowania i udziału w akcji Solidarni z rolnikami, która przyczyni się do wzrostu świadomości konsumentów, że najlepsze, najsmaczniejsze są produkty kupowane bezpośrednio od rolników lub w lokalnych, małych, często rodzinnych przetwórniach.

Cieszę się również z tego, że udało mi się uzyskać wsparcie dla rodzin rolników, które ze względu na pandemię muszą zapewnić dzieciom warunki do zdalnego nauczania. Jak wiemy, nie każdą rodzinę stać na odpowiedni do tego sprzęt. Jest to oczywiście sytuacja bardzo niesprawiedliwa, dyskryminująca biedniejsze dzieci wiejskie. Dlatego doprowadziłem do uzyskania zgody na 1,5 tys. zł dofinansowania zakupu komputera dla dziecka z rodziny rolniczej.

PAP: Jak Pana zdaniem będzie wyglądała przyszłość Wspólnej Polityki Rolnej, na czym polega kompromis?

G.P.: Głównym elementem kompromisu było przeznaczenie minimum 20 proc. środków z tzw. I filaru (dopłaty bezpośrednie) na dobrowolne dla rolników praktyki agrotechniczne sprzyjające ochronie środowiska i klimatu (tzw. ekoschematy). Zapewniono ponadto większą elastyczność w zakresie zarządzania środkami z tego filara, dzięki czemu wszystkie fundusze UE trafią do gospodarstw rolnych. Kolejnym ważnym elementem kompromisu jest także uproszczenie systemu kontroli małych gospodarstw w zakresie spełnienia wymogów warunkowości. Małe gospodarstwa będą również wyłączone z mechanizmu dyscypliny finansowej. Ponadto została utrzymana możliwość przeznaczenia 15 proc. krajowej koperty I filaru na płatności związane z produkcją. Ten kompromis pozwala na szybkie zakończenie uzgodnień z Parlamentem Europejskim i Komisją, dzięki czemu rolnicy będą mieli zapewnioną ciągłość finansowania i pewność co do kształtu przyszłej Wspólnej Polityki Rolnej UE.

PAP: Czy te propozycje są korzystne dla polskiego rolnictwa?

G.P.: Większość ustaleń wpisuje się w program rolny Prawa i Sprawiedliwości, który obecnie jest realizowany przez rząd. Komisja Europejska oczekuje od nas m.in. wzmocnienia małych i średnich gospodarstw, a to jest dla mnie jako ministra priorytetem.

Kolejna rekomendacja dotyczy rolnictwa ekologicznego. Jestem gotów, wspólnie z komisarzem ds. rolnictwa UE Januszem Wojciechowskim wypracować wszelkie możliwe zachęty, by rolnicy mogli uprawiać ziemią i produkować z poszanowaniem przyrody, ale w taki sposób, by było to dla nich opłacalne. Rodzinne gospodarstwa rolne mają wszelkie walory, na jakie obecnie kładzie się nacisk w UE. Są z natury przyjazne dla przyrody, ekologiczne. Dla mnie bardzo ważne jest to, że są ogromnym potencjałem społecznym, kulturowym i patriotycznym.

I wreszcie trzecie zalecenie Komisji Europejskiej, które dotyczy dobrostanu zwierząt. My już to realizujemy. Wkrótce w Unii Europejskiej zacznie funkcjonować nowy, europejski znak dobrostanu zwierząt. Ma to być potwierdzeniem dla konsumenta zarówno wysokiej jakości mięsa, jak i tego, że to mięso zostało pozyskane bez zbędnego cierpienia zwierząt. Tego konsumenci poszukują. Dzięki temu podniesie się zdecydowanie konkurencyjność polskiego mięsa na rynku europejskim, a nawet światowym.

PAP: W jaki sposób unijna polityka rolna zostanie wdrożona do polskiego rolnictwa?

G.P.: Podstawą do tego jest skonstruowanie Planu Strategicznego, który będzie odpowiadał potrzebom i wyzwaniom polskiego rolnictwa. Już dwukrotnie gościłem komisarza Janusza Wojciechowskiego. Zgadzamy się co do głównych kierunków zmian. Te zmiany są korzystne dla naszego rolnictwa.

Plan skonstruowany w Polsce musi być zaakceptowany przez KE, kilka dni temu rozpoczęły się konsultacje. Apeluję do wszystkich zainteresowanych rozwojem polskiego rolnictwa o zgłaszanie uwag i propozycji rozwiązań.

Moim zdaniem, kluczem do rozwoju jest przede wszystkim wzmocnienie rodzinnych gospodarstw rolnych. Efektem powinien być wzrost ich siły ekonomicznej. Obecnie w tych gospodarstwach nie ma przetwórstwa, co ogranicza możliwości dotarcia do rynku. Ideą jest to, aby maksymalnie jak to możliwe produkować i przetwarzać lokalnie. Dzięki temu znacząco ograniczony zostanie wpływ rzeszy pośredników i kosztów transportu. To jest faktyczne skracanie łańcucha dostaw.

PAP: Jakie ma Pan plany związane z rolnictwem na 2021 rok?

G.P.: Przede wszystkim musimy wypracować Plan Strategiczny. Jest on warunkiem realizacji wsparcia w ramach nowej Wspólnej Polityki Rolnej. Jest to najpilniejsze i najważniejsze zadanie, które mamy do zrealizowania.

Kolejne działania związane są z tym, co zapowiadałem, obejmując resort rolnictwa. Jeszcze raz powtórzę, że w odróżnieniu do swoich poprzedników kładę nacisk na równowagę w gospodarce rolnej i wsparcie rodzinnych małych i średnich gospodarstw rolnych, a nie - jak to bywało wcześniej - dużych przedsiębiorstw. Chcę realnie wzmocnić pozycję rolnika, gospodarstwa rolnego. Treść artykułu 23. Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej mówi o gospodarstwie rodzinnym jako podstawie ustroju rolnego w naszym kraju. Dlatego za niezbędne uważam upodmiotowienie rodzinnych gospodarstw rolnych. Do tego celu planuję konkretną ustawę, która to przełoży się na odpowiednie umocowanie prawne. Ułatwi to wiele kwestii związanych z płatnościami, wsparciem, czy dziedziczeniem.

Do pełnego urzeczywistnienia idei wzmocnienia rodzinnych gospodarstw rolnych potrzebna jest także ustawa o spółdzielniach rodzinnych gospodarstw rolnych. Te działania pozwolą na realne ich wzmocnienie i dadzą podstawy do budowy ich siły ekonomicznej.

Pomimo utrudnień w kontaktach, związanych z pandemią, udało mi się porozmawiać z wieloma rolnikami. Większość spotkań była online, choć miałem zaszczyt gościć przedstawicieli rolników z różnych stron Polski w ministerstwie. W rozmowach wszyscy bez wyjątku potwierdzali słuszność, a wręcz konieczność zmian, które chcę przeprowadzić.

Kolejna sprawa dotyczy warunków życia na wsi. Musimy skracać również dystans pomiędzy miastem a wsią. To dystans zarówno fizyczny, jak i dotyczący ogólnych warunków życia. Polska bardzo dużo straciła przez to, że tak wielu mieszkańców wsi, zwłaszcza młodych musiało wyjechać do pracy za granicę. Taka konieczna rozłąka to ogromna trauma dla całych rodzin, zwłaszcza dzieci. O tym również rozmawiałem z rolnikami. Chcę, aby młodzi ludzie zapragnęli wiązać swoją przyszłość z wsią i pracą w rolnictwie i co najważniejsze, mogli być z tego dumni i za to szanowani. Konieczne jest więc zapewnienie im odpowiednich warunków i zachęt. Niezbędna jest sieć lokalnych połączeń komunikacyjnych, kanalizacja, wodociągi, możliwości pracy również poza rolnictwem. Jednak te działania powinny być finansowane z innych polityk unijnych. Przede wszystkim ze środków z polityki spójności. I tu kolejna zgoda z komisarzem, że właśnie te środki, a nie środki ze Wspólnej Polityki Rolnej powinny być kierowane na poprawę jakości życia na obszarach wiejskich.