Ogromny deficyt pracowników - co ze zbiorami jabłek?

Autor: Sylwia Sałyga 19 września 2022 08:32

Ogromny deficyt pracowników - co ze zbiorami jabłek? Drożyzna zmusi ludzi do pracy przy zbiorach jabłek?/ fot.shutterstock.com

Ten rok jest wyjątkowo trudny jeśli chodzi o dostępność pracowników sezonowych. Brakuje rąk do zbiorów papryki, fasoli, cukinii, warzyw okopowych  owoców miękkich i na jabłkach kończąc. O dostępności pracowników i perspektywach na poprawę tej sytuacji rozmawiamy z Andrzejem Anasiakiem z Timberworks.

Już w ubiegłym roku sadownictwo miło duże obawy o dostępność pracowników do zbiorów. Te obawy się ziściły. Czy obserwuje Pan obecnie jakieś zmiany w napływie pracowników do zbiorów?

Zobacz: Problem z pracownikami do zbiorów. Jabłka zostaną na drzewach?

Andrzej Anasiak: Nastąpiła zmiana, której się spodziewałem. Mamy ogromny deficyt pracowników. Zapotrzebowanie jest ogromne w całym spektrum Agro. Od zbioru warzyw ciepłolubnych - papryka, fasola, cukinia itp. , przez warzywa okopowe , owoce miękkie - borówka, malina na jabłku kończąc.

Czy istnieje perspektywa poprawy tej sytuacji?

Możliwości powrotu do sytuacji z przed roku nie widzę. Pamiętajmy, że już w poprzednim sezonie widać było braki, a pogarszający się z roku na rok dostęp do pracowników jest konsekwencją zaniechania w budowaniu ścieżki dostępu do pracowników z innych kierunków.

Jedna kwestia dość istotna w tej sytuacji. Przypomnijmy sobie w jaki sposób docierali pracownicy do rolnictwa. To bardzo specyficzna ścieżka, która nie prowadzi przez duże miasta a małe miejscowości i wioski. Organizatorzy transportu, popularni "kierowcy" oferują usługę odbioru pracowników z domu i przewozu do drzwi pracodawcy. Często oferują pomoc w załatwieniu formalności np. paszport, wiza, transport. To dziś jest ograniczone z powodu wojny. Można powiedzieć , że łańcuch dostaw został przerwany.

Ukraińcy którzy w ubiegłych latach zajmowali się zbiorem jabłek bardzo często mają już zatrudnienie w polskich firmach związanych z produkcją i przemysłem. Poza tym właśnie ci "przewoźnicy" wprowadzają wysokie opłaty za dowiezienie osób do zbiorów. Sytuacja robi się co najmniej dziwna.

Jednak nazwałbym tą sytuację normalnym zachowaniem rynku pracy. Pracodawcy szukają pracowników, których brakuje. Pracownicy natomiast szukają najlepszej dostępnej oferty. Ofert jest dużo więcej i dotyczą one gałęzi przemysłu o wiele bardziej atrakcyjnych niż praca w sektorze agro. Zwłaszcza jeśli chodzi o pracę dla mężczyzn. Reakcja przewoźników jest adekwatna do sytuacji. Ogromny popyt na pracownika powoduje zwiększenie oczekiwanych cen za usługę. Pytanie, gdzie jest granica opłacalności?

Czy agencje pracy odczuwają problem ze zalezieniem osób z Ukrainy do pracy w Polsce? Mógłby Pan przybliżyć jak wygląda kwestia zatrudnienia cudzoziemca do zbiorów za pomocą agencji pracy? 

To bardzo specyficzny model pracy. Oczywiście agencja pracy świadczy takie usługi i to jest ich podstawowa działalności. W branży rolnej , zwłaszcza specjalistycznej - produkcja w szklarni, produkcja pieczarek, kwitów i innych, ten model sprawdza się i często jest stosowany.

Jeżeli chodzi o pracowników do gospodarstw indywidualnych, w których rolnik ma możliwość zatrudnienia pracownika na podstawie umowy o pomocy przy zbiorach, klasyczny model funkcjonowania agencji pracy nie sprawdza się. Rozwiązania dla rolnictwa w zatrudnieniu pracowników jest najprostszą i najtańszą formą dostępną na rynku. Widzę w tym obszarze raczej pomoc w rekrutacji czyli poszukiwaniu pracowników, których rolnik zatrudnia sam. Do realizacji takich zadań potrzebna jest specyficzna wiedza i lata praktyki, by poruszać się dobrze w środowisku klientów i to zarówno pracodawców jak i pracowników. Bierzemy pod uwagę pakiet dodatkowych benefitów oferowanych przez rolników, mieszkanie w miejscu pracy często z dostępem do mediów, całkowite lub częściowe zabezpieczenie wyżywienia, to wszystko bezpłatne.

Mówi się, że od 1 października ma zmienić się prawo po stronie Ukraińskiej, które ma utrudnić przepływ Ukraińców do Polski, czy to prawda?

Prawo na terenie Ukrainy zmienia się dość dynamicznie zwłaszcza w czasie wojny. Od czasu do czasu słyszymy w przestrzeni medialnej informacje o jakimś zagrożeniu dotyczącym możliwości przyjazdu pracowników. Nie tak dawno słyszeliśmy np. o zamknięciu niektórych granic. Jak się okazało, nastąpiły zmiany porządkujące ruch graniczny a nie ograniczające możliwość przekraczania granic. Wspomniana zmiana dotyczy ograniczenia w możliwości opuszczania Ukrainy przez kobiety wykonujące określone zawody.

Tego typu przepisy pojawiają się od początku wojny. Uważam, że nie mają one większego wpływu na rynek pracy w Polsce, zwłaszcza jeśli chodzi o rolnictwo.

Zmienia się stawka minimalnego wynagrodzenia za pracę w 2023 r. W przyszłym roku minimalne pensje wzrosną do 3490 zł, a minimalna stawka godzinowa ma wynosić 22,80 zł. Stawka ta będzie miała odniesienie w przypadku zatrudniania pracowników sezonowych?

Jak co roku o tej porze przygotowujemy się do zmian stawki wynagrodzenia minimalnego. Dziś wiemy, że będzie to znacząca podwyżka i będzie dwu etapowa - od 1 .01. 2023 r. i od 1.07. 2023 r . Poziom podwyżki to prawie 20% w stosunku do dziś obowiązujących stawek.

Czy będzie miało to wpływ na poziom wynagrodzenia w rolnictwie? Ten sezon pokazuje i potwierdza, że to rynek kształtuje poziom wynagrodzenia. Oferowane stawki przy zbiorach warzyw czy owoców już dziś przekraczają stawkę minimalna, która będzie obowiązywać w przyszłym roku. Jeżeli na początku sezonu pracodawcy proponowali 14 - 15 zł. netto za godzinę dziś te stawki to 17-19 zł.

Przypomnę, zatrudnienie pomocnika przy zbiorach nie zobowiązuje do wynagrodzenia minimalnego określonego na dany rok. Oczywiście coroczne podwyżki płacy minimalnej pociągają za sobą zmiany warunków wynagrodzenia także w rolnictwie. Dodatkowo pracownik sezonowy zawsze zarabia więcej, to naturalne i zauważalne w każdym obszarze rynku pracy.

Sadzę, że czeka nas kolejny etap zmiany w dostępie do pracowników. Pamiętamy, gdy wybuchła pandemia, rolnicy jako jedyni na rynku pracy mogli skorzystać z możliwości oferowania pracy osobą przebywającym na kwarantannie. Początkowo podchodzili do tego z dużą ostrożnością a nawet niechęciom. Twierdziłem w tym czasie, że ci, którzy zdecydują się na skorzystanie z dostępu do tej grupy pracowników poradzą sobie ze zbiorami i tak się stało. Kto zainwestował w to rozwiązanie miał dostęp do większej liczby pracowników i mógł cieszyć się realizacji swoich celów biznesowych.

Dziś rozwiązaniem trudnej sytuacji może być powrót do pracownika, który chce i może pracować w rolnictwie zwłaszcza przy zbiorach w cyklach jedno czy kilkudniowych w miesiącu. Rosnące koszty życia, galopująca inflacja i wysoki poziom potrzeb zmusza wielu do podjęcia dodatkowego zajęcia by zachować poziom życia czy regulować comiesięczne zobowiązania. Gościmy w naszych miastach ogromną rzesze cudzoziemców, którzy nie mogą podjąć stałej pracy ale chętnie podejmują pracę na jeden, dwa dni w tygodniu. To potencjał do wykorzystania, kto z niego skorzysta ma szansę dokonać zbiorów. Zawsze sytuacja trudna to szansa do kreatywnego działania a z tego Polacy są znani.

Dziękuję za rozmowę.

Podobał się artykuł? Podziel się!

WIĘCEJ NA TEMAT

PRAWO I DOTACJE

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI