Maliszewski o nowym ministrze: To powołanie jest kompletnym zaskoczeniem

Autor: www.sadyogrody.pl 02 października 2020 16:43

Maliszewski o nowym ministrze: To powołanie jest kompletnym zaskoczeniem Mirosław Maliszewski, prezes Związku Sadowników RP/ fot. PTWP

- Poseł Grzegorz Puda nie należy do grupy posłów zajmujących się w Sejmie sprawami rolnictwa. Nie pamiętam go z żadnej debaty w tym temacie i nie wiem, czy ma w tej dziedzinie wiedzę i dorobek - mówi  w rozmowie z serwisem sadyogrody.pl Mirosław Maliszewski, prezes Związku Sadownikow RP.

Czy jest Pan zaskoczony wyborem nowego ministra rolnictwa? Jakie oczekiwania mają sadownicy wobec Grzegorza Pudy?

Mirosław Maliszewski: Tak, to powołanie jest kompletnym zaskoczeniem. Poseł Grzegorz Puda nie należy do grupy posłów zajmujących się w Sejmie sprawami rolnictwa. Nie pamiętam go z żadnej debaty w tym temacie i nie wiem, czy ma w tej dziedzinie wiedzę i dorobek. Z tych powodów nie mogę dokonać oceny tej nominacji. Historia zna natomiast rolników, którzy byli później nienajlepszymi ministrami i odwrotnie. Być może powołanie na funkcję ministra rolnictwa „nierolnika” jest ciekawym eksperymentem, który spowoduje inne, zewnętrzne spojrzenie na funkcjonowanie tej dziedziny gospodarki. Na razie za wcześnie na oceny. Trzeba dać nowemu ministrowi szansę i my jako Związek jesteśmy otwarci na współpracę. Zaproponujemy mu dawno obiecane wdrożenie umów kontraktacyjnych w rolnictwie, reformę systemu ubezpieczeń od zdarzeń losowych, dalsze ułatwienia w zatrudnianiu pracowników sezonowych, w tym rozszerzenie listy krajów z udogodnieniami wizowymi, wsparcie promocji polskich owoców na rynkach zewnętrznych, wzmocnienie roli sadownika w relacjach z przetwórstwem i sieciami sklepów, wsparcie badań naukowych niezbędnych do dalszego rozwoju sektora, w tym IO w Skierniewicach, kontynuację wsparcia z PROW-u i wiele innych, leżących w potrzebach branży tematów.

Przyszła ocena ministra Pudy, będzie więc analizą realizacji potrzeb środowiska sadowniczego i efektywnej współpracy z nim. Oby była ona lepsza niż w przypadku ministra Ardanowskiego.

Jak zapamiętamy ustępującego z funkcji ministra rolnictwa Jana Krzysztofa Ardanowskiego? Cym zasłużył się branży sadowniczej?

MM: Niewątpliwie ministra Ardanowskiego sadownicy będą pamiętali z akcji „Eskimosa”. 2018 rok, to był sezon wyjątkowo dużych zbiorów jabłek i innych owoców i dlatego chcieli go wykorzystać odbiorcy naszych produktów do zaniżenia cen skupu. Na kongresie Prognosfruit, organizowanym wówczas w naszym kraju padło stwierdzenie, że bez zdjęcia z rynku w Polsce około 500 tys. jabłek stanowiących pewną nadwyżkę rynkową, dojdzie do załamania cen w całej Europie. O to postulowaliśmy jako Związek Sadowników RP, domagając się ich skupu na cele energetyczne lub na tzw. wycofanie, jak to miało miejsce w czasie łagodzenia skutków rosyjskiego embarga. Niestety nasz pomysł nie spotkał się z pozytywną reakcją. Doszło do drastycznego spadku cen (nawet poniżej 10 gr/kg) jabłek do przerobu i w ślad za tym także deserowych. Dopiero wówczas pod presją zbliżających się wyborów samorządowych uruchomiony został skup przez firmę Eskimos. Naszym zdaniem była to akcja zbyt późno rozpoczęta i zupełnie nieprzygotowana. Pomogła ona jednak nieco ustabilizować rynek i zapobiegła dalszym kłopotom, ale gdyby była przeprowadzona wcześniej i inaczej, to z pewnością średnia cena sprzedaży jabłek w sezonie 2018/2019 byłaby zdecydowanie wyższa.

Minister Ardanowski być może nauczony tym doświadczeniem zupełnie inaczej zachował się wiosną bieżącego roku, kiedy z powodu koronawirusa została zamknięta granica z Ukrainą i groziło nam niedojechanie pracowników do zbiorów truskawek i innych owoców. Na nasze apele i żądania reakcja tym razem była. Znów nieco spóźniona, ale jednak spowodowała uchylenie granicy i pracownicy jakimś cudem dojechali. Udało się uniknąć dramatu. To było dobre działanie.

Innych elementów „współpracy” z branżą nie zauważyłem, bo chyba trudno do niej zaliczyć cykliczne pojawianie się ministra na konferencjach promujących spożycie owoców, biorąc pod uwagę, że odbywały się one w 100 % z pieniędzy polskich sadowników, bez jakiegokolwiek wkładu finansowego Ministerstwa Rolnictwa, czy też systematyczne „pouczanie” sadowników co powinni robić, bez uwzględnienia tego choćby w formie wsparcia z PROW-u.

Mógłbym też dokonać innej, nieco osobistej oceny ministra Ardanowskiego. Znamy się przecież już kilkanaście lat i wielokrotnie podzielałem jego pogląd na wiele aspektów związanych z koniecznymi zmianami w polskim rolnictwie. Popierałem jego pomysły. Jednak w momencie otrzymania nominacji stał się zupełnie innych człowiekiem, zbyt pewnym siebie, aroganckim i butnym. Bardziej pouczał, będąc w swoistym monologu, często wprost krzycząc, mniej słuchał doświadczonych specjalistów z danej branży. Może zostały mu postawione inne zadania, mniej merytoryczne, a bardziej polityczne? Być może niedługo go o to zapytam.

Prawdziwej oceny jego ministrowania dokona historia i losy takiej, czy innej dziedziny rolnictwa, w tym sadownictwa.

Dziękuję za rozmowę!

 

Podobał się artykuł? Podziel się!

WIĘCEJ NA TEMAT

PRAWO I DOTACJE

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI