Kończy się batalia o kształt Prawa łowieckiego. O zwycięstwie mogą mówić ekolodzy

Autor: PAP 26 marca 2018 09:59

Kończy się batalia o kształt Prawa łowieckiego. O zwycięstwie mogą mówić ekolodzy fot. shutterstock.com

Projekt w trakcie prac sejmowych został jednak tak "przepracowany" przez posłów, że już nie przypominał tego wniesionego przez rząd. Ówczesny wiceminister środowiska Piotr Otawski w rozmowie z PAP mówił, że ma wątpliwości, czy projekt wyraża interes publiczny czy interes myśliwych.

Wówczas zaczęto mówić głośno o tzw. polskiej partii myśliwych, której członkowie zasiadali we wszystkich klubach i blokują niekorzystne dla łowczych zmiany.

Projekt noweli - krytykowany przez ministerstwo - został przyjęty przez komisję środowiska, a następnie zwrócony do niej przez marszałek Sejmu Małgorzatę Kidawę-Błońską. Na błędy w procedowaniu projektu wskazało Biuro Analiz Sejmowych. Komisja następnie lekko poprawiła projekt, choć ministerstwo nadal go nie popierało, podobnie jak ekolodzy.

Ostatecznie projekt noweli ugrzązł w Sejmie, a za próbę wprowadzenia nowych przepisów po wyborach wzięło się PiS.

Pierwszą próbę zmian pod koniec 2015 r. zaproponowali posłowie PiS. Jednak na początku stycznia 2016 roku rzeczniczka klubu Beata Mazurek poinformowała, że projekt noweli Prawa łowieckiego zostanie wycofany. Wzbudzał on kontrowersje również wśród polityków PiS. Zakładał on m.in. możliwość polowania z bronią krótką, np. rewolwerem.

W czerwcu 2016 r. do konsultacji trafia projekt przygotowany przez resort środowiska kierowanego wówczas przez ministra Jana Szyszko. Następnie we wrześniu zostaje on przyjęty przez rząd. Znalazł się w nim przepis, który wcześniej był w projekcie Platformy, chodziło o sądy i wyłączanie swojej ziemi ze względów na przekonania religijne i etyczne. W projekcie jest też przepis przewidujący kary grzywny za przeszkadzanie w polowaniu. W ustawie pojawia się też zapis, który zrzucał na barki Lasów Państwowych obowiązek szacowania i wypłat odszkodowań za szkody łowieckie, choć tego rozwiązania nie było wcześniej w dokumencie przygotowanym w MŚ.

Projekt jest krytykowany przez większość opozycji jak i obrońców zwierząt. Nie zgadzają się m.in. z koniecznością udowadniania przez sądem swoich przekonań religijnych, które miałyby stać w sprzeczności z polowaniami, czy możliwość karania za utrudnianie w łowach. Twierdzą oni też, że jest ona szkodliwa dla przyrody. Ekolodzy postulują ponadto, by w ustawie znalazł się przepis dotyczący zakazu udziału dzieci w polowaniach. Składają apel podpisany przez 50 tys. osób do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, by wstrzymał prace nad projektem w parlamencie.

Ustawa nie podoba się też rolnikom, którzy uważają że projekt nie rozwiązuje problemu szacowania i wypłat szkód za szkody łowieckie, jak również nie uwzględnia roli rolników w tym procesie.

Po grudniowym pierwszym czytaniu projektu i ukonstytuowaniu się specjalnej podkomisji, prace nad nowym prawem zatrzymują się prawie na rok. W kulturach sejmowych jak i w mediach panuje opinia, że prace wstrzymał właśnie Jarosław Kaczyński. Media przypominają jeden z wywiadów prezesa sprzed 20 lat, w którego wynika, że - delikatnie mówiąc - nie przepada on za myśliwymi i polowaniami.

W trakcie tej "przerwy" uwidacznia się konflikt między ministerstwami środowiska i rolnictwa, choć ogniskuje się on na ostrzale dzików i walce z afrykańskim pomorem świń (ASF). Ówczesny minister Jan Szyszko przekonuje, że polski model łowiectwa powinien być wzorem dla Europy i że stanowi on przykład zrównoważonego rozwoju. Z kolei szef resortu rolnictwa Krzysztof Jurgiel w jednym z wywiadów radiowych mówi, że jest zwolennikiem rozwiązania PZŁ w obecnym kształcie. Zarzuca myśliwym nieskuteczny odstrzał dzików, który powoduje rozprzestrzenianie się ASF.

WIĘCEJ NA TEMAT

PRAWO I DOTACJE

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI