×

Subskrybuj newsletter
sadyogrody.pl

Zamów newsletter z najciekawszymi i najlepszymi tekstami portalu.

Podaj poprawny adres e-mail
  • Musisz zaznaczyć to pole

Komisja rolnictwa uchwaliła dezyderat ws. zwiększenia produkcji roślin białkowych

Autor: PAP 16 grudnia 2020 09:49

Sejmowa komisja rolnictwa jednogłośnie opowiedziała się we wtorek za przyjęciem dezyderatu skierowanego do ministra rolnictwa ws. zwiększenia wykorzystania krajowych roślin białkowych jako komponentu pasz.

Pomysłodawcą był Zbigniew Dolata (PiS). Dezyderat ma wspierać działania resortu rolnictwa w zwiększeniu pozyskania i wykorzystania krajowych surowców białkowych.

W dokumencie tym podkreślono, że komisja rolnictwa "bardzo wysoko ocenia wyniki badań naukowców zaangażowanych w realizację programu i stwierdza, że w sposób istotny przyczynił się do zwiększania możliwości bezpieczeństwa białkowego kraju". Wskazano, że badania te wykazały, iż realne jest znaczące ograniczenie importu śruty sojowej GMO na cele paszowe i zastąpienie tego komponentu krajowymi surowcami białkowymi, co przyczyni się do wzrostu dochodów polskich rolników.

Komisja rolnictwa wnioskuje w dezyderacie o zapewnienie środków na kontynuowania badań naukowych nad zwiększeniem wykorzystania krajowego białka paszowego i uwzględnienie w nowym programie Rozwoju Obszarów Wiejskich 2020-2027 znaczącego wsparcia uprawy roślin wysokobiałkowych. Chodzi o zastąpienie mechanizmu obliczania dopłat na podstawie areału zasiewów ilością oferowanej produkcji towarowej.

W dezyderacie proponuje się też uwzględniania narodowego celu wskaźnikowego, który obligowałby firmy paszowe do wykorzystywania krajowych źródeł białek przy produkcji pasz w określonej przez ministra rolnictwa co roku wysokości, co miałoby służyć stymulacji popytu.

Kolejna podpozycja - to wsparcie rynkowe m.in. poprzez promowanie produktów mięsnych wytworzonych z surowca bez użycia śruty GMO.

Dolata, przedstawiając dezyderat podkreślał, że wszystkie kraje UE importują soję dla celów paszowych i w żadnym kraju europejskim nie poradzono sobie z tym problemem. W tym kontekście Polska jest prekursorem, choć programy badawcze nad alternatywnymi dla soi źródłami białka trwają od kliku lat. "To na naszych rozwiązaniach próbują się wzorować inne kraje Unii" - zaznaczył poseł.

Posiedzenie komisji rolnictwa poświęcone było omówieniu realizacji programu wieloletniego (2016-2020) "Zwiększenie wykorzystania krajowego białka paszowego dla produkcji wysokiej jakości produktów zwierzęcych w warunkach zrównoważonego rozwoju". Celem programu było stworzenie warunków do zmniejszenia importu białka paszowego o ok. 50 proc.

Polska importuje rocznie ok. 2,5 mln ton genetycznie modyfikowanej śruty sojowej. Wykorzystuje się ją do produkcji pasz dla drobiu i trzody chlewnej. Obecnie śruta sojowa i słonecznikowa stanowią ponad 70 proc. białka używanego do produkcji pasz w Polsce. Na import tych surowców wydaje się ok. 4 mld zł. W grudniu Sejm przedłużył o kolejne dwa lata do 1 stycznia 2023 r. zakaz stosowania śruty sojowej GMO.

Jak poinformowała wiceminister rolnictwa Anna Gembicka, program obejmował cztery kategorie prac: doświadczenia z zakresu genetyki i hodowli roślin strączkowych, prace dotyczące agrotechniki upraw i oceny ich opłacalności i z zakresu żywienia drobiu i trzody chlewnej w gospodarstwach ekstensywnych oraz zagadnienia ekonomiczne i analityczne dotyczące opłacalności upraw roślin białkowych. Koszt wyniósł ponad 30 mln zł.

Wiceminister podkreśliła, że działania popularyzujące uprawę roślin białkowych podjął także resort rolnictwa. M.in. wprowadzono znakowania "wolne od GMO". Ma to szczególne znaczenie dla produktów pochodzenia zwierzęcego, które pochodzą od zwierząt karmionych paszami bez organizmów genetycznie zmodyfikowanych.

Gembicka mówiła także o dopłatach do uprawy roślin wysokobiałkowych, a także o wsparciu dla producentów pasz w ramach PROW. Pomocą objęte są inwestycje dotyczące przetwórstwa i wprowadzania do obrotu hurtowego produktów rolnych, w naborze wniosków premiowane są m.in. inwestycje związane z produkcją gotowych pasz dla zwierząt gospodarskich, oznakowanych "Bez GMO" tj. pasze zawierające kukurydzę, rzepak lub soję rodzimej produkcji.

W wyniku działań szkoleniowych w woj. warmińsko-mazurskim zarejestrowany został pierwszy w kraju klaster - Agroport Bartoszyce, skupiający ok. 500 rolników zajmujących się uprawą bobiku, co pozwala na uzyskanie dużych partii nasion. Jak poinformował jego prezes Rafał Banasiak, rolnicy mają jednak problem ze zbytem swojej produkcji.

Efektem realizacji programu były też pierwsze rozwiązania rynkowe. Utworzono platformę internetową służącą wymianie informacji o możliwościach sprzedaży i dostępności nasion roślin strączkowych - poinformował prof. Jerzy Księżak z Instytutu Upraw i Nawożenia w Puławach.

Prof. Michał Jerzak z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, przedstawiając aspekty rynkowe programu zwrócił uwagę, że ustanowienie narodowego celu wskaźnikowego ma jedynie mówić o całym wykorzystaniu krajowego surowca do pasz i może się tak zdarzyć, że w niektórych rodzajach pasz w ogóle takiego surowca nie będzie. To pozwoliłoby ograniczyć import śruty sojowej i wzmocnić popyt na rośliny strączkowe - przekonywał.

Prezydent Izby Zbożowo-Paszowej Monika Piątkowska zapewniła, że przemysł paszowy jest gotowy do skupu całej ilości surowców krajowych, jednak ich nie ma. W Polsce produkuje się zaledwie 300 tys. ton strączkowych, podczas gdy krajowe zużycie surowców białkowych wynosi ponad 4 mln ton. Dlatego ustanowienie narodowego celu wskaźnikowego - jej zdaniem - jest niepotrzebne, bo przemysł nie będzie realizować tego wymogu z powodu braku krajowego surowca.

Podobał się artykuł? Podziel się!

WIĘCEJ NA TEMAT

PRAWO I DOTACJE

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI