Stykowscy: Założenie plantacji minikiwi było ryzykiem, które się opłaciło (wywiad)

Autor: Sylwia Sałyga/www.sadyogrody.pl 29 października 2021 12:07

Agnieszka i Piotr Stykowscy prowadzą gospodarstwo w gminie Warka, w którym posiadają sady jabłoniowe, borówki i truskawki. W 2017 roku rozpoczęli uprawę minikiwi, która jest alternatywą od sadów. W rozmowie z sadyogrody.pl mówią o satysfakcji z uprawy tego owocu oraz zyskach.

Agnieszka i Piotr Stykowscy obecnie uprawiają minikiwi na obszarze 1,5 hektara i planują sukcesywnie powiększać obszar swojej plantacji. Oboje zgodnie twierdzą, że pomysł na uprawę minikiwi wziął się z szukania alternatywy.

Początki uprawy minikiwi

- Prowadzimy gospodarstwo w którym uprawiamy sady jabłoniowe, truskawki i borówkę. Sadownictwo staje się coraz mniej opłacalne. Każdy widzi jaka jest obecnie sytuacja w branży, jabłka są coraz tańsze, produkcja truskawki też traci na dochodowości – mówią i  dodają, że w decyzji o uprawie minikiwi kierowali się także chęcią wypróbowania czegoś nowego.

- Mąż miał okazję spróbować owoców minikiwi w 2015 roku, uważał, że owoc jest smaczny. Zachęcał mnie, abyśmy poszli w tą stronę. Po długim czasie namysłu w końcu odważyliśmy się. Posadziliśmy kilka roślin na próbę – wspomina Agnieszka Stykowska.

Jak przyznają ich przygoda z minikiwi zaczęła się od 20 arów i około 200 roślin:

- Zasadziliśmy je w 2017 roku, więc trochę czasu minęło zanim podjęliśmy decyzję o wprowadzeniu tej uprawy do naszego gospodarstwa. Biliśmy się z myślami, że może to nie wypali, że szkoda pola. Trzeba było też zaryzykować finansowo - zakupić rośliny, zrobić rusztowania. Cała infrastruktura to jednak koszty. A minikiwi owocuje dopiero po 3 latach, na zysk trzeba długo czekać. Chęć wejścia w całkiem nową uprawę była ogromna, ale nie wiedzieliśmy czy to nam się opłaci. Jednak udało się, krzewy się przyjęły i ruszyliśmy z naszą nową przygodą. – przyznaje Pan Piotr.

- Na tamte czasy nie było innej wiedzy jak Internet, z którego czerpaliśmy informacje na temat tego, jak uprawiać minikiwi. Do tego już po posadzeniu krzewów kupiliśmy książkę dr Latochy o minikiwi, którą także się podpieraliśmy. Jednak w tej uprawie głównie uczyliśmy się na własnych błędach. Niejednokrotnie wycięcie danej gałązki kończyło się mocną dyskusją między nami. Obecni po tych paru latach prób i błędów, które przerobiliśmy, uprawa minikiwi coraz lepiej nam wychodzi – dodaje Pani Agnieszka

Co jest największą trudnością w uprawie minikiwi?

- Zdecydowanie są to wiosenne przymrozki ale także pracochłonne cięcie i formowanie krzewów. Jest to praca z rękami w górze, fizycznie dosyć ciężka. Trzeba także uważnie walczyć z chwastami, ostrożnie używać herbicydów. Bardzo istotna w uprawie jest woda, drzewka trzeba systematycznie podlewać. Bez wody nie ma szansy na uprawę. Nie ma sensu robić sobie kosztów. Minikiwi pod względem wody jest bardzo wymagające, potrzebuje regularnego nawodnienia. Na niekorzyść owoców minikiwi działają wiatry. Stanowisko dla tej uprawy nie powinno być wystawione na działanie wiatrów, gdyż owoce ocierają się o siebie, co wpływa na wizualny efekt – przyznaje Piotr Stykowski.

Zdaniem Pani Agnieszki i Pana Piotra w porównaniu do uprawy sadów jabłoniowych, uprawa minikiwi jest „przyjemniejsza”. Minikiwi nie wymaga żadnych zabiegów chemicznych, jak jabłoń, przez co jej uprawa zaoszczędza czas plantatora.

- W odróżnieniu do sadów w uprawie minikiwi stosujemy jedynie nawóz wieloskładnikowy oraz podsypujemy drzewka ziemią popieczarkową. Nie stosujemy preparatów biologicznych ani żadnych środków ochrony roślin. Jedyne co obserwujemy i z czym staramy się walczyć to myszy polne – mówią.

Z jakimi kosztami należy liczyć się obecnie chcąc założyć plantacje minikiwi?

- Na powierzchnię 1 hektara koszt roślin to około 10 tysięcy złotych. W pierwszym roku stawia się słupy, gdzie montowany jest jeden drut, do tego dochodzą bambusy. Licząc koszty w pierwszym roku bez magistrali nawadniającej musimy liczyć się z kwotą rzędu 35 tysięcy na starcie. W drugim roku dochodzą koszty rusztowania, czyli profile i druty, co stanowi kwotę około 25 tysięcy. Należy pamiętać jak droga jest obecnie stal, z której budujemy rusztowanie dla minikiwi. To głównie jej wysoka cena podbija koszty. Poza tym podstawę stanowi nawodnienie a razem z nim kolejne koszty  – wylicza plantator.

Jak byście ocenili tegoroczne owoce na waszej plantacji ?

- Uprawiamy odmiany Bingo, Geneva, Ananasnaya i Scarlet September i oczywiście zapylacz Weiki. Owocowanie w tym sezonie na naszych odmianach było bardzo dobre, pomimo tego, że pojawiły się przymrozki, które z pewnością lekko uszczupliły nasz plon. Wyniósł on 2 tony z 20 arów w pełni owocujących krzewów. Książkowy plon z hektara to około 10 -15 ton.

- Przymrozki bardzo negatywnie wpływają na kwitnienie minikiwi, natomiast nie wpływają negatywnie na sam krzew, czy jego pędy. Przynajmniej nie zaobserwowaliśmy tego na swojej plantacji – komentują.

Sprzedaż owoców minikiwi

Jakie macie rynki zbytu? W jaki sposób sprzedajecie minikiwi?

- W pierwszym roku owocowania bardzo ciężko było nam cokolwiek sprzedać, była to bardziej forma rozdania tego co zebraliśmy aby zachęcić klientów, żeby mogli spróbować owoców. Te kilogramy, które nam pozostały postanowiliśmy sprzedać na naszym lokalnym targowisku. Tam przekonywaliśmy ludzi, zachęcaliśmy do spróbowania i przyniosło to skutek. Sprzedaliśmy całość ówczesnego zbioru. Nawet gdy zabrakło mieliśmy jeszcze zapytania czy owoce będą jeszcze dostępne – mówi Pan Piotr.

Plantatorzy przyznają, że Rynek Hurtowy Bronisze stanowią znaczą część ich sprzedaży.

- W tym roku razem z mężem postanowiliśmy całkowicie poświęcić się temu owocu. Przez cztery tygodnie dosłownie zamieszkaliśmy na Rynku Bronisze. Przyniosło nam to bardzo duży sukces. Dzięki temu mamy stałych odbiorców. Rynek krajowy wykazuje duże zainteresowanie ale także rynki zagraniczne coraz uważniej przyglądają się minikiwi. Spory zakup naszych owoców mamy ze strony Litwy. Dodatkowo ogłaszamy się w Internecie, co skutkuje tym, że mamy sporo paczek wysyłkowych na kraj- nawet nad morze czy w góry. Poza tym lokalni konsumenci do nas wrócili, kupili poprzednio i wrócili także w tym sezonie. Przyjeżdżają do nas na miejsce – mówi Pani Agnieszka i  dodaje:

- Można zaobserwować wzrost zainteresowania minikiwi właśnie przez klientów, którzy wracają i biorą coraz większe ilości. Poza tym nasza tegoroczna dostępność na Broniszach 24 godziny na dobę 7 dni w tygodniu miała kluczowe znaczenie. Pomimo wyższej ceny jaką miałam za swój towar w porównaniu do innych handlujących na Broniszach, nie miałam kłopotu ze sprzedażą. Sukcesem była jakość owocu i stała cena, które szły w parze ze stałą dostępnością towaru. Nie każdy jeszcze wie, że ta dostępność ma znaczenie. Niektórzy producenci robili dużą zniżkę ceny dla minikiwi, żeby tylko sprzedać swój towar ale to nie jest droga do sukcesu. Tym bardziej teraz, kiedy widzimy, że planacji minikiwi przybywa. My przez cały sezon sprzedaży utrzymywaliśmy stałą cenę. Nigdy i w żadnej branży nie będzie dobrze, jeżeli zaczyna się handel od zniżki ceny.

Za jaką cenę sprzedawaliście minikiwi w tym roku?

- W zeszłym roku cena minikiwi w  punetce 250 g wynosiła 5 zł na początku sezonu i utrzymała się. W tym roku wliczając koszty punetki i etykietek, które zrobiliśmy uznaliśmy, że cena naszego towaru musi wynieść 6 zł za wagę 250 g. Cena przyjęła się i proporcjonalnie do tej ceny przeliczyliśmy cenę minikiwi za kilogram w luzie na 22 zł. Średnia cena w hurcie za kilogram minikiwi wynosi od 20 do 24 zł. Śmiało możemy przyznać, że jest to dla nas cena bardzo satysfakcjonująca – mówią plantatorzy i dodają:

- W tym roku bardzo podbudowaliśmy się pod względem przyszłości minikiwi i tego, że jest szansa i opłacalność w tej uprawy.

Czy widoczna jest konkurencja w sektorze minikiwi? Czujecie jakąś presję ze strony innych plantatorów?

- Nie, przynajmniej nie w naszym regionie. Nasza branża jest taka, że jak w danym roku jakiś gatunek owoców lub warzyw płaci, zaraz potem każdy plantator to sadzi. W przypadku minikiwi na pewno też tak będzie. My z założeniem minikiwi borykaliśmy się dwa lata. Nie wiedzieliśmy jak to się uprawia, nie znaliśmy ceny, ile można na tym zarobić. Po prostu szukaliśmy alternatywy dla swojego gospodarstwa. Decydując się na plantację minikiwi kierowaliśmy się tym, że chcemy spróbować czegoś nowego, a nie dlatego „że mini kiwi płaci” – podkreślają.

- Uprawa minikiwi jest zupełnie czymś innym, niż jakiekolwiek hodowle z którymi mieliśmy dotychczas do czynienia. Nie można porównać tego do jakichkolwiek innych roślin. Po sezonie sprzedaży jeszcze wiele przed nami. Zajmujemy się nową plantacją, gdzie trzeba wkopać słupy, naciągnąć drut, zabezpieczyć podłoże przed zimą. Przed nami także pracochłonne ciecie, które zajmuje dużo więcej czasu niż ciecie sadu jabłoniowego. Zdecydowaliśmy, że będziemy sukcesywnie co roku powiększać swoją plantację. Postanowiliśmy, że systematycznie likwidujemy uprawy które aktualnie mamy jak truskawki, na rzecz poszerzania plantacji minikiwi – wskazuje Pan Piotr.

- Niestety realia są takie, że na wszystko potrzebny jest czas jak i pieniądze. Nie rzucamy się na głęboką wodę aby zasadzić na raz kilka hektarów. Cały czas uczymy się uprawy minikiwi, a drugą kwestią są spore nakłady, które idą w parze z kolejnymi nasadzeniami. Wiemy już jakie błędy popełniliśmy pierwszego roku uprawy, i co roku jest coraz lepiej. Nie ma złotego środka na uprawę minikiwi. Na pewno należy być cierpliwym. Zaryzykowaliśmy i ryzykujemy dalej,  choć nadal nie mamy gwarancji jak przebiegać będzie uprawa. Jednak faktem jest to, że w uprawie jabłek nie ma obecnie takich zysków jak w przypadku tegorocznego zysku z minikiwi – dodaje.

Myślicie, że przyjdzie moda na owoce minikiwi?

- Tak, już zaczyna być ją widać. Między innymi dlatego, że minikiwi zaczyna się robić dostępne na lokalnych targowiskach, gdzie klienci lubią chodzić po swojskie produkty. Poza tym markety zaczynają wprowadzać minikiwi w swój asortyment. Wierzymy, że rynek zbytu z roku na rok będzie się poprawiać. Klienci uczą się tego owocu. Jak ktoś raz spróbuje wraca po niego. Powszechnie minikiwi niestety nie jest jeszcze znane i oczywiście wielu polskich konsumentów nie zna jeszcze minikiwi ale po akcjach promocyjnych Stowarzyszenia Plantatorów Minikiwi widzimy zwiększające się zainteresowanie. Twardy owoc minikiwi nie jest smaczny. Jego smak jest najlepszy gdy zaczyna robi się miękki. Owoc minikiwi im bardziej miękki, tym bardziej jest smaczny, a im gorzej wygląda tym lepiej smakuje. Wiele osób nie jest przekonanych jeszcze do minikiwi właśnie ze względu na jego wygląd. Dlatego w kwestii promocji minikiwi, jak i wszystkich polskich owoców, jeszcze wiele przed nami – opowiada Pani Agnieszka.

Dziękuję za rozmowę.

Podobał się artykuł? Podziel się!

WIĘCEJ NA TEMAT

OWOCE

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do odwołania zgody oraz prawo sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl. Wycofanie zgody nie wpływa na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego przed jej wycofaniem.

W dowolnym czasie możesz określić warunki przechowywania i dostępu do plików cookies w ustawieniach przeglądarki internetowej.

Jeśli zgadzasz się na wykorzystanie technologii plików cookies wystarczy kliknąć poniższy przycisk „Przejdź do serwisu”.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.