Sezon borówkowy 2020: Niższe plony i dodatkowe straty z powodu Drosophila suzukii



Krystyna Zagórska/ www.sadyogrody.pl - 21 września 2020 09:15


- W tym sezonie sprawdziły się pesymistyczne prognozy. Na plantacjach borówki z których od wielu lat uzyskuje się pewne i stabilne zbiory, okazało się, że plonowanie było zdecydowanie poniżej średniej. Owoców było około 40 proc. mniej. W lokalizacjach, gdzie wiosenne mrozy wyrządziły więcej strat obniżka plonu wynosiła nawet do 60 proc. – mówi serwisowi sadyogrody.pl Ireneusz Komorowski, prezes Stowarzyszenia Plantatorów Borówki Amerykańskiej (SPBA).

- Nowe nasadzenia uzupełniły w pewnej mierze niedobór owoców, ale i tak borówek było znacznie mniej niż w poprzednich latach – mówi Ireneusz Komorowski.

I zaznacza, że początek i koniec sezonu jest dla plantatora zwykle bardziej atrakcyjny pod względem cen. Pełnia zbiorów w tym roku zapowiadała się dobrze, w pewnym momencie ceny borówek spadły do poziomu 10 zł/kg, czyli do granicy opłacalności produkcji. Producenci którzy mieli dobry poziom produkcji i jakość, eksportowali borówkę po nieco wyższych cenach. Minimalne stawki za owoce na eksport wynosiły 14 zł/kg.

- Zbiory borówek na poziomie istotnym wielkościowo dla rynku przeważnie już się zakończyły. W obrocie znajdują się obecnie owoce z chłodni. Kończą się także większe transakcje. Na plantacjach gdzie uprawia się bardzo późne odmiany, przymrozki również spowodowały uszkodzenia i wielkość zbiorów jest na mniejszym poziomie. Niektórzy jeszcze zbierają borówki, ale głównie ze starszych nasadzeń. Krzewy wielodziesięcioletnie okres zbioru mają przedłużony. Natomiast na młodych plantacjach zbiory już się pokończyły. Wiek plantacji ma istotne znaczenie dla okresu zbioru – dodaje.

W tym roku na długość sezonu borówkowego wpływ miało kilka czynników

Na niektórych plantacjach brakowało chętnych do pracy przy zbiorach. Dodatkowo pod koniec sierpnia przyszła fala opadów deszczu i część pracowników nie chciała zaczekać na poprawę pogody, by dokończyć zbiory borówek.

Opady deszczu miały także wpływ na jakość owoców. Część z nich była uszkodzona i popękana, większy odsetek odrzucano przy sortowaniu. Trudniej było też sprostać wymaganiom stawianym przez eksporterów.

- Jednak głównym problemem w tym sezonie okazała się muszka plamoskrzydła (Drosophila suzukii). W poprzednich latach obecność muszki była obserwowalna na plantacjach borówki, ale na poziomie absolutnie nie istotnym gospodarczo. Trochę zostaliśmy uśpieni przez ostatnie 3-4 lata. Wiedzieliśmy o zagrożeniu, ale muszka była postrzegana bardziej w kategorii ciekawostki a w tej chwili wyrządza już duże szkody gospodarcze. Monitorujemy sytuację i zwrócimy się do ministerstwa rolnictwa o nowe rejestracje ś.o.r. – zaznacza prezes SPBA.

- Od czterech lat mimo obserwowania pojawiania się muszki w zasadzie nie było żadnej eskalacji wielkości uszkodzeń. W związku z tym byliśmy uspokojeni, że być może w polskich warunkach są jakieś organizmy, które ograniczają populacje D. suzukii, albo nie znajduje ona tak dogodnych możliwości rozwoju jak w krajach Europy Południowej. Przebieg pogody w tym roku był inny. Przede wszystkim nie było u nas typowej zimy z mrozami, co mogło mieć istotny wpływ na przetrwanie populacji – mówi.

- Populacja muszki na początku jest niska a później wraz z dojrzewaniem owoców rozrasta się bardzo szybko. Plantatorzy szacowali, że muszka wyrządziła w tym roku straty na poziomie około 20 proc. i na niektórych plantacjach stała się przyczyną zakończenia zbiorów – podsumowuje Ireneusz Komorowski.