Sadownik o wycofaniu: Nikt nie będzie zmieniał przepisów dla nas!

Autor: www.sadyogrody.pl 16 lutego 2022 13:34

Sadownik o wycofaniu: Nikt nie będzie zmieniał przepisów dla nas!

Jacek Pruszkowski, sadownik z Małej Wsi na Mazowszu na swoim facebookowym profilu podzielił się swoimi przemyśleniami odnośnie wycofania jabłek z rynku.

- Niewiedza to jedna z największych plag. Można bardzo wyraźnie zobaczyć to zjawisko, obserwując doniesienia medialne i komentarze dotyczące mechanizmu wycofania z rynku zaproponowanego przez Związek Sadowników RP, jako narzędzie złagodzenia kryzysu na rynku jabłek. To, że sadownicy nie rozumieją i nie znają podstaw prawnych takiej interwencji, można zrozumieć. Ich wiedza opiera się wyłącznie o znane już rozwiązanie z czasów embarga rosyjskiego, które o czym wie niewielu, było wprowadzone jako środek doraźny na podstawie specjalnego rozporządzenia UE, a nie standardowych przepisów dotyczących organizacji rynku. Teraz wszyscy myślą , że będzie tak samo. Nie będzie - komentuje. 

Coraz większa szansa na wycofanie jabłek z rynku

Wycofanie jabłek z rynku 

- Wycofanie z rynku regulują przepisy i nikt kolejny raz nie będzie ich zmieniał, czy dostosowywał, tylko dlatego, że Polacy przez dobre dwie dekady nie potrafili się zorganizować i dostosować do obowiązujących w Unii Europejskiej reguł, a pieniądze przeznaczone na organizację rynku zwyczajnie ,,przepierdzieli”. W UE mechanizm wycofania wykonywany jest za pośrednictwem organizacji producentów i ich programów operacyjnych. Kropka! Koniec! Organizacji mamy kilkadziesiąt, a programów operacyjnych tylko kilkanaście, z czego pewnie połowa to również ,,radosna twórczość”. Sadownicy indywidualni, w myśl unijnych przepisów, mogą wycofywać owoce również tylko i wyłącznie za pośrednictwem organizacji producentów - dodaje. 

W naszych warunkach zadanie to byłoby całkowicie niewykonalne. - I tu obalę następny mit. Często w komentarzach przewija się stwierdzenie, że sadownicy wycofując przez grupy, podczas obowiązywania poprzedniej interwencji, otrzymali dużo mniejsze pieniądze za owoce. Tak było. Ale wynika to z tego, że dużą część stawki stanowi zwrot za transport, konfekcjonowanie i opakowanie a wartość samych jabłek to jedynie jej część. I właśnie tę część sadownicy otrzymali, gdyż wszystkie wyżej wymienione czynności wykonywały grupy, więc trudno sobie wyobrazić by płaciły sadownikowi za to co zrobiły same, a jeszcze trudniej by to zaksięgowały i rozliczyły - tłumaczy Jacek Pruszkowski. 

- Dla większości krajów Unii, tam gdzie rynek jest choć częściowo zorganizowany, standardowe rozwiązanie będzie bardzo korzystne, gdyż zwyczajnie będą one mogły przejąć limity niewykorzystane. Tak najprawdopodobniej stanie się z polskim ,,przydziałem”, gdyż jest bardzo mało prawdopodobne by Unia zdecydowała się tworzyć specjalne rozporządzenie wyłącznie dla nas, choćby z powodów politycznych. A my nie damy rady wycofać owoców za pośrednictwem tylko kilku podmiotów do tego uprawnionych - mówi. 

- Na koniec największa głupota jaką można sobie wyobrazić, a którą zaaplikował nam Agrobiznes, informując o inicjatywie Związku Sadowników RP. Cytuje: ,,Sadownicy nie podali ceny jaką chcą otrzymać od UE za wycofane owoce”. Pragnę poinformować szacowne grono redaktorów TVP, że stawki obowiązujące na wycofywanie owoców z rynku wynikają z przepisów unijnych i są one również zatwierdzane w strategiach krajowych i obowiązują jako stałe wartości przez czas funkcjonowania tych strategii. Od kogo jak od kogo ale od redakcji rolnej telewizji państwowej należałoby wymagać choć podstaw takiej wiedzy. Od wciskania kitu są ewentualnie portale komercyjne a nie telewizja, na która wszyscy płacimy abonament - podsumował Jacek Pruszkowski. 

Podobał się artykuł? Podziel się!

WIĘCEJ NA TEMAT

OWOCE

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI