Niskie ceny jabłek 2022. Rynek nie jest w stanie kupić tyle, ile chcemy sprzedać

Autor: Aneta Gwara-Tarczyńska 25 września 2022 12:46

Niskie ceny jabłek 2022. Rynek nie jest w stanie kupić tyle, ile chcemy sprzedać Mirosław Maliszewski o sytuacji na rynku jabłek

Tegoroczny sezon jabłkowy stoi pod dużym znakiem zapytania. Wysokie ceny energii mogą spowodować spiętrzenie się podaży jesienią. Czy będzie się opłacało przechowywać jabłka do wiosny? Czy ceny energii zniszczą produkcję sadowniczą? Zapytaliśmy o to Mirosława Maliszewskiego, prezesa Związku Sadowników RP.

Wysokie ceny energii w sadownictwie

Związek Sadowników RP składał zapytanie odnośnie rekompensat za wysokie ceny energii. Wydaje się, że to obecnie jeden z większych problemów sadowników.

Jesteśmy w bardzo trudnej i jednocześnie nieprzewidywalnej sytuacji. W poprzednich latach dość niskie koszty energii były naszym atutem, bo byliśmy przez to bardziej konkurencyjni. Ale już wtedy widzieliśmy, co robią w tym zakresie nasi najwięksi rywale w innych unijnych krajach. Otóż oni masowo inwestowali w odnawialne źródła energii - głównie w energetykę wiatrową, biogazownie i fotowoltaikę. Ta ostatnia wydaje się być u nas najbardziej akceptowana społecznie i stąd w minionych dwóch latach organizowaliśmy w naszych strukturach terenowych spotkania z zaufanymi firmami montującymi panele. Niektórzy z tego skorzystali. Dzięki temu wielu sadowników zdecydowało się uruchomić produkcję energii we własnych gospodarstwach. Niestety większość plantatorów nie chciała w tych spotkaniach uczestniczyć, a wielu bojkotowało tego typu instalacje na swoim terenie. Więcej było protestujących przeciwko powstającemu wiatrakowi obok wsi niż na zebraniu, na którym mówiliśmy ile można zaoszczędzić montując np. panele. Dziś niestety ceny energii są bardzo wysokie, a my nie mamy możliwości uwolnienia się od dyktatu państwowych monopoli. Jednak nad tym nadal -jako Związek - pracujemy.

 Jakie sadownicy mają nastawienie – planują przechowywać jabłka czy sprzedawać prosto z drzewa?

Wielu rezygnuje z długotrwałego przechowywania jabłek i zamierza owoce sprzedać na jesieni i wczesną zimą. Niestety może to oznaczać spiętrzenie podaży, bo rynek nie jest w stanie kupić tyle, ile chcemy szybko sprzedać. Z tego powodu ceny np. Gali spadają. Mamy jej już sporo, a eksport jest tak znikomy, że oferta jest kierowana głównie na krajowy rynek. Ten zaś może „przyjąć” tylko około 50 tys. ton jabłek miesięcznie i to wszystkich odmian, nie tylko Gali. Wykorzystuje to handel, a my zaczynamy się przebijać w dół. Jeśli część owoców tej odmiany nie trafi do chłodni, to jej ceny jeszcze mocniej spadną. I nikt tego niestety nie zahamuje.

Przechowywanie jabłek w chłodniach

Czy zamykanie jabłek w chłodniach będzie się opłacać? 

W przypadku atrakcyjnych odmian i dobrej jakości dłuższe przechowywanie może być opłacalne. Jednak zysk nie będzie zbyt duży, bo energia go zżera każdego dnia. Przetrzymywanie owoców w chłodni jest bardzo drogą decyzją. Patrząc jednak na to, co zrywają nasi najwięksi konkurenci w Europie, to można przypuszczać, że na wiosnę będzie zapotrzebowanie na dobre jabłka. We Francji, Holandii, Belgii były ogromne upały, które negatywnie wpłynęły na jakość.

Czy wysokie koszty energii zniszczą produkcję sadowniczą, jabłka dostępne będą tylko sezonowo?

Ceny energii elektrycznej wzrosły nie tylko w naszym kraju. Może nie tak bardzo drastycznie, ale jednak wzrosły. Oznacza to, że każdy z europejskich sadowników zadaje sobie pytanie, czy jest możliwy wzrost ten jabłek i jeśli nawet nastąpi, to czy zrekompensuje zwyżkę cen prądu. Tu nie ma mądrego proroctwa i proroka.

Produkcja sadownicza w Polsce nie upadnie w całości w związku z cenami energii, ale zdecydowana większość gospodarstw będzie miała z tego powodu ogromne problemy. Wielu może niestety upaść. W nieco lepszej sytuacji będą ci, którzy wcześniej postawili na fotowoltaikę. Tych jednak jest niewielu. Stąd nasz apel do Premiera o wprowadzenie rekompensat (dopłat) dla gospodarstw, którym rażąco wzrastają koszty przechowywania.

Myśląc zaś długofalowo, musimy przeciwstawić się dyktatowi państwowych monopoli energetycznych. Stąd będziemy kontynuować prace nad lepszymi warunkami zakładania nowych paneli słonecznych, uzyskania na to wsparcia z UE i tworzenia tzw. spółdzielni energetycznych. To pozwoliłoby nam wygrać z konkurencją. Dziś niestety tę rywalizację przegrywamy (nieco na własne życzenie) i już teraz w krajach niektórych naszych rywali na rynku eksportowym prąd jest tańszy niż w Polsce.

Dziękuję za rozmowę. 

 

Podobał się artykuł? Podziel się!

WIĘCEJ NA TEMAT

OWOCE

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI