Maliszewski: Potrzebujemy ogromnych zmian w organizacji dystrybucji jabłek

Autor: AGT / www.sadyogrody.pl 17 września 2021 10:19

Maliszewski: Potrzebujemy ogromnych zmian w organizacji dystrybucji jabłek Mirosław Maliszewski komentuje sytuację w polskim sadownictwie/ fot. PTWP

Producenci jabłek z niepokojem patrzą w przyszłość. Wiele trudności, niepewność i brak zadowalających cen powodują obawy o opłacalność tego typu produkcji. O powody załamania rynku i sposoby na poprawę sytuacji zapytaliśmy Mirosława Maliszewskiego, prezesa Związku Sadowników RP.

SadyOgrody.pl: Sadownikom jest coraz ciężej funkcjonować...

Mirosław Maliszewski: Od kilku lat dochodowość w sadownictwie systematycznie spada. Szczególnie od czasu wprowadzenia zakazu eksportu do Rosji, gdzie zostało około 1 mln ton jabłek nadwyżki, to jest około 30% naszej produkcji. Nie ma innego kraju na świecie, który by kupił taką ilość jabłek od nas. To musiało załamać ceny. Co prawda otworzyliśmy rynek Egiptu, gdzie zostaliśmy największym dostawcą, ale to nadal nie to, czym była kiedyś Rosja. To główny powód załamania rynku jabłkowego. Sytuację tę bezwzględnie wykorzystują największe przetwórnie i sieci handlowe, które mając ogromną pozycję zaniżają ceny zakupu. Dowodem jest ten rok i niektóre poprzednie. Próby takie są też podejmowane w tym sezonie.

SadyOgrody.pl: Wzrost inflacji, rosnące ceny środków do produkcji, trudności związane ze zmianami klimatu, z pracownikami sezonowymi przy niskich cenach powodują, że słyszę frustracje u wielu sadowników... 

Mirosław Maliszewski: Drugi powód spadku opłacalności produkcji to rosnące koszty, których wzrostu nie jesteśmy w stanie zatrzymać. Zacznijmy od materiałów służących do zakładania sadu: słupków, drutu, kotew, siatek, nawadniania itp. W przypadku niektórych z nich wzrosty sięgają nawet ponad 100%.

Niewiele lepiej jest z nawozami i pestycydami, gdzie tylko w minionym sezonie wzrosty cen sięgają kilkudziesięciu procent. Paliwo i energia elektryczna zdrożały o 20-30%, a ich ceny przekładają się na wszystkich, którzy obsługują naszą branże i na nas samych. Siła robocza to kolejny ogromny wzrost nakładów w każdym gospodarstwie, firmie, grupie. Do tego jej braki nienotowane od lat.
Przyczyn wzrostu jest kilka, jedne zależą od sytuacji międzynarodowej np. w handlu stalą i drewnem. Inne to efekty naszej polityki wewnętrznej, jak choćby wysokie ceny paliwa i energii narzucane przez państwowe spółki.
Z pracownikami jest jednak tak, że Polacy absolutnie pracy w sadach podejmować nie chcą. Mają tyle różnego rodzaju zasiłków, ulg, zapomóg, że wolą siedzieć w domu i czekać na… listonosza. Ukraińcy zaś jadą do tych, którzy im więcej płacą- do gastronomii, na budowy, do przemysłu, do Niemiec, Włoch, Holandii, Czech i nawet do Rosji. Do tego niezrozumiałe nasze wewnętrzne ograniczenia w związku z COVID 19. Wszystko to powoduje, że siły roboczej jest coraz mniej, a stawki rosną.

Oddzielnym tematem jest światowa polityka dotycząca ochrony klimatu i środowiska oraz wynikające z niej ograniczenia. W Europie jest to tzw. „Zielony Ład”. Zakłada on zmniejszenie we wszystkich krajach zużycia pestycydów o 50% i nawozów o 20%. Oznacza to, że będziemy mieli do dyspozycji coraz mniej środków ochrony roślin i, że będą ograniczenia w stosowaniu nawozów. Widzimy taką tendencję od lat. Co roku wycofywane są kolejne substancje aktywne, a w ślad za nimi konkretne preparaty. Zabrania się w pewnych okresach stosowania nawozów azotowych i zmienia ich formułę (przykładem jest mocznik). Takich działań będzie coraz więcej i będą coraz bardziej dotkliwe. Oczywiście za utrudnieniami w stosowaniu idą wysokie ceny środków zastępczych, np. biologicznych. Rzecz jasna bronimy się przed tym jak możemy, czego dowodem jest to, że nadal możemy stosować kaptan i glifosat, które już dawno miały być zabronione. Boję się jednak, że kiedyś tę walkę przegramy.

SadyOgrody.pl: Nasuwa się wniosek, że młode pokolenie sadowników trafiło na trudne czasy...

Rzeczywiście najbardziej szkoda młodych sadowników, którzy pełni entuzjazmu przejęli gospodarstwo po rodzicach, wzięli unijną pomoc, często wnosząc wkład własny z kredytu bankowego i dziś nie mogą uzyskać dobrych cen. Obserwując ich zachowania i poglądy wyrażane np. w internecie widzę rzeczywiście ogromne niezadowolenie, frustrację oraz pewnego rodzaju rozpacz i swoiste zagubienie. Najgorsze jest to, że nie osiągają zadowolenia finansowego. Niektóre z ich inwestycji były nietrafione, bo na przykład wybrali złe odmiany, na które nie ma nabywców albo dobrych cen. Często jest to niestety też efekt popełnionych błędów. Trzeba jednak uczciwie powiedzieć, że nawet ci,- a jest ich większość- którzy postępowali poprawnie nie dostają za swoją produkcję właściwych cen. Szukając winnych często właśnie okazują owe zagubienie i wskazują przyczyny swoich problemów w niewłaściwych miejscach. Niewielu ma wiedzę o światowym rynku owoców i prawach nim rządzących, o trendach, preferencjach konsumentów, wymaganiach marketów, działaniach konkurentów. Często podejmując decyzje zakupowe sprzętu, drzewek ulegali namowom dystrybutorów, handlowców, a nie słuchali wiadomości z rynku i otaczającego nas świata.

Jeśli chodzi o jabłka, to dziś na świecie handluje się zasadniczo odmianami z trzech grup- mutantami Gali, Goldena i Red Deliciousa. Zyskują na znaczeniu odmiany klubowe. Wszystkie inne mają tylko odniesienie lokalne, a tu rynek jest przesycony tanimi ofertami. Pokazując to na liczbach, zwróćmy uwagę, że mamy ogromną produkcję Szampiona, Idareda, Ligola, Glostera, Jonagoldów, wynoszącą średniorocznie ponad 1 milion ton, a rynek krajowy wchłonie ich tylko około 500 tys. ton. Co zrobić więc z pozostałą ilością? Otóż stanowi ona surowiec do przetwórstwa, albo jest eksportowana na najtańsze w Europie rynki. I tego nic nie zmieni. Niewłaściwy dobór odmiany, to jeden z najczęściej popełnionych błędów. Są jednak tacy, a mówiłem, że jest ich większość, którzy zrobili wszystko poprawnie, a mimo to zysków nie osiągają. I tu niestety przyczyn jest kilka. Najważniejsze z nich to rosyjskie embargo i i jego skutki- dominacja marketów w Polsce i innych krajach uniemożliwiająca osiągnięcie dobrych cen, polsko- polska konkurencja w handlu, która skutkuje zaniżaniem ofert, monopol niektórych przetwórni i idące za tym niskie ceny skupu owoców do przerobu i wskutek tego niskie ceny deseru, słaba skutecznoś
w eksporcie na rynki dalekich krajów i brak dostatecznej ilości wysokiej jakości produktu koniecznej w przypadku najbardziej atrakcyjnych rynków.

Podam jeszcze jeden pokazujący nasze słabości przykład. Mamy w naszym kraju sporo bardzo dobrych sadów czereśniowych z atrakcyjnymi odmianami i całkiem dużą produkcją owoców wysokiej jakości. Mamy też obok sąsiada (Niemcy), który rocznie importuje ponad 150 tys. ton czereśni. Dostarczają tam Turcy, Włosi, Hiszpanie, Grecy. A Polacy? Importu z Polski praktycznie nie ma. Tak było też w minionym sezonie. U nas cenowe załamanie rynku, a u zachodniego sąsiada ceny w hurcie czterokrotnie wyższe niż u nas. Czytając niektóre komentarze w internecie można odnieść wrażenie, że przyczyną jest niechęć Niemców do Polaków, mająca rzekomo historyczne uzasadnienie. To najłatwiejsze i najprostsze wytłumaczenie. Prawda jest nieco inna. Otóż przyczyna jest prozaiczna- nie jesteśmy w stanie przygotować jednolitej odmianowo i jakościowo partii owoców, która trafiłaby na platformę niemieckiego supermarketu. Podobnie jest w przypadku truskawek, śliwek, malin, a nawet borówek. Wszystkich tych gatunków sprzedalibyśmy dużo więcej na bogatych zachodnich rynkach, gdybyśmy byli lepiej zorganizowani. Tak, wiem, że to wymaga ogromnych zmian w organizacji dystrybucji, bo obecna jest niestety chaotyczna i rozdrobniona.

Dziękuję za rozmowę. 

Druga część wywiadu wkrótce na łamach portalu www.sadyogrody.pl!

Podobał się artykuł? Podziel się!

WIĘCEJ NA TEMAT

OWOCE

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do odwołania zgody oraz prawo sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl. Wycofanie zgody nie wpływa na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego przed jej wycofaniem.

W dowolnym czasie możesz określić warunki przechowywania i dostępu do plików cookies w ustawieniach przeglądarki internetowej.

Jeśli zgadzasz się na wykorzystanie technologii plików cookies wystarczy kliknąć poniższy przycisk „Przejdź do serwisu”.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.