Krzysztof Niećko: Mam nadzieję, że kiedyś i nad sadownictwem zaświeci słońce (wywiad)

Autor: Albert Katana/ www.sadyogrody.pl 23 sierpnia 2021 11:37

Krzysztof Niećko: Mam nadzieję, że kiedyś i nad sadownictwem zaświeci słońce (wywiad) Krzysztof Niećko, Gospodarstwo Sadownicze w miejscowości Kozłówka, pow. lubartowski

Wielokrotnie miałem ochotę porzucić sadownictwo, ze względu na opłacalność produkcji, mimo ogromu pracy i inwestycji w gospodarstwo. Rządowa polityka wspierania sadownictwa w postaci interwencyjnych skupów, dystrybucji przez szkoły, czy brak nowelizacji prawa dotyczącej produkcji cydru bardziej szkodzi niż pomaga - mówi w wywiadzie dla sadyogrody.pl Krzysztof Niećko, właściciel Gospodarstwa Sadowniczego w miejscowości Kozłówka, pow. lubartowski.

  • Klienci często pytają o rozmaite odmiany owoców; Jednym z kierunków sprzedaży naszych jabłek jest rynek lokalny, stąd wielość odmian, aby jak najbardziej dopasować się do gustu klientów
  • Utrzymujemy politykę samozbiorów wiśni głównie ze względu na ceny, ale również i  z przyzwyczajenia lokalnych konsumentów
  • Rządowa polityka wspierania sadownictwa w postaci interwencyjnych skupów, dystrybucji przez szkoły, czy brak nowelizacji prawa dotyczącej produkcji cydru bardziej szkodzi niż pomaga

Różnorodność w sadownictwie

Pańskie gospodarstwo sadownicze jest bardzo bogate w gatunki: jabłonie - 17 odmian, grusze - 3 odmiany, wiśnie, aronię, hoduje pan również pszczoły i produkuje soki. Po co taka różnorodność? Nie prościej byłoby mieć tylko Galę i Golden Deliciousa?

W okresie bardzo wytężonej pracy lub pod wpływem informacji z rynku o alarmująco spadających cenach produktów rolnych zadaję sobie często to pytanie, po co to wszystko. Jednak w większości czasu odczuwam satysfakcję z mojej pracy. Klienci często pytają o rozmaite odmiany owoców i mimo posiadania tylu odmian wciąż jestem w tyle za ich pragnieniami. Jednym z kierunków sprzedaży naszych jabłek jest rynek lokalny (gospodarstwo m.in. obsługuje lokalną sieć sklepów), stąd wielość odmian, aby jak najbardziej dopasować się do gustu klientów. Marzy nam się założenie sadu pomologicznego z odmianami, za którymi konsument wciąż tęskni – kronselka, papierówka, szara reneta i inne „stare” odmiany. Pszczoły trafiły do nas nie dla samej produkcji miodu, tylko dla zwiększenia zapylenia kwiatów, a przy okazji pszczelarstwo okazało się zajęciem bardzo ciekawym. Poza branżą sadowniczo – przetwórczą w tym roku, w ramach dywersyfikacji dochodu, świadczymy jeszcze usługę wynajmu kamperów. Na nudę zdecydowanie nie narzekamy.

Zachęca Pan do samozbiorów wiśni - czy tylko wiśni? Dlaczego, czy to z powodu ceny? Jak się udają, jakie zainteresowanie? Czy poza samozbiorami sprzedaje Pan wiśnie jako deserowe, czy raczej do przetwórni?

Utrzymujemy politykę samozbiorów wiśni głównie ze względu na ceny, ale również i z przyzwyczajenia lokalnych konsumentów, którzy corocznie sami chcą zebrać upatrzone przez siebie wiśnie. Sprzedajemy wiśnie detalicznie, nadmiar sporadycznie wędruje do przetwórni lub, jak w tym roku, jest przerabiany na soki. Możemy sobie na to pozwolić, ze względu na niewielki areał wiśni, z kilku hektarów zostało raptem kilkanaście arów. Ceny wiśni w przetwórstwie od lat są zbyt niskie.

Jak się sprzedają Pańskie soki? Czy sklep internetowy spełnia swoje zadanie? Które soki i opakowania są najpopularniejsze w sprzedaży internetowej?

Sklep internetowy sklep.nieckosad.pl jest jeszcze na etapie uruchamiania i testów, mamy nadzieję, że wystartuje w przeciągu najbliższych dwóch tygodni. Sprzedaż odbywa się jednak w trybie on-line (zamówienia bezpośrednie), jak i stacjonarnie – w gospodarstwie i w sieci sklepów GAMA w Lubartowie. Zainteresowaniem cieszą się opakowania 3 L oraz smaki jabłkowy i jabłkowo – gruszkowy, zaskoczyła nas też popularność jabłkowo - burakowego.

Przez internet kupują ludzie, którzy skrupulatnie sprawdzają jakość produktu oraz chcą wiedzieć wiele o producencie. Pan daje się poznać klientom przez media społecznościowe. Jakie to przynosi efekty? Czy warto reklamować owoce na fejsbuku?

Mamy zwarte grono fanów, cieszy nas odzew, kiedy chwilę po zamieszczeniu posta o nowym smaku soku podjeżdżają klienci zainteresowani zakupem. Ze swojej strony zapewniamy wysoką jakość, odpowiadanie na potrzeby klientów i dość żartobliwe prowadzenie narracji o produktach i życiu sadownika. Nie chcieliśmy prowadzić facebooka zbyt specjalistycznego, hermetycznego dla grupy sadowników. Niedawno przeprowadziliśmy konkurs na najciekawszą propozycję smaku soku, odpowiedzi spływały do nas jako komentarze i wiadomości prywatne, a ich ilość pozytywnie nas zaskoczyła. W opozycji do zdrowych trendów produkcyjnych typu rokitnik, warzywa kiszone, pokrzywa, zwycięzcą ogłosiliśmy smak czekoladowy. Pozostał problem, jak go wyprodukować, ale musimy powiedzieć jasno: pilibyśmy!

Opłacalność produkcji sadowniczej

Pierwsze sady w pańskim gospodarstwie zakładał 70 lat temu pański dziadek. Przez dziesięciolecia warto było być sadownikiem, ale od wielu lat ceny owoców są niskie, a nawet bardzo niskie. Jak Pan ocenia perspektywy działalności sadowniczej?

Tradycje sadownicze w mojej rodzinie są już ugruntowane, do tej pory pomagają mi moi rodzice Krystyna i Adam, obecnie na emeryturze. Z przykrością muszę jednak przyznać, że za czasów mojego ojca perspektywy i ceny były znacznie lepsze. Wielokrotnie miałem ochotę porzucić sadownictwo, ze względu na opłacalność produkcji, mimo ogromu pracy i inwestycji w gospodarstwo. Rządowa polityka wspierania sadownictwa w postaci interwencyjnych skupów, dystrybucji przez szkoły, czy brak nowelizacji prawa dotyczącej produkcji cydru bardziej szkodzi niż pomaga. Zaciskam jednak zęby i mam nadzieję, że kiedyś i nad sadownictwem zaświeci słońce.

Dziękuję za rozmowę

 

Środki do produkcji ogrodniczej na www.gieldarolna.pl!

Podobał się artykuł? Podziel się!

WIĘCEJ NA TEMAT

OWOCE

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI