Jabłka z automatu – nowa forma sprzedaży w gospodarstwie "Dębski Sad" (zdjęcia)



Krystyna Zagórska/ www.sadyogrody.pl - 15 czerwca 2020 14:21


W gospodarstwie „Dębski Sad” w Rabowicach (woj. wielkopolskie) sprzedaż bezpośrednia jabłek prowadzona jest od ponad 20 lat. Właściciele postawili na szeroki asortyment odmian. W ofercie mają także soki tłoczone, powidła i musy jabłkowe. Sprzedaż tych produktów odbywa się w tradycyjny sposób. Od wiosny możliwy jest także zakup jabłek i soków z automatu samoobsługowego.

O historii powstania gospodarstwa, obecnej działalności i planach na przyszłość rozmawiamy z Karoliną Dębską-Zeidler z gospodarstwa sadowniczego „Dębski Sad”.

{media;26719;;https://pliki.sadyogrody.pl/i/02/67/19/026719.jpg;https://pliki.sadyogrody.pl/i/02/67/19/026719_980.jpg}

Gospodarstwo ma długoletnią tradycję. Jakie były początki powstania sadu? Jakie gatunki i odmiany dominowały dawniej?

Sad powstawał w 1975 roku. Zakładał go mój tata Zdzisław razem z dziadkiem Kazimierzem. Początkowo w strukturze dominowały przede wszystkim stare odmiany jabłoni typu Lobo, Delikates, Idared, Starking, Starkrimson, Spartan. Dość dużo mieliśmy także śliw -głównie Węgierki Łowickiej. Drzewa prowadziliśmy na silnie rosnących podkładkach w dużych rozstawach między rzędami. Tak w tamtych czasach wyglądał model tradycyjnego sadu.

W latach 90. mój tata zaczął sam gospodarować. Pobudował chodnie z kontrolowaną atmosferą i przechowalnie. Cała produkcja została zmodernizowana. Powstały nowe nasadzenia drzew w nowych rozstawach. Jabłonie szczepione na podkładkach karłowych zakupiliśmy w holenderskich szkółkach. Wtedy sadziliśmy Jonagolda, Elstara. Z każdym rokiem przybywało nam nowych odmian jabłoni.
Aktualnie mamy już trzecie pokolenie sadu. Moda na odmiany przez ten czas uległa zmianie.

Dostosowujemy się do gustów naszych klientów. Bezpośrednią sprzedaż owoców na terenie gospodarstwa prowadzimy od dwudziestu lat. Nastawiliśmy się głównie na sprzedaż lokalną, ponieważ mamy szeroki asortyment odmian. W sezonie sprzedaży dostępnych jest ponad 20 odmian jabłek. Chcemy mieć jak najszerszą ofertę dla naszych klientów.

Kto jest głównym odbiorcą owoców? Czy produkujecie jabłka tylko dla lokalnych klientów czy też z myślą o eksporcie?

Nie wysyłamy dużych ilości na eksport. Skupiamy się przede wszystkim na rynku lokalnym. W latach 80. za granicę wysyłaliśmy odmianę Idared, a w ostatnich latach – Galę i Golden Deliciousa. Ok. 50 proc. plonu sprzedajemy w naszym sklepie. Pozostałą część dowozimy do sklepów lokalnych –osiedlowych, do jednego supermarketu oraz do szkół i przedszkoli.

Na jakie odmiany jest obecnie największy popyt na rynku lokalnym?

W ostatnich 2-3 latach Fuji cieszy się dużą popularnością. Owoce tej odmiany produkujemy już od ponad 10 lat, ale można powiedzieć, że dopiero teraz zostały ‘odkryte’ przez klientów.
Z mniej znanych odmian – Topaz również bardzo dobrze się sprzedaje. W nieco mniejszym stopniu odmiany klasyczne takie jak Szampion czy Cortland. W pewnym momencie była moda na Jonagoreda i Jonagolda. Owoce tych odmian obecnie słabiej się sprzedają. Wiosną w okresie marzec-kwiecień utrzymuje się duży popyt na Braeburna ze względu na jędrność.

Wiosną uruchomiliście automat samoobsługowy z jabłkami – skąd pomysł na taką sprzedaż?

Takie urządzenia sprawdziły się już na rynku zachodnim i stały się bardzo popularne. Lokalni producenci truskawek, jajek czy ziemniaków sprzedają w ten sposób swoje produkty.

Automat daje nam możliwość bardziej elastycznych godzin sprzedaży jabłek. Bezpośrednią sprzedaż w sklepie prowadzimy w tygodniu od godziny 9 do 17. Jednak nie każdy w tym czasie ma możliwość zrobić zakupy. Dlatego bramę w gospodarstwie pozostawiamy otwartą do godziny 22 i w tym czasie można przyjechać i skorzystać z automatu.

Przez pierwsze 2-3 tygodnie automat cieszył się bardzo dużą popularnością. Sprzedaż jabłek z za pomocą takiego urządzenia była dotąd niespotykana na naszym rynku. Zrobiliśmy reklamę na Facebooku i wszyscy nasi lokalni klienci byli bardzo zainteresowani. Automat uzupełnialiśmy praktycznie co godzinę. Teraz sytuacja się uspokoiła i co 2-3 godziny dokładamy owoce. Taka sprzedaż jest bardzo wygodnym rozwiązaniem, ponieważ po godzinach otwarcia sklepu można zająć się innymi sprawami w gospodarstwie i w sadzie.

W związku z pandemią ludzie bali się robić zakupy w dużych marketach. Decydowali się na zakupy u producenta lub w mniejszych sklepach osiedlowych.

Jak oceniacie miniony sezon?

Poprzedni sezon był dość słaby. Na obszarze północnej Wielkopolski wystąpiły przymrozki. Dlatego sadownicy mieli mniejsze zbiory jabłek. U nas aż tak tragicznie nie było jak w innych gospodarstwach w rejonie, ale też ponieśliśmy pewne straty. Nasz sad jest zlokalizowany w pobliżu dużego miasta, dzięki temu temperatura jest o 1-2 stopnie C wyższa. W sezonie 2019 drzewa słabiej owocowały także w związku z obfitym plonowaniem w roku poprzednim.

Sezon rozpoczynamy zwykle po 15 sierpnia. W asortymencie mamy już 2-3 odmiany śliwek oraz letnie jabłka. Natomiast sprzedaż kończymy pod koniec maja. W okresie czerwiec-lipiec robimy tzw. przerwę sezonową. Wówczas sprzedajemy przede wszystkim soki tłoczone.

Oprócz świeżych jabłek i innych owoców, produkujecie również soki tłoczone, powidła, jabłka prażone. Czy zamierzacie wejść w jakąś nową kategorię w najbliższym czasie?

Sprzedajemy głównie soki jabłkowe 100 proc. Próbowaliśmy wariantów z aronią i gruszką. Jednak sok czysto jabłkowy jest najczęściej kupowany. Pozostaliśmy przy tym smaku.

Soki zaczęliśmy tłoczyć w 2010 roku. Zostaliśmy z niesprzedanymi jabłkami, co nas zmobilizowało, aby zaryzykować i przetłoczyć jabłka na sok. Powidła robimy od 2018 roku. Pomysł przyjął się wśród naszych klientów. Rzadko można trafić na powidła bez dodatku cukru. Nasze powidła produkujemy według oryginalnej receptury, beż żelowania itp., owoce smażymy przez 8 do 10 godzin. W skład powideł wchodzi czysta śliwka 100 proc. i nic poza tym.

{media;26718;;https://pliki.sadyogrody.pl/i/02/67/18/026718.jpg;https://pliki.sadyogrody.pl/i/02/67/18/026718_980.jpg}

W 2018 r. ruszyliśmy też z produkcją musów jabłkowych. Zastanawiamy się nad przetwórstwem gruszek. Być może zaczniemy wkrótce przetwarzać owoce na dip gruszkowy.