×

Subskrybuj newsletter
sadyogrody.pl

Zamów newsletter z najciekawszymi i najlepszymi tekstami portalu.

Podaj poprawny adres e-mail
  • Musisz zaznaczyć to pole

Galster: nie martwimy się o zbyt jabłek, ale o dostępność odmian

Autor: Albert Katana 19 grudnia 2022 19:37

Galster: nie martwimy się o zbyt jabłek, ale o dostępność odmian Sebastian Szymanowski o handlu jabłkami w sezonie 2022/23 / fot. PTWP

Póki co nie musimy się martwić o zbyt, martwimy się o zakupy, ponieważ nie wystarcza nam jabłek dla naszych stałych klientów - mówi Sebastian Szymanowski, dyrektor generalny Grupy Producentów Owoców Galster.

Panie dyrektorze, w kwietniu 2022 Grupa Galster była zadowolona z sezonu - było mniej jabłek, ale była też pewność, że wszystkie uda się sprzedać na czas. Czy się udało?

Tak, zrealizowaliśmy swój plan dotyczący tempa sprzedaży naszych jabłek i jesteśmy zadowoleni.

Eksport jabłek 2022 - pożądane odmiany

Jakie plony ma Grupa w tym sezonie i jakie perspektywy sprzedaży? Galster specjalizuje się w eksporcie na dalekie rynki - czy sprzedaż odbywa się tak jak zawsze, czy pojawiły się jakieś zakłócenia? Egipt nie przyjmuje polskich jabłek…

Plony mamy bardzo dobre, nie dotknęły nas żadne niekorzystne zjawiska atmosferyczne, więc mamy zarówno dobrą ilość jak i bardzo dobrą jakość.
Temat Egiptu nas nie dotyczy, bo Egipt kupuje jabłka nie ze względu na odmianę lecz ze względu na cenę; my funkcjonujemy na rynkach Bliskiego Wschodu, w Indiach i Europie - tu perspektywy sprzedaży są dobre, moglibyśmy i oczywiście chcielibyśmy sprzedawać więcej, gdybyśmy mieli więcej jabłek odmian Gala Royal, Red Chief, Golden Delicious.

Dlaczego ich nie macie - nie możecie skupić ich na rynku?

Właśnie, że nie możemy. Sezon sprzedażowy zaczęliśmy wyjątkowo wcześnie, bo już w połowie września, ale w ostatnich trzech tygodniach nastąpiło całkowite wstrzymanie przez sadowników sprzedaży jabłek wspomnianych odmian: wysokie oczekiwania cenowe zupełnie nieracjonalne wobec ilości jabłek dostępnych na rynku, nie tylko polskim, ale też światowym, który przecież trzeba uwzględniać, bo polskie sadownictwo musi opierać się na eksporcie - chyba, że chce opierać się na eksporcie koncentratu, bo za chwilę te jabłka sadownicy będą zamieniać na koncentrat.

Co decyduje o cenach eksportowych?

Jabłka eksportowe są wyceniane w cenie portu docelowego - tam osiągnęły już swoje maksima, które można realizować dla naszych jabłek; mam już informacje od naszych klientów, że można kupić jabłka włoskie, francuskie wysokiej jakości w bardzo atrakcyjnej cenie - są nawet opinie, że polskie jabłka już się nie sprzedadzą.

Nowe rynki eksportowe dla polskich jabłek

Mateusz Wajnert, szef sprzedaży Grupy mówił wiosną, że Galster zaprezentował firmę na nowych rynkach. Czy te nowe rynki są perspektywiczne?

Galster zawsze stara się szukać nowych rynków, nawet tak egzotycznych jak Kolumbia - prowadzimy tam rozmowy, ale na razie są to ilości i ceny które nas nie zadowalają. Koncentrujemy się na rynkach na których już działamy, mamy tam optymalne warunki, a wszystkie rynki bardziej odległe, jak Wietnam, są mimo wszystko tańsze. Póki co nie musimy się martwić o zbyt, martwimy się o zakupy, ponieważ nie wystarcza nam jabłek dla naszych stałych klientów.

Skoro wam nie wystarcza jabłek dla zaspokojenia potrzeb klientów to czy jest tam miejsce dla innych polskich sprzedawców?

Myślę, że jest, tylko że polscy sprzedawcy powinni się skoncentrować nie na walce cenowej, ale na bardziej systemowym podejściu: żeby nie było reklamacji na polskie jabłka, żeby polskie jabłka przestały być porównywane do jabłek z Ukrainy czy Mołdawii, które też tam są, ale do jabłek z Włoch czy Nowej Zelandii - jabłek bardzo wysokiej jakości. Na razie polskie jabłka są tam uważane za jabłka drugiego wyboru. Nam brakuje wciąż spójnego marketingu, wysokiej jakości i dużych, regularnych dostaw - tego, co mają producenci z Francji, Nowej Zelandii czy RPA. My się bijemy na ceny a tamtejsi kupcy tylko na to czekają i niżej klasyfikują polskie jabłka od jabłek ze wspomnianych krajów.

Galster oprócz jabłek uprawia również czereśnie  ...

Czereśnie mamy “od zawsze”, w ostatnich 5 latach mocno doinwestowaliśmy nasze sady; dziś mamy ponad 10 ha przykrytych dachami, co pozwala nam na bezpieczną i tańszą produkcję: mniej jesteśmy narażeni na opady, przymrozki, nie inwestujemy w ochronę przed ptactwem. Dzięki temu mamy większą produkcję wysokiej jakości. Te czereśnie wchodzą już w owocowanie, w minionym sezonie uzyskaliśmy ponad 120 ton czereśni, w przyszłym sezonie liczymy na 150 - 180 ton. Nabyliśmy też sortownię, będziemy sortować owoce żeby tworzyć produkt premium, a nie po prostu sprzedawać czereśnie. Nasza czereśnia już trafiała na rynek niemiecki, francuski, choć były to niewielkie ilości - teraz zamierzamy wejść na te rynki z opakowaniem detalicznym 0,5 kg. i myślimy, że będziemy mogli uzyskać za to wyższą cenę.

Dziękuję za rozmowę!

 

Wkrótce druga część wywiadu z Sebastianem Szymanowskim.

Podobał się artykuł? Podziel się!

WIĘCEJ NA TEMAT

OWOCE

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI