×

Subskrybuj newsletter
sadyogrody.pl

Zamów newsletter z najciekawszymi i najlepszymi tekstami portalu.

Podaj poprawny adres e-mail
  • Musisz zaznaczyć to pole

Emeryci pomagają w zbiorach jabłek. Sytuacja jest dramatyczna

Autor: enewsroom.pl 21 października 2022 14:08

Emeryci pomagają w zbiorach jabłek. Sytuacja jest dramatyczna Emeryci pomagają dzieciom w zbiorach jabłek/ fot. shutterstock

- Dzieci przerywają szkołę czy studia, przyjeżdżają do gospodarstw i pomagają. Emeryci wsiadają na ciągniki po to, aby pomóc swoim dzieciom w gospodarstwach zebrać owoce. Sytuacja jest dramatyczna - mówi  serwisowi eNewsroom Mirosław Maliszewski, prezes Związku Sadowników RP.

Wiele dziedzin polskiego rolnictwa, w tym sadownictwo i warzywnictwo, zachowało swoje przewagi konkurencyjne w ostatnich latach ze względu na niższe koszty. Mogliśmy dzięki temu wygrywać międzynarodową rywalizację z Włochami, Francuzami, czy też producentami z innych kontynentów. Niestety, zmieniło to się na niekorzyść polskich rolników – większość kosztów wzrosła nawet o kilkadziesiąt procent.

Brak pracowników przy zbiorach jabłek 2022

Wojna w Ukrainie pogorszyła dodatkowo dostęp do siły roboczej. Szansą na powstrzymanie wzrostu kosztów jest otwarcie Polski na inne rynki w zakresie przyjęcia pracowników – na przykład na Uzbekistan, Filipiny, Nepal, Indie. Bez dopływu pracowników polskie gospodarstwa nie będą w stanie zatrzymać wzrostu kosztów produkcji – a tym samym podtrzymać konkurencyjności na rynkach zewnętrznych. Polska w niedalekiej przyszłości może stracić swoją pozycję – dlatego pilnie potrzeba otwarcia naszego rynku pracy na migrantów zarobkowych z zupełnie innych krajów niż Ukraina. Apeluje o to Związek Sadowników RP.

– Jeżeli chodzi o wpływ wojny i skutki chociażby migracji, liczbę uchodźców, którzy przybyli do Polski – rynek pracy jest po prostu niewystarczający, pozytywnie niewystarczający. Do tej pory bazowaliśmy na sile roboczej głównie z Ukrainy. Niestety, działania wojenne spowodowały, że mężczyźni nie mogą przekraczać granicy.

Pojawiło się natomiast kilka milionów uchodźców – głównie kobiety z małymi dziećmi i mieszkańcy dużych miast, zupełnie niezwiązani z rolnictwem. Te osoby nie znają zupełnie specyfiki pracy na wsi – powiedział Mirosław Maliszewski, prezes Związku Sadowników Rzeczpospolitej Polskiej.

– Więc mimo dużego napływu osób z Ukrainy mieliśmy ogromne problemy z dostateczną ilością siły roboczej do zbiorów owoców miękkich. Później sytuacja się nieco poprawiła – przy zbiorze czereśni, borówki czy truskawek można było zarobić całkiem przyzwoite pieniądze.

Sadownicy konkurują o pracowników do zbiorów

Niestety, zbiór jabłek i gruszek – zwyczajowo wykonywany przez mężczyzn – jest mocno zagrożony, choć stawki poszły bardzo mocno w górę. Doszło do tego, że sadownicy ze sobą konkurują o pracowników – trochę niepotrzebnie, bo nie mają gwarancji, że uzyskają odpowiednie ceny za owoce i pokryją wzrost kosztów siły roboczej. Ale owoce trzeba zebrać. W wielu gospodarstwach zbiór odbywa się tylko i wyłącznie siłami własnej rodziny. Dzieci przerywają szkołę czy studia, przyjeżdżają do gospodarstw i pomagają. Emeryci wsiadają na ciągniki po to, aby pomóc swoim dzieciom w gospodarstwach zebrać owoce. Sytuacja jest dramatyczna – alarmuje Maliszewski.

Podobał się artykuł? Podziel się!

WIĘCEJ NA TEMAT

OWOCE

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI