Ekspert Timac Agro o dokarmianiu sadów w okresie wiosennym



Aneta Gwara/www.sadyogrody.pl - 17 marca 2016 14:02


Podczas drugiego spotkania w strefie VipRoom dla klientów Timac Agro, Zbigniew Marek, główny specjalista ds. sadownictwa podjął temat dokarmiana sadów w okresie wiosennym.

- Mówiąc o odżywianiu łączymy to z biostymulacją ale chciałem wyróżnić nawożenie podstawowe, czyli to co musimy dać do gleby. Do tego istnieje jeszcze dokarmianie, czyli to co „dorzucamy” do liścia. Nie sposób dobrze odżywić roślinę tylko za pomocą liści – mówił.

Dodał, że jeśli chodzi o podstawowe nawożenie doglebowe możemy również wspomnieć o nawożeniu uzupełniającym – granulowane nawozy w drugiej części sezonu, kiedy okazuje się, że mamy wysokie plony jednak trzeba uzupełnić azot, potas.

- Myślę, że uzupełniającym nawożeniem będzie też nawożenie poprzez fertygację. Dla mnie jest to tylko i wyłącznie uzupełnienie. Sadownicy dochodzą do wniosku, że fertygacja zdaje egzamin na stołach, w szklarniach, tunelach – wszędzie tam gdzie bazujemy na pożywce. Natomiast w sytuacji nawożenia poprzez fertygacje do upraw, które stacjonują w glebie, to ona może być tylko uzupełnieniem. W sytuacji, kiedy przyjdzie mokry rok to podanie nawozów przez fertygację wiązałoby się z dużymi dawkami cieczy. Podstawą jest granulat uzupełniana fertygacją i mądrym dokarmianiem dolistnym – skomentował.

Jak mówił Zbigniew Marek, wczesną wiosną zwłaszcza w przypadku uszkodzeń podstawy pąka czy wiązek przewodzących, najważniejszy jest potas – żeby zbudować pompę wodą, która będzie ciągnęła wodę i składniki pokarmowe do pąków. Najprostszym zabiegiem powszechnie stosowanym jest zastosowanie 1 proc. roztworu saletry potasowej. Na początku wegetacji dalej potrzebny jest potas ale oprócz tego cynk i bor. Cynk, który przede wszystkim na poprawić mrozoodporność i bor, który ma za zadanie poprawę pąków kwiatowych.

W okresie zielonego pąka wokół pąków kwiatowych mamy rozetę liściową. - W normalnych latach w tym czasie powinnyśmy zacząć stosowanie biostymulatorów. Jednak w tym roku powinniśmy podać to czego niedobory obserwowaliśmy w poprzednim roku. Powinny być uzupełnione już przed kwitnieniem. Do tego nalej odżywiamy cynkiem (na poprawę mrozoodporności i uruchomienie enzymów), borem (na poprawę kwitnienia i po to, aby roślina dobrze ciągnęła wapń), magnezem i azotem - w formie nawozów aminokwasowych – komentował.

- W czasie różowego pąka podajemy na potęgę bor. Po to, aby nie tylko poprawić jakość kwiatów, pylników i jakość pyłku ale również bor będzie wspomagał ciągnięcie wapnia. Bor uczestniczy również aktywnie w przemianach cukrów. Jeśli rośliny są dobre dokarmione borem będą lepiej nektarowały, co powoduje, że stają się bardziej atrakcyjne dla owadów zapylających. To z kolei przekłada się na dobre zapylenie i większą ilość nasion. Podajemy również aminokwasy, azot, fosfor i magnez, który ma silne działanie antystresowe, co warto wykorzystać – radził Zbigniew Marek.

W czasie kwitnienia powinniśmy delikatnie się obchodzić z nawozami. - Niektórzy stosują jeszcze bor, jeśli nie zdążyli wcześniej. Jednak warto podkreślić, że w czasie kwitnienia dawki boru powinny być dwukrotnie mniejsze, ponieważ szkodzi to na kwitnienie. W czasie kwitnienia często stosowany jest siarczan magnezu jednak pamiętajmy, że stosowanie go zależy od warunków pogodowych. Azot owszem, ale w małej i delikatnej dawce - przestrzegał. 

- Jeśli chodzi o wapń, to wydaje mi się, że jeśli idzie tylko w jedną stronę i nie jest w stanie wycofać się z liścia i przenieść do owocu, to jako dokarmianie pozakorzeniowe owoców wapniem, to podawanie wapnia w tym czasie nie ma sensu, ponieważ owoców nie ma. Jednak jeśli w tym czasie, liście dokoła będą dobrze wysycone wapniem to w późniejszym czasie będą mniej o wapń konkurowały z owocami. Z tej perspektywy, stosowanie nawozów wapniowych jest zasadne. Warto podkreślić jednak, że im wcześniej wchodzimy z nawozami wapniowymi to muszą być lepszej jakości – podkreślił.

Po kwitnieniu dostarczamy fosfor, ponieważ potrzebna jest energia dla młodych zawiązków. - Oczywiście azot, ponieważ liście muszą się dokarmić. Potas w tym momencie trafi na znaczeniu. Od tego momentu roślina korzysta z potasu, który jest w glebie. Dokarmianie potasem będzie potrzebne tylko w sytuacji, kiedy przemarznięte zostały pąki kwiatowe w okresie zimowym. Do tego magnez, cynk, mangan, żelazo – aby zapewnić dobrą jakość pierwszych liści, które odpowiadają za odżywianie zawiązków w okresie do opadu czerwcowego. Później niektórzy podają bor. Jest to zasadne w ‘goldenie’ i w gruszkach. Nie tylko po to, żeby ciągnąć wapń ale także po to aby owoce były mniej podatne na ordzawienie – tłumaczył specjalista. 

 - Stosujemy również wapń, który dokarmi liście. W tym czasie jeśli podajemy nawozy wapniowe, powinny być naprawdę najlepiej jakości – dodał.

Jak mówił Zbigniew Marek, w okresie maj-czerwiec trzeba odżywić sad wszystkim, tzn: azotem, fosforem, potasem, magnezem, mikroelementami i wapniem. - Od tego momentu powinniśmy stosować jak najwięcej wapnia. Warto podkreślić, że jeden zabieg wapniowy w tym czasie zadziała lepiej, niż jakbyśmy mieli zrobić dwa, trzy zabiegi w sierpniu – tłumaczył.