Dr Krawiec: Ukraina jest naszym znaczącym konkurentem na rynku malin



Aneta Gwara-Tarczyńska/www.sadyogrody.pl - 28 maja 2019 13:35


- Ukraina już w tej chwili jest konkurentem dla Polski w uprawie malin. Ukraińcy przez lata przyjeżdżali do nas do pracy, widzieli jak uprawiamy maliny. To co się dzieje na Ukrainie teraz to dokładnie to samo co działo się w Polsce w połowie lat 70-tych. Wówczas powstawała towarowa produkcja malin w Polsce - mówi w rozmowie z serwisem www.sadyogrody.pl dr Paweł Krawiec z firmy badawczo-doradczej Horti Team.

Dr Krawiec tłumaczy, że w latach 70-tych prowadzony był rządowy projekt zakładający powstanie produkcji towarowej malin w Polsce. Taki pilotażowy projekt powstał dla Lubelszczyzny we współdziałaniu z Wojewódzkim Ośrodkiem Postępu Rolnictwa w Końskowoli i z Katedrą Sadownictwa Akademii Rolniczej  z Lublina. Wyniki nauki zostały w ramach tego projektu wdrożone do praktyki. Dzięki temu powstało zagłębie malinowe na Lubelszczyźnie. Do produkcji malin wybrano obszary, które nie były dostatnie pod względem ekonomicznym – nie było dróg dojazdowych, przychody z gospodarstw pochodziły z typowej produkcji rolniczej, dodatkowo były to gospodarstwa o niewielkich powierzchniach – dlatego było potrzebne coś co pozwoli podwyższyć te przychody. Postawiono na maliny i projekt zakończył się sukcesem.

- Ukraińcy zrobili dokładnie to samo co my. Przenieśli na Ukrainę kropka w kropkę to co my robiliśmy w połowie lat 70-tych. Efekt jest taki, że teraz są w tak samo trudnej sytuacji jak i my. Popełnili wszystkie błędy, które my popełniliśmy i mają takie same problemy – dodaje.

Ukraina będzie dla nas konkurencją z prostej przyczyny. - Mają wciąż niższe koszty pracy. Ponadto korzystają z tego, z czego my w latach 70-tych czyli nowa uprawa na rynku, mała presja agrofagów dla tej uprawy, prosta ochrona która u nas w latach 70-tych zdawała egzamin – przyznaje dr Krawiec.

- Myślę jednak, że Ukraina wyleczyła się z wielkoobszarowych nasadzeń malin po tamtym sezonie, który był dla nich tak samo trudny jak dla nas. Pojawia się teraz zasadnicze pytanie: czy stawią czoła problemom i znajdą rozwiązanie szybciej niż my czy nie? Na tym będzie wyglądała konkurencja z Ukrainą. Albo my staniemy na nogi i wypromujemy naszą malinę albo oni nas wyprzedzą i wypromują to co mają. To jest nasze główne wyzwanie malinowe – tłumaczy.

Dr Krawiec podkreśla, że nie należy zapominać o konkurencji jaka powstaje również na Bałkanach. - Tamtejsi producenci nie popełnili tych błędów co my, bardzo mocno stawiają na jakość i promocję swoich malin. Kosowianie promują swoje maliny wszędzie na świecie jako super jakościowo produkt. Serbowie mają podobną taktykę, chociaż oni z kolei mają bardzo niskie koszty pracy. Obawiam się, że około 3-krotnie niższe niż my - mówi.

Nasi konkurenci na rynku malin będą rozwijać swoją produkcję. – Chodzi o to, żebyśmy skorzystali z tego co mamy i zaczęli działać. A czy tak się stanie, to zależy tylko od nas maliniarzy – podsumował ekspert.