dr hab. Piotr Latocha o zbiorach MiniKiwi: Owoców było mniej, ale zdecydowanie lepszej jakości



Krystyna Zagórska/ www.sadyogrody.pl - 15 października 2020 13:02


-Ten rok nas pozytywnie zaskoczył. Wprawdzie wiosną część plantacji ucierpiało na skutek przymrozków, ale rośliny zregenerowały się i wypuściły nowe pędy, z których duża część była płodna. W sezonie występowały częste opady i umiarkowanie wysokie temperatury. Takie warunki okazały się optymalne do wzrostu MiniKiwi. Owoców było mniej, ale zdecydowanie lepszej jakości, a na tym nam – plantatorom, najbardziej zależy – mówi serwisowi sadyogrody.pl dr hab. Piotr Latocha (prof. SGGW), prezes Stowarzyszenia Plantatorów MiniKiwi.

Owoce w tym roku dobrze zawiązały. Sprzyjająca pogoda w tym okresie sprawiła, że nie odnotowaliśmy dużych problemów z ordzawieniami skórki owoców. Zbiory rozpoczęły się na początku września i trwały mniej więcej do drugiej połowy tego miesiąca. Owoce zaraz po zbiorze, trafiają do chłodni, a następnie sukcesywnie w miarę potrzeb są dostarczane na rynek. Niektórzy plantatorzy realizują wysyłki większych partii po kilka ton, ale są i tacy, którzy bardziej na bieżąco zbierają mniejsze ilości i dostarczają owoce bezpośrednio do swoich odbiorców.

- MiniKiwi w tym sezonie ma dobrą jakość i smak. Owoców zebrano trochę mniej w porównaniu z zeszłym rokiem. Oceniamy jako Stowarzyszenie, że tegoroczny plon MiniKiwi wyniósł około 60 ton. Kilka plantacji jest w pełni owocujących, a pozostałe dopiero wchodzą w plonowanie. Niektórzy plantatorzy spodziewali się większych plonów, ale wystąpiły przymrozki i nie we wszystkich regionach udało się zebrać tyle owoców co można by było – zaznacza dr hab. Piotr Latocha.

Plantatorzy zrzeszeni w Stowarzyszeniu wyznaczają sobie główny cel – produkcję owoców dobrej jakości. Jest to, ich zdaniem, warunek aby rynek przyjął ten owoc i konsumenci chętnie po niego sięgali.

W ocenie dr hab. Piotra Latochy, dużą szansą dla polskiego MiniKiwi jest także eksport. W Europie Zachodniej owoce MiniKiwi stają się bardzo popularne i plantatorzy uzyskują za te owoce wyższe ceny. Dlatego sprzedaż tego owocu za granicą może być bardziej opłacalna.

Tegoroczne warunki pogodowe wpłynęły również na wielkość plonów MiniKiwi w innych krajach. - Przymrozki uszkodziły plantacje w Belgii, w Holandii, gdzie owoców było zdecydowanie mniej. Dzięki temu sprzedaż na te rynki była dużo łatwiejsza. Ucierpiały także uprawy w Austrii i na Węgrzech. Austriacy dopytywali o nasze owoce. Portugalscy sadownicy też mieli swoje problemy choć nie były nimi przymrozki. Długo utrzymująca się wilgotność powietrza i ciepłe noce spowodowały problemy z jakością owoców. Zaczęły pojawiać się choroby grzybowe – dodaje.

Aspekt przechowalniczy będzie miał duże znaczenie

- Chcemy nasze owoce móc przechowywać jak najdłużej, aby oferować je także w późniejszym okresie w handlu. Wydaje się, że ci plantatorzy, którzy będą mieli opracowany sposób przechowywania będą w stanie dostarczać owoce dobrej jakości na rynek nawet do dwóch miesięcy po zbiorze. Plantatorzy, którzy dysponują jedynie chłodnią zwykłą muszą sprzedać swoje owoce możliwie szybko, zwykle do połowy października. Warunkiem dłuższego przechowania owoców jest posiadanie chłodni z kontrolowaną atmosferą – mówi dr hab. Piotr Latocha.

Na chwile obecną najpopularniejsze odmiany w uprawie to wczesna odmiana Geneva, późniejsza Weiki i Bingo – o średniej porze dojrzewania. - Owoce tych odmian różnią się między sobą wyglądem, wielkością i smakiem. Z jednej strony różnorodność odmian pozwala uatrakcyjnić ofertę plantatora, ale zbyt duża liczba odmian staje się niekorzystna z punktu widzenia handlowego, ponieważ większe sieci wolą, mieć jednorodny wizualnie produkt w sprzedaży – podsumowuje.