Chołyk o spadku cen jabłek deserowych: To efekt chwilowej nadpodaży



Krystyna Zagórska/ www.sadyogrody.pl - 23 września 2020 14:39


- Spadek cen jabłek deserowych spowodowany jest chwilową nadwyżką towaru na rynku. W skali roku uważam, że jabłek nie będzie za dużo. Gdyby udało się przetrzymać owoce do handlu na późniejsze miesiące, cena nie spadłaby tak mocno – mówi w rozmowie z serwisem www.sadyogrody.pl Zbigniew Chołyk, prezes grupy Stryjno-Sad i konsorcjum LubApple.

- W naszej grupie chyba nigdy nie było tak dużo chętnych do sprzedania jabłek w okresie jesiennym jak w tym roku. Oczywiście my zagospodarujemy cały towar. Nie sprzedajemy tak pochopnie jabłek po niskich cenach, ale mamy także problem, gdyż musimy magazynować jabłka w chłodniach, które zwykle przeznaczaliśmy do przechowywania późniejszych odmian – mówi Zbigniew Chołyk.

Obecnie nadwyżki dotyczą głównie Gali. – Na dzisiaj jabłek z grupy Gala, których nie chcemy zostawiać na dłuższe przechowywanie, mamy ok 450 ton, czyli 1500 skrzyń. Jabłka powoli „wypychamy” na eksport, trochę sprzedajemy na rynku krajowym. W skali kraju - moim zdaniem - podaż jabłek jest bardzo duża na chwilę obecną. Codziennie dzwonią do nas sadownicy z zewnątrz z pytaniami czy przypadkiem nie chcemy kupić jabłek – zaznacza.

Zdaniem Zbigniewa Chołyka, sytuację wykorzystują handlowcy. Supermarkety mając możliwość kupienia 500 ton jabłka dziennie (a oferujemy im 1000 ton dziennie), siłą rzeczy zaniżają ceny. - Wiosną zdarzało się, że w supermarketach brakowało towaru. W okresie od marca do czerwca co tydzień wzrastały ceny, zdarzało się, że nawet o złotówkę. Kupcy chcieli pozyskać więcej towaru a rynek dawał mniej. Dlatego nastąpił bardzo gwałtowny wzrost cen. Od drugiej połowy sierpnia ceny zaczęły spadać – dodaje.

Problemem jest także brak zaplecza chłodniczego. - Wielu sadowników nie ma chłodni i opakowań, dlatego sprzedaje jabłka bezpośrednio po zbiorach, zwykle po niekorzystnych cenach. Inni wstawiają towar do chłodni i przeczekają ten okres – mówi.

- W skali Europy jabłek będzie kilkanaście procent mniej niż przeciętnie i może się zdarzyć, że na wiosnę tych owoców znów zabraknie – zaznacza.

Przyznaje, że w regionie plonowanie jest bardzo dobre. – Zbiory Gali praktycznie się już zakończyły. Obecnie zbieramy Red Jonaprince’a. Jabłek tej odmiany będzie znacznie więcej niż w poprzednich latach. Niektórzy już zaczynają zrywać Szampiona, a nawet Goldena i Ligola. Niestety dużo jest uszkodzeń po gradzie. W naszym rejonie spośród 90 gospodarstw przynajmniej 1/3 poniosła bardzo duże straty jakościowe. W niektórych sadach większość jabłek trafi do przemysłu – dodaje.

- Spadek cen jabłek deserowych spowodowany jest chwilową nadwyżką towaru na rynku. W skali roku uważam, że jabłek nie będzie za dużo. Gdyby udało się przetrzymać owoce do handlu na późniejsze miesiące, cena nie spadłaby tak mocno – podsumowuje.