Anna Litwin,Blue Haskap: Uprawa jagody kamczackiej to trudny kawałek chleba (wywiad)

Autor: Sylwia Sałyga / www.sadyogrody.pl 01 lipca 2021 14:43

O trudnościach w uprawie jagody kamczackiej, możliwościach sprzedażowych i planach na przyszłość rozmawiamy z Anną Litwin, właścicielką plantacji jagody kamczackiej Blue Haskap w Palczewie pod Warką.

Jak zaczęła się Pani przygoda z jagodą kamczacką?

To był rok 2010. W tamtym czasie prowadziliśmy już gospodarstwo, ale nie mieliśmy jeszcze plantacji jagody kamczackiej. Po dosyć ciężkiej chorobie nowotworowej w naszej rodzinie dużo czytaliśmy o naturalnych i alternatywnych środkach leczenia. Znaleźliśmy w tedy materiały na temat właściwości zdrowotnych owoców noni z Polinezji Francuskiej i suplementacji soku z tego owocu. Zbiegło się to w czasie z tym, że mieliśmy wolne pole po wyrwanym sadzie jabłoniowym i zaczęłam się zastanawiać co można posadzić takiego w tym miejscu, co mogłoby przynieść korzyść zdrowotne, ale niekoniecznie jest tak mocno rozpowszechnione jak choćby jabłonie czy wiśnie. Padło na jagodę kamczacką, która tych właściwości prozdrowotnych ma cały wachlarz.

Czy to oznacza, że pochodzi Pani z rodziny sadowniczej?

Tak, ale nie spędziłam swojego życia zawodowego w sadownictwie. Wile lat pracowałam w handlu, w wielu firmach polskich i zagranicznych. Między innymi w branży owocowej. Na wieś wróciłam w 2017 roku, do domu rodzinnego i docelowo związałam się z rolnictwem. Ja obecnie uprawiam jagodę kamczacką, ale w rodzinnym gospodarstwie uprawiamy także truskawki i jabłonie. Poza tym jeszcze warzywa takie jak pomidory, marchew czy szpinak.

Jaki obszar zajmuje Pani plantacja?

Samej jagody jest około 3 hektary. Uprawiam takie odmiany jagody kamczackiej jak Aurora i Honey Bee. Jest to mały obszar, jeśli chodzi o towarową produkcję, ale już na tyle dużo, że nie da się tego sprzedać na lokalnym rynku. Stąd też między innymi pomysł na przetwarzanie owoców, oczywiście nie jedyny.

Głównym argumentem na przetwarzanie owoców był po prostu brak możliwości zbytu świeżej jagody. Szczególnie w roku 2017, gdy nie mogliśmy kompletnie nigdzie sprzedać owoców. Oczywiście pomijam sprzedaż na lokalnym rynku, czy do np. lodziarni i cukierni. Ale była to wciąż kropla w morzu potrzeb. W związku z tym postanowiliśmy dać wartość naszym jagodom w postaci przetworzonej. Najpierw zaczęliśmy tłoczyć soki, po nich przyszła pora na konfitury i musy. Finalnie rozpoczęliśmy liofilizację naszych owoców we współpracy z podmiotem, który dokonuje przetworzenia.

Jak Pani wspomniała, posiada Pani doświadczenie w handlu, jest ono aktualnie pomocne w sprzedaży owoców? Jak przebiega sprzedaż produktów rzemieślniczych z Pani gospodarstwa?

Niewątpliwie doświadczenie w handlu wyniesione z powszednich firma bardzo mi pomogło, szczególnie jeśli chodzi o kontakty zagraniczne i te związane z dużym hurtem. Duży hurt to przetwórnie. Dzięki pozyskanym kontaktom jakąś część mojej produkcji udaje mi się sprzedać bezpośrednio do producentów, którym jagoda służy jako dodatek do ich wyrobów. W ujęciu wielkościowym jest to około 30 procent naszej sprzedaży, czyli dosyć pokaźny kawałek tortu. Nie mogę z niego zrezygnować. Jest on łatwy i przynosi szybką sprzedaż. Jest to kilkanaście a nawet kilkadziesiąt beczek naszego soku oraz kilka ton owoców mrożonych. Ale większość naszej produkcji, stanowi sprzedaż detaliczna, czyli poprzez sklep internetowy, który założyłam.

Dodatkowo przetwory sprzedaję poprzez uczestnictwo w lokalnych jarmarkach i targach śniadaniowych, szczególnie latem. Aby jeszcze bardziej ułatwić sprzedaż otworzyliśmy mały sklepik na terenie gospodarstwa, gdzie klienci mogą przyjechać i kupić na miejscu nasze wyroby. Przy okazji też rozszerzyliśmy ofertę naszego gospodarstwa o weekendy otwarte, gdzie goście mogą spędzić czas, spróbować naszych przetworów, zakupić nasze produkty i cieszyć się naturą zwiedzając gospodarstwo.

Targi śniadaniowe, szczególnie w miastach stają się coraz popularniejsze. Czy udział w nich ma znaczące odbicie w sprzedaży?

Niestety nie. Z tego tytułu, że targi nastawione są głównie na klienta, który przychodzi i konsumuje żywność na miejscu. Oznacza to, że największy popyt w czasie targów śniadaniowych ma gastronomia, która serwuje dania na miejscu. Jeśli chodzi o produkty zamknięte w słoikach, to jest znacznie mniejszy odsetek kupujących.

Ale ja traktuję to bardziej jako reklamę, propagowanie jagody kamczackiej. Zazwyczaj klienci pytają, gdzie mogą kupić stacjonarnie moje produkty. Z racji tego, że nie mam jeszcze rozbudowanej sieci dystrybucji, dla mnie ten targ śniadaniowy jest swoistym punktem, gdzie mogę odsyłać klientów, którzy nie chcą np. płacić za przesyłkę w sklepie internetowym. Wtedy przychodząc na targ śniadaniowy w swoim mieście, mogą odebrać swoje zamówienie.

Proszę powiedzieć jak wiele w tym jest pasji, a jak wiele jest w tym pracy?

To jest megatrudne pytanie (śmiech).... Chyba najlepszą odpowiedzią będzie to, że gdybym wiedziała, że w prowadzeniu uprawy jagody kamczackiej będzie aż tyle pracy, tak wiele zaangażowania, tyle wysiłku, łez i potu, to myślę, że drugi raz bym się na to nie zdecydowała. Ale mówimy o sytuacji, gdybym miała zaczynać od początku. Natomiast w sytuacji obecnej, gdy mam swój biznes na tyle rozwinięty i rozporomowany, to oczywiście, nigdy bym z tego nie zrezygnowała! Tak, to nie jest łatwy kawałek chleba. Szczególnie jeśli nie ma się odpowiednich środków na początku. Ja ich nie miałam. Samo prowadzenie gospodarstwa jest trudne, a poza tym jest jeszcze marketing, który wymaga ogromnych nakładów.

Cały marketing związany z gospodarstwem robię sama. Niektóre teksty i część strony na facebooku zlecam na zewnątrz, ale jest to może 10% całej pracy. Całą resztę pracy wykonuję sama, a są to media społecznościowe, robienie zdjęć, strona internetowa, projektowanie ulotek itp. Jest to ogrom pracy. Jest to kwestia, która potrafi wypalić i zajmuje wiele czasu, który można byłoby poświęcić na strategii sprzedaży. Zamiast podjąć działania pozwalające uzyskać większe grono odbiorców, zatrzymują nas typowo biurowe sprawy.

Aby coś sprzedać, trzeba to najpierw wyprodukować. Jakie największe trudności są obecne w uprawie jagody kamczackiej?

Wbrew opinii, która panuje, że jagoda jest łatwa w uprawie to oczywiście jest to absolutnie nieprawda. Szczególnie w sytuacji, kiedy my robimy jagodę nie używając środków chemicznych. Wszystko to, co robimy na naszej plantacji jest pochodzenia roślinnego. Stosujemy np. gnojówkę z pokrzywy czy glistnika, olejki eteryczne, wodę z sodą na mszycę. To wymaga nie dość, że wiedzy to jeszcze, tak naprawdę, praktyki w osiągnięciu skutecznego działania i efektu. Nie jest to tak łatwe, jak w przypadku środków ochrony roślin, które zgodnie z ulotką rozrabiasz i stosujesz na plantacji.

Owszem, uprawa nie wymaga jakiegoś szczególnego podłoża. Tak naprawdę urośnie na każdym rodzaju ziemi, jedynie nie na ziemi zakwaszonej. Wymaga dużej ilości wody, szczególnie w okresie, kiedy zaczyna dojrzewać. Ze szkodników największym problemem są ptaki, które są największym wyzwaniem w czasie dojrzałości owoców. Uprawa jagody kamczackiej nie generuje takich zysków, które pozwoliłyby na postawienie stelaży i rozłożenie siatki przeciwko ptakom. Natomiast położenie siatki bezpośrednio na krzaku, powoduje jego łamanie, ponieważ krzew jagody jest bardzo kruchy i wrażliwy na uszkodzenia.

Kolejnym problemem jest obecność szkodnika jakim jest Drosophila suzukii. Nie jest ona jeszcze obecna na naszej plantacji, ale wiem, że w pobliskim regionie pojawiła się już na plantacjach jagody kamczackiej, co stanowi duże zagrożenie. Poza tym walczymy z mszycą, zwójką a także przędziorkiem. Nie używamy chemii, ale staramy się sobie radzić z tymi problemami, niestety często mają one odbicie w kondycji krzewów i wielkości zbiorów.

Poza tym jagoda jest bardzo delikatnym owocem i póki co, mamy takie odmiany, które nie sprawdzają się na rynku owoców deserowych. Jagoda dziś zerwana powinna najpóźniej jutro być na półce sklepowej. I być na niej maksymalnie dwa, trzy dni. Jest to bardzo wrażliwy owoc. A jak wiadomo klient kupuje oczami. W przypadku jagody, ale oczywiście nie tylko, uszkodzony czy nieodpowiednio przechowywany owoc, który zaczyna podciekać sokiem jest nie tylko nieestetyczny, ale także jego smak jest niezadowalający dla klienta, a tym samym zniechęca do zakupu.

A jak to jest z zyskami? Można godnie zarobić na uprawie jagody kamczackiej?

Gdybym miała żyć tylko z jagody kamczackiej to nie… Średnia cena, jeśli udało się sprzedać świeży owoc, wynosiła w ubiegłym sezonie około 5 zł. Wydajność z hektara to od 3 do maksymalnie 5 ton, w przypadku, gdy stosuje się odpowiednie środki ochrony roślin. Na swojej plantacji nigdy nie osiągnęliśmy takiej wydajności na poziomie 5 ton z racji tego, że nie wspomagamy roślin chemicznie. Odliczyć trzeba koszty produkcji jak np. ręczne pielenie, na które w sezonie wydaje się średnio 5-6 tyś złotych, do tego paliwo itp. Odliczając wszystkie koszty, zysk ze sprzedaży świeżej jagody na skup jest bardzo nie wielki- w granicach 5-6 tysięcy na rękę z hektara. Takie niestety są realia. Ponieważ my praktycznie całą swoją produkcję przetwarzamy, wtedy uprawa bardziej się opłaca, co nie oznacza, że tylko z tej uprawy da się żyć.

Mówi Pani o tym, że ciężko jest sprzedać jagodę kamczacką. Jak realnie wyglądają możliwości zbytu i popyt na jagodę kamczacką w naszym kraju?

Zarówno zbyt jak i popyt powoli się rozwija. Trzeba pamiętać, że jagoda została zarejestrowana jako żywność tradycyjna w UE dopiero w 2018 roku, a mamy 2021 rok. Dopiero unijna rejestracja dała możliwość legalnego wprowadzanie jagody do obrotu na terenie Unii Europejskiej. Świadomość społeczeństwa w kwestii jagody kamczackiej aktualnie jest właściwe znikoma. 90 procent osób nie wie, co to jest za owoc. Stąd też, tak bardzo ważne są dla mnie targi śniadaniowe, ponieważ pomagają mi w promowaniu jagody kamczackiej.

Poza tym Polska nie jest najlepszym rynkiem zbytu dla takich produktów, choćby ze względu na cenę. Porównując jagodę do np. borówki amerykańskiej, której plon z hektara jest około 3 razy większy niż jagody, to cena jagody jest co najmniej 3 krotnie niższa.

Zbyt jest dosyć niski. Jak już wspomniałam, mam doświadczenie handlowe i mam utrzymane kontakty z zagranicznymi klientami. Pozwala mi to na wysyłkę części moich produktów na rynki poza granicami Polski, w postaci hurtowych ilości jak np. sok w beczkach czy mrożone jagody. Przetwórnie krajowe, póki co, nie wykazują dużego zainteresowania zakupem jagody kamczackiej. Zakup jagody przez przetwórnie rozpocznie się dopiero w momencie, gdy końcowy konsument będzie chciał taki produkt spożywać. Natomiast finalny konsument nie da takiego sygnału, dopóki nie pozna jagody, a nie pozna jej, dopóki nie spróbuje. Sezon na świeżą jagodę trwa raptem dwa tygodnie, więc żeby każdy Polak znał smak jagody kamczackiej, tak jak zna smak truskawek, minie jeszcze wiele lat.

Jakie ma Pani plany na bliższą i dalszą przyszłość?

Póki co nie planujemy dalszego powiększania plantacji pomimo możliwości areałowych. Planuję natomiast zaraz po zbiorach ruszyć z nową marką liofilizowanych owoców, które będę sprzedawać przez sklep internetowy. Będą to truskawki, wiśnie i oczywiście jagoda kamczacka, wszystkie owoce będą pochodzić z naszego rodzinnego gospodarstwa.

Moim marzeniem jest za to stworzenie miejsca, gdzie klient z miasta co dzień będzie mógł przyjechać do mojego gospodarstwa, spędzić czas wśród upraw, które prowadzę na równi z uprawą jagody kamczackiej. Goście będą mogli sami zebrać owoce i warzywa, których potrzebują, a jednocześnie będą mogli coś zjeść, odpocząć i cieszyć się naturalnym otoczeniem. Obecnie nie mam takiej infrastruktury ale jest to cel, do którego usilnie będę dożyć.

Dziękuję za rozmowę

Podobał się artykuł? Podziel się!

WIĘCEJ NA TEMAT

OWOCE

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do odwołania zgody oraz prawo sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl. Wycofanie zgody nie wpływa na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego przed jej wycofaniem.

W dowolnym czasie możesz określić warunki przechowywania i dostępu do plików cookies w ustawieniach przeglądarki internetowej.

Jeśli zgadzasz się na wykorzystanie technologii plików cookies wystarczy kliknąć poniższy przycisk „Przejdź do serwisu”.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.