Wysoki koszt może hamować napływ owoców i warzyw z zagranicy

Autor: www.sadyogrody.pl 19 marca 2022 10:22

Wysoki koszt może hamować napływ owoców i warzyw z zagranicy Prezes Bronisz: Wysokie koszty hamują import warzyw i owoców do Polski/ fot. materiały redakcji

- W tej chwili nie obawiam się wzmożonego importu z zagranicy ponieważ koszty transportu i koszty dewiz mogą hamować napływ towarów z zagranicy. Tym samym mamy do czynienia z korzystnym zjawiskiem dla polskich producentów - mówi dla portalu www.sadyogrody.pl Janusz Byliński, Prezes Zarządu Warszawskiego Rolno-Spożywczego Rynku Hurtowego S.A .

Czy wybuch wojny w Ukrainie wpłynął w jakiś sposób na handel na Rynku Hurtowym Bronisze? Na Rynku Hurtowym można było znaleźć warzywa z Rosji-przykładem jest ostatnia sytuacja z ogórkami rosyjskiego pochodzenia. Jak to wygląda teraz, po wybuchu wojny?

Janusz Byliński: Możemy powiedzieć, że przed wybuchem wojny mieliśmy duży wysp ogórków z rosyjskich szklarni, ogrzewanych tanim dla nich gazem. Za to  w Europie i Polsce bardzo zdrożał gaz, a co za tym idzie kraje takie jak Holandia i producenci holenderscy nie wykonali nasadzeń tego warzywa. Polscy producenci znacznie je też ograniczyli . Obawiali się oni kosztów ogrzewania szklarni opartych na gazie ziemnym, który znacznie zdrożał. W związku z tym nie było podaży ogórka ani z Europy i ani z Polski. W tej chwili w sprzedaży mamy głównie ogórki od polskich producentów, sporadycznie  gorszej jakości z Albanii. Produkcja krajowa została uruchomiona. Podaż tych towarów z produkcji  polskiej jest już spora, a import z Rosji w momencie wybuchu całkowicie stanął. Towar rosyjski przestał się pojawiać na rynku.  Importerzy solidarnie zrezygnowali z importu warzyw z Rosji w imię wsparcia dla Ukrainy.   

Mówiąc o aspekcie wojny koniecznym wydaje się poruszenie tematu przyszłości handlu. Czy Pana zdaniem konflikt zbrojny w jakiś sposób będzie odczuwalny na polskim rynku owoców i warzyw?

W tej chwili nie obawiam się wzmożonego importu z zagranicy ponieważ koszty transportu i koszty dewiz mogą hamować napływ towarów z zagranicy. Obecnie w handlu mamy do czynienia z drogim importem z zachodu, a jest on drogi właśnie z dwóch wyżej wymienionych powodów – duży wzrost cen dewiz euro bądź dolara oraz wysokie koszty transportu oparte na coraz wyższych cenach paliw.

Konfrontacja towaru krajowego z importowanym

W związku z tym, mamy sytuację, że wolny rynek w towarach, oparty na cenach światowych, zaczyna się kurczyć w stosunku do rynku polskiego. Poza tym o tej porze roku na rynkach zaczyna królować polski towar. Obecnie tym bardziej jest on wsparty niechęcią importu z kierunku wschodniego i niską opłacalnością importu z kierunku zachodniego. Czyli mamy do czynienia z korzystnym zjawiskiem dla polskich producentów.

Z tym że adekwatnie do sytuacji stanął export na teren Ukrainy, Białorusi i Rosji- nie mamy w tej chwili w ogóle exportu na wschód i dotyczy on nie tylko Polski ale i Europy. Należałoby się spodziewać że cały towar pozostanie w Europie, w związku z tym będzie duża podaż i spadek ceny. Ten spadek cen w Polsce został zahamowany i dzisiaj producenci raczej nie będą dalej na niego narażeni. Dodatkowo wspierającym jest aspekt, że polski konsument staje się coraz bardziej patriotyczny w wyborze kupowanego towaru. W świadomości konsumentów coraz bardziej utwierdza się przekonanie, że polskie towary są mniej schemizowane a w związku z tym są chętniej kupowane. Potwierdza to coroczna sytuacja sprzedażowa polskiego pomidora. Gdy około 20 kwietnia wchodzi duża podaż polskiego pomidora to spadek jego ceny jest wysoki. Mimo tego polski towar jest nadal droższy niż importowany ale nadal chętniej kupowany przez konsumentów.

W jakie uprawy zainwestują sadownicy ?

Co do handlu na rynku owoców i warzyw warto jeszcze przyjrzeć się sytuacji na krajowym runku jabłek. Mamy bardzo dużą podaż jabłek jak co roku.

Słyszymy, że wiele gospodarstw podejmuje decyzje o karczowaniu sadów. Teraz pojawia się pytanie czy zdecydują się na nowe nasadzenia sadów jabłoniowych czy może zdecydują się na inwestycje w zupełnie inne uprawy. Obecnie mamy do czynienia ze zjawiskiem cięgle rosnących cen towarów masowych takich jak kukurydza, zboża, rzepak. Dotychczas na rynku światowym Chiny kupowały te towary na zapas i zgromadziły zapasy na około 2 lata. Jeżeli ten szał zakupu dalej będzie trwał to spodziewać się możemy podwyżki cen na rynku światowym. Teraz pytanie -czy producenci to wykorzystają? Czy zamiast nowych sadów posieją zboża, co w mojej opinii jest wielce prawdopodobne. Tym bardziej, że w gospodarstwach prowadzących uprawę sadowniczą łatwiej jest przekierować się na produkcję zbóż niż odwrotnie. Przezbrojenie się w kierunek sadowniczy jest znacznie droższe.

Sektor sadowniczy mocno odczuwa brak pracowników

Mamy ogromny problem z pracownikami, w szczególności sadownicy cierpią na brak ludzi do pracy.  Te osoby z Ukrainy, które obecnie trafiają do gospodarstw sadowniczych, są to osoby z terenów wielkomiejskich- głównie to kobiety z dziećmi. Z powodu braku doświadczenia nie bardzo nadają się oni do pracy w sadzie. Należy powiedzieć wprost, że z tych osób nie będzie pracowników w sektorze sadowniczym jak i rolniczym. Być może poza tymi którzy są ściągani do naszego kraju przez osoby pochodzenia ukraińskiego, które już pracują w rolnictwie. Być może cześć tych kobiet podejmie pacę w rolnictwie ale nadal kluczowym jest brak w tym sektorze  mężczyzn do pracy. Poza tym jest to ciężka fizycznie praca do której nie są oni przyzwyczajeni. Otrzymuję informacje, że działania grup producenckich idą w kierunku pozyskania pracowników Gruzji jak i dalszych terenów ale na ten moment problem pracowników pozostaje nierozwiązany.

Podobał się artykuł? Podziel się!

WIĘCEJ NA TEMAT

HANDEL I DYSTRYBUCJA

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI