Rynek jabłek: Sadownicy którzy mają słabą jakość, skazani są na problemy

Autor: Aneta Gwara-Tarczyńska 03 grudnia 2022 17:27

Rynek jabłek: Sadownicy którzy mają słabą jakość, skazani są na problemy Egipt, do którego w ostatnich latach eksportowaliśmy rekordowe ilości jabłek właściwe wstrzymał zakupy z naszego kraju. / fot. shutterstock

Sezon jabłkowy 2022/2023 stoi pod znakiem zapytania. Z Mirosławem Maliszewskim, prezesem Związku Sadowników RP rozmawiamy o eksporcie, powtarzających się problemach z wysyłkami do Egiptu i perspektywach na dalszą część sezonu.

Rynek jabłek 2022/2023 - jakie perspektywy? 

Jakie są perspektywy na sezon sprzedaży jabłek 2022/2023? Widać już pierwsze tendencje, nieco większe ożywienie w eksporcie... 

Mirosław Maliszewski: Wrzesień w eksporcie jabłek był fatalny. Sprzedaliśmy ich dużo mniej niż rok temu. Główną przyczyną był oczywiście zakaz wysyłek do Rosji, a zwłaszcza ich tranzyt przez Białoruś i Ukrainę. Stąd nie tylko niemożliwość wysyłek do krajów objętych embargiem, jak też np. do Kazachstanu i Mongolii. Już w październiku rzeczywiście pojawiło się lekkie ożywienie. Dość dużo zaczęliśmy wysyłać na Węgry, do Rumunii i kilku innych krajów południa Europy, w tym do Grecji i Hiszpanii. Co ciekawe także Indie i Wietnam zaczęły więcej kupować. Dość szybko rośnie handel z Jordanią, gdzie prowadzimy intensywne działania promocyjne. Być może wystartujemy z wysyłkami do Malezji, Tajlandii, gdzie również trwa efektywna promocja naszych jabłek.

Powtarzające się problemy z eksportem jabłek do Egiptu

Czy ten sezon może być korzystny dla producentów jabłek?

MM: Tego niestety nikt nie jest w stanie przewidzieć. Na wielkie zyski na wiosnę bym nie liczył, bo zapasy w Europie niestety nie maleją. Do tego w ostatnich dniach pojawił się kolejny, ale znany już z wiosny problem. Otóż Egipt, do którego w ostatnich latach eksportowaliśmy rekordowe ilości jabłek właściwe wstrzymał zakupy z naszego kraju. Prowadzone tam od kilku lat działania promocyjne doprowadziły do stanu, że byliśmy tam największym dostawcą świeżych jabłek. Nawet Idared cieszył się tam dużym powodzeniem. Trafiało tam nawet 160 tys. ton naszych owoców w sezonie. Tymczasem w ostatnich dniach bank centralny tego kraju, taki odpowiednik naszego Narodowego Banku Polskiego, wstrzymał wymianę funta egipskiego na dolary i euro. Oznacza to, że tamtejsi importerzy nie mają czym zapłacić za dostarczane polskie jabłka. Wstrzymali więc zakupy, a nasze firmy sprzedaż. To bardzo zła wiadomość, bo oznacza to, że po utracie Rosji i Białorusi odpadł nam kolejny duży kraj, który kupował polskie jabłka. W tej sprawie w najbliższych dniach w trybie pilnym wybieram się do Egiptu, żeby przy okazji targów Food Africa spróbować przekonać tamtejszych urzędników i polityków do zmiany obecnego stanowiska.

W tej sprawie poinformowaliśmy również nasz Rząd i Komisję Europejską, jako, że Egipt ma zawartą umowę o wolnym handlu z UE. Będziemy się domagać odstąpienia od zakazu wymianu walut, co by przywróciło wysyłki. Jednocześnie zdajemy sobie sprawę, że jest to głównie zadanie dla polskiego Premiera i unijnego Komisarza.

Pamiętajmy, że w ciągu kilku ostatnich lat przyzwyczailiśmy Egipcjan do naszej oferty i jakości, którą jesteśmy w stanie zaoferować.

Jakość jabłek jest mocno zróżnicowana, wielu producentów nie zebrana na czas owoców w związku z czym nie nadają się do długiego przechowywania.

MM: Jakość jabłek rzeczywiście nie jest rewelacyjna, bo z powodu braku dostatecznej ilości pracowników większość z nich nie była rzeczywiście zerwana w odpowiednim czasie. Są oczywiście też owoce bardzo dobrej jakości i myślę, że dla nich na wiosnę może być szansa. Dla średniej jakości Egipt był więc wybawieniem.

Przeczytaj: Podpisz petycję ws. zatrudniania pracowników na uproszczonych zasadach

Wysokie ceny energii a przechowywanie jabłek

Wielu sadowników nie ryzykuje również zamykaniem jabłek w chłodniach w obawie przed wysokimi cenami energii. 

MM: To kolejny nasz problem, bo prąd zdrożał horrendalnie. Pierwsze jesienne rachunki przyprawiły sadowników o ból głowy. Może nieco sytuację poprawi zamrożenie cen energii, co udało się m.in. nam wywalczyć, ale i tak jest ryzyko dłuższego przechowywania. Ci, którzy mają słabą jakość, skazani są na problemy. Jest natomiast szansa, że za owoce dobrej jakości będzie można uzyskać w miarę atrakcyjne ceny. Dużo zależy od tego ile owoców zamknęli w swoich magazynach sadownicy z takich krajów jak Włochy, Francja, Niemcy. Niedługo będziemy o tym wiedzieli nieco więcej, bo ukażą się oficjalne dane Komisji Europejskiej.

Czy wobec tego są szanse na płynny handel w tym roku?

MM: Na płynny handel niestety bym nie liczył. Nie wiem co się uda załatwić w sprawie egipskiego zakazu wymiany walut. My jako Związek Sadowników zrobimy wszystko, co w naszej mocy, ale za skutek ewentualnych działań Rządu i Komisarzy, odpowiedzialności nie jesteśmy w stanie wziąć. A rozwiązanie tego problemu leży w ich rękach. Mam natomiast nadzieję, że wzrośnie sprzedaż w ramach samej Unii, co może bardzo nam pomóc.

Dziękuję za rozmowę. 

Podobał się artykuł? Podziel się!

WIĘCEJ NA TEMAT

HANDEL I DYSTRYBUCJA

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI