Konflikt na granicy polsko-białoruskiej odbije się na eksporcie jabłek?

Autor: AGT / www.sadyogrody.pl 15 listopada 2021 10:36

Konflikt na granicy polsko-białoruskiej odbije się na eksporcie jabłek? W ostatnich latach - po utracie rosyjskiego rynku - Białoruś stała się ważnym odbiorcą polskich jabłek. / fot. shutterstock

W ostatnich latach - po utracie rosyjskiego rynku - Białoruś stała się ważnym odbiorcą polskich jabłek. Obecna sytuacja na granicy z tym krajem budzi niepokój o eksport. Czy jest się czego obawiać? Zapytaliśmy o to Mirosława Maliszewskiego, prezesa Związku Sadowników RP.

Czy i jak sytuacja na granicy z Białorusią odbije się na eksporcie polskich jabłek na ten rynek?

Mirosław Maliszewski: Po wprowadzeniu w sierpniu 2014 roku embarga na import najpierw polskich, a zaraz potem także unijnych jabłek, podjęliśmy ogromny wysiłek w celu znalezienia jakiegoś kanału dla eksportu owoców do Rosji. Ja sam miałem wówczas kilka wizyt na Białorusi i w samej Federacji Rosyjskiej. Spotykałem się wówczas z przedstawicielami administracji i Putina i Łukaszenki - dziś już mogę to publicznie powiedzieć. Przez te kilka lat udało się nam choć częściowo zastąpić jeden kraj drugim. Mam na myśli import z Polski. Choć to nie zrekompensowało w 100% strat wynikających z możliwości bezpośredniego eksportu, to jednak kierunek wschodni jest dominujący w naszym eksporcie. Niestety uważam, że obecna sytuacja na granicy może te wysyłki skutecznie ograniczyć.

Czy jest się czego obawiać?

MM: Bezwzględnie tak. Czuje to każdy polski sadownik. Nawet ci, którzy uważają, że eksport do Rosji był naszym błędem (tak, są tacy!!!) widzą, że z branżą może być bardzo źle. Pamiętajmy, że Rosja jest nadal największym światowym importerem jabłek, a Białoruś obok Egiptu największym odbiorcą naszych owoców. Kryzys graniczny musi więc oddziaływać negatywnie.

Czy eksport jabłek do Białorusi może zostać całkowicie zatrzymany?

MM: Całkowity brak eksportu może mieć miejsce w przypadku dalszej eskalacji konfliktu, co niestety nam grozi. Zamkniecie kolejnych przejść granicznych z Białorusią byłoby katastrofą. Mamy przecież także spory eksport do Kazachstanu, który w większości odbywa się także tamtędy.

Niestety to kolejny cios w sadowników, który jest zadany przez nieumiejętnie prowadzoną politykę wschodnią. Za błędy naszych władz po raz kolejny zapłacimy my. Niektórym z nich marzy się szybkie członkostwo Białorusi i Ukrainy w Unii Europejskiej, co w obecnej sytuacji geopolitycznej jest niemożliwe. Kłócimy się jako kraj nie tylko z naszymi wszystkimi sąsiadami, ale co najgorsze z największymi odbiorcami naszych produktów rolnych. W tym szczególnie jabłek. Cena, którą płacą za to polscy sadownicy jest ogromna.

Jeśli nie Białoruś to gdzie polskie jabłka mają realną szansę zaistnieć?

MM: Przy obecnej strukturze produkcji i doborze odmian, krąg odbiorców naszych jabłek jest ograniczony. Większość odmian, które mamy jest akceptowana na rynku krajowych, we wschodniej i południowej Europie i… to wszystko. Niemcy, Arabowie, Hindusi chcą kupować nieco inne odmiany. Dlatego jeszcze przez kilka lat, czyli do czasu gruntownej przebudowy naszych sadów, wysyłki na Wschód są dla nas kluczowe. Mam nadzieję, że konflikt graniczny uda się załatwić na poziomie politycznym i dyplomatycznym, bo dalsza jego eskalacja to dla nas tragedia. Mam jednak wrażenie, że niektórych interesuje jego zaognienie, po to, by udowodnić jacy to jesteśmy wielcy i skuteczni. To olbrzymi błąd. Oby szybko przyszło opamiętanie, bo bez niego wszyscy padniemy.

Dziękuję za rozmowę. 

 

Podobał się artykuł? Podziel się!

WIĘCEJ NA TEMAT

HANDEL I DYSTRYBUCJA

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI