Eksport jabłek do Białorusi - duże oczekiwania, wiele trudności

Autor: Aneta Gwara-Tarczyńska 11 maja 2022 14:19

Eksport jabłek do Białorusi - duże oczekiwania, wiele trudności Informacja o częściowym zdjęciu embarga z polskich jabłek, gruszek i warzyw w połączeniu z mechanizmem wycofania jabłek z rynku była nadzieją na poprawę w handlu i wyższe ceny. / fot. shutterstock

Sadownicy odetchnęli z ulgą kiedy Białoruś poinformowała, że otwiera swój rynek się na polskie jabłka, gruszki i warzywa. Jak się jednak okazuje, nałożone sankcje i ograniczenia utrudniają handel.

Zdjęcie ograniczeń w handlu jabłkami z Białorusią 

Handel z Białorusią został ograniczony 1 stycznia 2022 r.  w odpowiedzi na zachodnie sankcje. Od tamtej pory problemy sadowników zaczęły się piętrzyć. Niecałe dwa miesiące później wybuch wojny w Ukrainie spowodował trudności ze sprzedażą nie tylko polskich jabłek. 

Niedawna informacja o częściowym zdjęciu embarga z polskich jabłek, gruszek i warzyw w połączeniu z mechanizmem wycofania jabłek z rynku była nadzieją na poprawę w handlu i wyższe ceny. Jednak jak się okazuje, eksport jabłek do Białorusi w obecnych warunkach jest trudny do realizacji bowiem Ministerstwo Transportu Białorusi wprowadziło od 16 kwietnia 2022 r. zakaz jazdy w tym kraju dla pojazdów zarejestrowanych w Unii Europejskiej. Strona białoruska przygotowała wykaz miejsc, gdzie mogą one przekazać naczepy lub przeładować towar.

Zobacz: Na jakich zasadach można wwieźć polskie jabłka do Białorusi ?

Oznacza to, że przewoźnicy mogą wjeżdżać na Białoruś tylko do wyznaczonego terminalu w celu przeładunku (nie dalej niż do 50 km w głąb kraju od granicy polsko-białoruskiej). Pojazdy przewoźników z Unii Europejskiej muszą zostawić towar w pracujących całą dobę przygranicznych białoruskich centrach transportowo-logistycznych. Stamtąd towary będą transportowane na wschód samochodami przewoźników białoruskich i rosyjskich.

Eksport do Białorusi - jak wygląda w praktyce? 

Co to oznacza w praktyce? Zapytaliśmy o to Mirosława Maliszewskiego, prezesa Związku Sadowników RP. 

- Otwarcie Białorusi na polskie jabłka trzeba rozumieć dwojako. Po pierwsze, rzeczywiście na tym rynku (podobnie na rosyjskim) występują braki w dostawach i ceny znacząco wzrosły. Administracja Łukaszenki próbuje więc jakoś temu zapobiec - mówi. 

Rozmówca dodaje, że po drugie, otwarcie ma wymiar polityczny i ma wywołać wśród pewnych grup społecznych (w tym przypadku chodzi o zdesperowanych polskich sadowników) niezadowolenie z sankcji gospodarczych wobec tego kraju, które uniemożliwiają sprzedaż na dotychczasowe rynki.

Pojawia się natomiast w związku z tym dodatkowy problem, i on też ma wymiar polityczny. Chodzi o środki transportu i ich dopuszczenie do wjazdów na Białoruś.

- W praktyce będzie to wyglądało prawdopodobnie tak, że embargo jest zniesione, ale i tak nie ma jak drogą oficjalną zawieźć naszych jabłek. Jednak jak znamy z historii i doświadczenia, może być tak, że niektórzy różnymi kanałami jakoś te jabłka dostarczą. Jest kupiec, jest sprzedający i jest towar, więc jest szansa na zarobienie pieniędzy. Skala takiego procederu będzie raczej  niewielka, bo ryzyko takich transakcji jest ogromne. Niewielu się tego podejmie. Przypomnę tylko, że w „normalnych” czasach potrafiło z Polski wyjechać na Wschód nawet 300 tir-ów z jabłkami dziennie. Teraz jest to absolutnie niemożliwe - komentuje Mirosław Maliszewski. 

Podobał się artykuł? Podziel się!

WIĘCEJ NA TEMAT

HANDEL I DYSTRYBUCJA

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI