Dyrektor Poland Fruit: W Indiach wciąż jest miejsce dla polskich eksporterów jabłek (wywiad)

Autor: Albert Katana, www.sadyogrody.pl 04 lutego 2020 11:29

Dyrektor Poland Fruit: W Indiach wciąż jest miejsce dla polskich eksporterów jabłek (wywiad) Paweł Sokołowski, dyrektor generalny Poland Fruit / fot. Poland Fruit

Indyjski rynek zna już polskie jabłko i identyfikuje je jako produkt dobry; wystarczy więc umiejętnie podejść do zachowania łańcucha chłodniczego, i ze zbytem – przy zachowaniu jakości – nie powinno być problemu. Myślę, że miejsce dla polskich eksporterów wciąż tam jest – mówi w wywiadzie dla www.sadyogrody.pl Paweł Sokołowski, dyrektor generalny Poland Fruit.

W wywiadzie dla freshplaza stwierdził Pan, że eksport polskich jabłek na tzw. dalekie rynki ma dobre perspektywy rozwoju. Na czym Pan opiera swój optymizm?

Na kilku podstawach. Po pierwsze na czystej empiryce gdyż sami, jako eksporterzy doświadczyliśmy już w przeszłości bardzo pozytywnych reakcji na polskie jabłka; od 2015 r., kiedy pierwsze polskie ładunki dotarły do Indii, polski eksport przeszedł długą drogę, której rezultatem jest to, że dziś indyjski rynek zna już polskie jabłko i identyfikuje je jako produkt dobry; nie jest to jeszcze „brand” równy owocom amerykańskim i włoskim, które cieszą się renomą produktu klasy premium, jednak ustawicznie dystans zmniejsza się a polskie jabłko weszło już do powszechnego obiegu i Polska jako kraj producencki jednym tchem wymieniana jest z innymi czołowymi producentami. Dziś status jakościowy polskiego jabłka na indyjskim rynku sklasyfikowałbym jako „premium minus”.

Po drugie, mamy też coraz lepsze rozpoznanie lokalnych potrzeb i umiejętność budowania oferty w sposób, który te potrzeby zaspokaja.

Trzecią podstawą jest budowanie i wzmacnianie relacji między aktorami obu rynków: producentami handlowcami, importerami, dystrybutorami itd.; wzajemne budowanie zaufania. Czwartą - profesjonalizacja logistyki; eliminowanie błędów np. w zakresie zachowania łańcucha chłodniczego, coraz krótsze terminy odpraw; w efekcie – minimalizacja ryzyka dostarczania towaru obarczonego wadami.

We wspomnianym wywiadzie powiedział Pan, że “po wyeliminowaniu jabłek, które są zbyt mocno dotknięte warunkami pogodowymi wczesnej wiosny, sezon będzie postępował już umiarkowanie pozytywnie”. To dobra wiadomość, ale czy tych niezbyt mocno dotkniętych wystarczy, by zapewnić dobrą jakość importerom? Jeśli będzie ich za mało, inni gracze wejdą na miejsce polskich eksporterów, prawda?

Trudno do końca oszacować. Jest całkowicie oczywiste, że „dobrego” polskiego jabłka jest w tym sezonie zdecydowanie mniej, a przy tym ceny niebezpiecznie zbliżyły się do cen konkurentów np. z Italii, podczas gdy indyjski odbiorca na dziś nie jest gotów zapłacić z polski towar, tyle co za włoski. Z całą pewnością, w interesie całej branży w Polsce, warto podejść do eksportu do Indii z większą ostrożnością, należycie selekcjonować towar, by nie nadwyrężyć tego, przez lata budowanego wizerunku dostawcy solidnej jakości produktu. Tym bardziej, że cena płacona dziś przez indyjskiego odbiorcę za nawet nieco gorszy towar, jest drastycznie niższa (być może nawet dla polskiego eksportera – szokująco niższa), czego również sami niedawno doświadczyliśmy. Polscy eksporterzy powinni zawsze o tym pamiętać. Oczywiście, żaden rynek nie znosi próżni, i inni gracze wypełnią lukę po niedostatku polskiego jabłka, jednak nie widzę powodów, by nie odwrócić tego trendu w kolejnych latach, gdy zbiór będzie bardziej urodzajny, zarówno pod względem ilości jak i jakości. Powtarzam: polskie jabłko jest już znane i dobrze odbierane. Jako ciekawostkę powiem, że zdarzało się nam w przeszłości robić jego testy w kilku zaprzyjaźnionych sklepach w Mumbaju (największe miasto Indii) i często jako reakcja pojawiało się wśród konsumentów słowo „excellent”.

WIĘCEJ NA TEMAT

HANDEL I DYSTRYBUCJA

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI