Dr Tomasz Lipa: Sadownicy liczą na wysokie ceny, ale potrzeba bardzo wysokiej jakości



Aneta Gwara-Tarczyńska / www.sadyogrody.pl - 02 marca 2020 13:21


Wszyscy sadownicy liczą na wysokie ceny, jednak póki co zaczynamy się martwić, że jabłek będzie za mało. Wizja wzrostu cen jest realna jednak potrzeba czasu i bardzo wysokiej jakości, a z nią jest różnie. Dochodzą do mnie informacje, że w rejonie grójeckim połowa jabłek trafia do przetwórstwa z powodu kiepskiej jakości - mówi w rozmowie z serwisem www.sadyogrody.pl dr Tomasz Lipa, przewodniczący zarządu Towarzystwa Rozwoju Sadów Karłowych.

Dodaje, że w ubiegłych latach pojawiał się scenariusz, w którym cena dochodzi do pewnego poziomu i dalej nie wzrasta. 

- W tym momencie polskie jabłka kierowane są głównie na krajowy rynek. Eksport funkcjonuje, ale w niewielkim stopniu. Z całą pewnością nie pobijemy rekordów w eksporcie, ponieważ jabłek jest mniej i ich jakość jest gorsza. Warto zauważyć, że niestety jakość w sklepach również spadła. Nie mamy zagranicznych odbiorców, którzy chcieliby jabłka takiej jakości - tłumaczy. 

Przebieg pogody martwi producentów jabłek, jednak jak mówi dr Tomasz Lipa, póki co nie ma co panikować. - Łagodny przebieg zimy i wysokie temperatury mogą spowodować wcześniejsze kwitnienie. Istnieje ryzyko przymrozków, które występują u nas co roku. Trzeba się nastawić, że w takiej sytuacji szkody będą na pewno, tylko pozostaje pytanie gdzie i na jak dużą skalę. Na drzewach jest dużo pąków i naturalne ich przerzedzenie nie zaszkodzi. Obecnie jestem realistą jeśli chodzi o nadchodzący sezon. Nie spodziewałbym się w tym roku ani bardzo słabych, ani rekordowo wysokich plonów - komentuje dr Tomasz Lipa. 

Rozmówca przyznaje, że problemów w sadownictwie jest bardzo dużo. - Sadownicy praktycznie co roku walczą z deficytem wody. W ubiegłym roku było bardzo sucho jednak poradziliśmy sobie z tym. Trudno w tym momencie prognozować co wydarzy się wiosną i latem, jednak z całą pewnością pogoda niepokoi. Wszystko pomału zaczyna się budzić - mówi. 

Według dr Tomasza Lipy przyszłość sadownictwa nie jest optymistyczna. - Jednak nie ma się co poddawać, trzeba modernizować sady, szukać nowych rozwiązań, niszowych odmian. Musimy się czymś wyróżnić. Nie możemy ciągle być dumni z wolumenu, który nas wyróżnia, a z drugiej strony podcina nam skrzydła, ponieważ każdy patrzy co dzieje się w Polsce, a dane z Polski determinują ceny każdego miesiąca. - dodaje. 

Nasz rozmówca podkreśla, że sadownicy powinni szukać nowych, ciekawych odmian. - Jednak w tym momencie trudno zaproponować coś innego poza Goldenem czy Galą, ponieważ nie mamy dostępu do większości odmian klubowych. Wielu sadowników wraca do starych odmian typu Lobo, Cortland czy Boskop, jednak są to odmiany nieeksportowe. Starsi konsumenci pamiętają takie odmiany jak Lobo i chętnie je kupują, jednak kiedy będzie jej za dużo to pojawi się problem - tłumaczy. 

- Obawiam się jednak, że w pewnym momencie Gali będzie za dużo, jednak z drugiej strony lepiej jest mieć w sadzie Galę niż jakieś wynalazki, które nie dość, że nie dają masy to nie są rozpoznawalne na świecie. Gala jest znana na świecie, jednak proszę pamiętać, że w takich krajach jak Francja czy Włochy jest to podstawowa odmiana, która niczym się nie wyróżnia. Jest to zupełny standard, który pokrywa koszty produkcji. Tamtejsi producenci mają ponadto odmiany klubowe, lokalne i na tym szukają pieniędzy - podsumował dr Tomasz Lipa.