Czy Chiny uleczą polskie sadownictwo? - wywiad z prezesem Unii Owocowej



Albert Katana; www.sadyogrody.pl - 05 grudnia 2016 15:11


Czy Chiny to lek na embargo Rosji i co mogą zrobić polscy sadownicy, żeby pokonać przeszkody utrudniające eksport owoców do Chin - o tym w rozmowie z serwisem www.sadyogrody.pl mówi Waldemar Żółcik, prezes Stowarzyszenia Polskich Dystrybutorów Owoców i Warzyw „Unia Owocowa”.

Na początku listopada Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi poinformowało, że chiński Generalny Urząd Nadzoru nad Jakością, Inspekcji i Kwarantanny Chińskiej Republiki Ludowej (AQSIQ) dopuścił import naszych jabłek z 453 sadów i 135 pakowalni. Unia Owocowa brała czynny udział w działaniach na rzecz umożliwienia eksportu polskich jabłek do Chin.

Panie prezesie, czy można powiedzieć, że teraz ogromny chiński rynek stanie się lekarstwem na rosyjskie embargo?

Należy pamiętać, że na rynku rosyjskim byliśmy z naszymi jabłkami od ponad 30 lat i dostosowaliśmy odmiany oraz cały system dystrybucji pod ten rynek.

W 2014 r. do Państw WNP eksportowaliśmy rekordową ilość 853 tyś. ton.

Rynek chiński jest perspektywiczny dla polskich jabłek na najbliższe lata, ale muszą być podjęte określone działania przez sadowników. Konsumenci tego rynku mają określone upodobania co do odmian, smaku jabłek, nasycenia barwy a w szczególności bardzo wysokiej jakości i trwałości. Musi nastąpić w miarę szybko wymiana odmian na takie jak Red Delicious, Golden Delicious, Gala Rangers. Po to, aby otrzymać stosunkowo dobrą cenę na tym rynku musimy podnieść również trwałość produktów.

W kolejnych latach coraz większa ilość sadów powinna ubiegać się o certyfikację Generalnego Urzędu ds. Jakości, Inspekcji i Kwarantanny Chin (AQSIQ), abyśmy mogli coraz więcej najwyższej jakości jabłek eksportować na rynek chiński.

Co mogą zrobić polscy sadownicy, tu i teraz, aby pokonać przeszkody utrudniające eksport owoców do Chin? Czy i jakie działania podejmuje w tym kierunku Unia Owocowa?

Polscy sadownicy muszą przystosować kolejne sady do wymagań AQSIQ.

Stowarzyszenie Polskich Dystrybutorów Owoców i Warzyw wspólnie z Państwową Inspekcją Ochrony Roślin i Nasiennictwa i innymi podmiotami pomaga sadownikom przystosować ich sady do szczegółowych wymagań fitosanitarnych. W bieżącym sezonie zostały zarejestrowane i objęte kontrolą przez Państwową Inspekcję Ochrony Roślin i Nasiennictwa 453 sady oraz 135 pakowalnie. Chcemy aby zarejestrowanych podmiotów było coraz więcej.

Przeszkodą w eksporcie jabłek do Chin jest ich transport. Owoce muszą być dostarczone możliwie jak najszybciej aby nie straciły na jakości.

Najlepszym środkiem transportu jest samolot, drogą morską owoce docierają po ok. 35 dniach. Podmioty z Chin są zainteresowane dostarczaniem produktów drogą powietrzną.

Komisja Europejska planuje przeznaczyć 63 miliony euro na promocję europejskiej żywności w krajach trzecich. Czy Stowarzyszenie Polskich Dystrybutorów Owoców i Warzyw znajdzie się w gronie organizacji, które wykorzystają tę szansę na promocję  polskich jabłek w Chinach, Indiach i na innych potencjalnych rynkach zbytu?

Stowarzyszenie Polskich Dystrybutorów Owoców i Warzyw już znajduje się w gronie organizacji, które wykorzystują szansę promocji polskich jabłek w Chinach oraz w innych krajach trzecich poprzez kampanię „Europejskich Jabłek Dwukolorowych”.

Finansowana ze środków Unii Europejskiej, Rzeczypospolitej Polskiej oraz Funduszu Promocji Owoców i Warzyw, kampania Europejskich Jabłek realizowana jest przez 36 miesięcy w trzech 12 miesięcznych etapach.

Zaplanowana strategia promocyjna ma na celu przede wszystkim promowanie jabłek dwukolorowych, do których zalicza się odmiany uprawiane w całej Europie (w tym między innymi Szampion, Gala, Golden Delicious, Red Jonaprince oraz Idared).

Stworzona została również strona dedykowana kampanii www.apples-europe.com

W ramach programu bierzemy udział w targach np. WOP Dubai czy SIAL w Szanghaju.

Tego typu wydarzenia dają niepowtarzalną szansę na nawiązanie kontaktów z lokalnymi dystrybutorami oraz możliwość podjęcia współpracy z przedstawicielami branży owocowo-warzywnej z całego świata.

Jakie inne szanse na rozwój (lub przetrwanie), prócz eksportu do Chin, ma polskie sadownictwo? Czy jest coś, czego jeszcze polscy sadownicy nie postarali się zrobić, aby zniwelować skutki embarga?

Musimy zdobywać nowe rynki zbytu, pamiętając, że każdy z nich wymaga najlepszej jakości owoców.

Dojście do oczekiwanej przez konsumentów wysokiej jakości jabłek niestety wiąże się z rewolucyjnymi decyzjami jakie muszą podjąć sadownicy. Upodobania odmianowe innych odbiorców jak Rosjanie wymusza na nas przede  wszystkim w miarę szybko wymianę odmian na takie jak Gala Rangers, Red Jona Prins, Red Delicious i Golden Delicious, a także czerwone sporty Idareda. Po to, żeby otrzymać w przyszłości stosunkowo dobrą cenę za jabłka, musi być podwyższona trwałość tych owoców, przede wszystkim przez produkcje na poziomie zbiorów zgodnie z genetyką tych odmian tzn. np.: Idared 46-52 ton z ha (dziś przez przesadzoną intensywną technologię osiąga się plony przekraczające 80 ton z ha). Ponadto należy zdecydowanie ograniczyć powierzchnię nasadzeń drzew owocowych w Polsce. Ważne jest prowadzenie udokumentowanej produkcji według wymaganych ww państwach systemów produkcji ze szczególnym naciskiem na choroby i szkodniki kwarantannowe, oczywiście w oparciu o już obowiązujące w Polsce systemy: Integrowaną Produkcję  i Integrowana Ochronę z uwzględnieniem Dobrej Praktyki Rolniczej i warunków Sanitarno-Epidemiologicznych w sadach i pakowniach. Niezbędne jest dalsze penetrowanie rynków zbytu w całym świecie i promowanie naszych jabłek z wykorzystaniem różnych programów promocji, wspieranych funduszami unijnymi i krajowymi. Polskie sadownictwo w najbliższych latach będzie przechodzić trudny okres, ale przy wdrożeniu powyższych wymogów za 5 lat ma szanse dominować na innych jak Rosja rynkach świata. Każde ociąganie się sadowników może zagrozić egzystencji im samym i współpracującym z nimi dystrybutorami i eksporterami.

 

Dziękuję za rozmowę