×

Subskrybuj newsletter
sadyogrody.pl

Zamów newsletter z najciekawszymi i najlepszymi tekstami portalu.

Podaj poprawny adres e-mail
  • Musisz zaznaczyć to pole

Wzrost kosztów produkcji przełoży się na ceny drzewek?

Autor: Albert Katana 15 października 2022 10:49

Wzrost kosztów produkcji przełoży się na ceny drzewek? Jakie odmiany jabłoni będą sadzić sadownicy? / fot. shutterstock

Wzrost kosztów produkcji odczuwamy wszyscy. Staram się przygotowywać ofertę cenową na zbliżający się sezon utrzymując poziom cen zeszłorocznych, ponieważ perspektywy cen, które będą uzyskiwać sadownicy, też nie są najlepsze - mówi w rozmowie z serwisem www.sadyogrody.pl Ryszard Nowakowski, Gospodarstwo Szkółkarsko-Sadownicze Arno.

Jest już 8 wieczorem a Pan dopiero znalazł trochę czasu, by porozmawiać...

Tak, ciągle dzwonią telefony, ludzie przyjeżdżają do pracy. Sytuacja się normalizuje, jest więcej chętnych do pracy, coraz więcej sadowników ma komplet pracowników. Oczywiście może być tak, że problemy mają i będą mieć ci, którzy potrzebują pracowników na krótko, na szybko, żeby coś zerwać, coś zebrać - ci ulegają tej panice, podbijają ceny. Jest to nie tylko niepotrzebne ale wręcz szkodliwe, bo rynek potrzebuje stabilizacji, musi być opłacalność produkcji. Natomiast ci, którzy zatrudniają pracowników na cały sezon zawsze są w lepszej sytuacji. Ja zawsze mówię pracownikom - jeżeli chcesz szybko i dużo zarobić, to proszę bardzo, idź, tylko gdzie potem będziesz szukał pracy? Wiem też, że już do pracy w rolnictwie wracają ci, którzy poszli do "budowlanki", bo branża deweloperska wyraźnie spowolniła.

Brak pracowników do prac sezonowych 

Czyli to nie jest tak, jak mówią ludzie, że Ukraińcy za złotówkę więcej pójdą do innego sadownika, lecz też cenią sobie stabilny, choć niższy, zarobek?

To trochę bez sensu obwiniać Ukraińców za to, że brakuje ich do pracy w polskich gospodarstwach. Myślę, że te pretensje wynikają trochę z tego, że po wybuchu wojny, gdy miliony uchodźców przyjechało do Polski, wiele osób myślało, że chętnych do pracy będzie tylu, że będą mogli "przebierać" w pracownikach. To się nie zdarzyło, bo z Ukrainy nie wyjechali ludzie ze wsi, nauczeni pracy na polu, tylko wyjechali ludzie z miast, którzy nigdy nie pracowali na roli, i w dodatku były to przede wszystkim kobiety. One chciały pracować wiem, bo sam je zatrudniałem, byłem pelen podziwu dla ich zaangażowania, ale niestety, praca fizyczna to nie jest coś, do czego się po prostu podchodzi i się to robi. Jeśli ktoś nie jest przyzwyczajony do tej pracy, nie odnajdzie się w tym po prostu. Jak już powiedziałem, teraz sytuacja na rynku cały czas jest trudna, ale normalizuje się i potrzeby gospodarstw w tej kwestii są zaspokajane. W szkółkarstwie już pojawili się pracownicy nie tylko z Ukrainy ale także z innych krajów, myślę, że do końca tego sezonu sytuacja się poprawi, a w nowym sezonie (jeśli nie wydarzy się nic podobnego do tego, co zdarzyło się w tym roku), powinno być już dużo lepiej, bo nowe kierunki pozyskiwania pracowników są już otwierane.

Wzrost kosztów produkcji a ceny drzewek 

Powiedział Pan, że największym problemem w tym sezonie produkcyjnym był brak pracowników. Z jakimi jeszcze wyzwaniami musiał się Pan mierzyć? Jak wiadomo, wszystkich dotyka wzrost kosztów produkcji...

Wzrost kosztów produkcji odczuwamy wszyscy - nawozy, środki ochrony roślin, paliwo, energia elektryczna, gaz. Już w końcu ubiegłego roku ceny tych środków produkcji zaczynały wzrastać, ale gospodarstwa, które wcześniej przygotowały się do nowego sezonu, korzystały w tym sezonie ze środków kupionych jeszcze po niższych cenach - ja również w dużej mierze z tego skorzystałem. Oczywiście gazu i prądu zgromadzić się nie da, więc w jakiś sposób i ja odczułem powszechną drożyznę, ale nie był to drastyczny skok kosztów, ponieważ wykorzystałem zgromadzone wcześniej zapasy.

Czy ten wzrost kosztów przełożył Pan na ceny drzewek?

Staram się przygotowywać ofertę cenową na zbliżający się sezon utrzymując poziom cen zeszłorocznych, ponieważ perspektywy cen, które będą uzyskiwać sadownicy, też nie są najlepsze. Dlatego pomimo inflacji staram się nie podnosić cen.

Udało się Panu obronić przed szokowym wzrostem cen środków produkcji, a jaka była sytuacja z pogodą - sprzyjała produkcji?

Sezon należy uznać za pozytywny, bo nie było żadnych anomalii które dotknęły mnie zimą - poprzednie lata były gorsze. Polskim zwyczajem można trochę pomarudzić na wiosnę: kwiecień, maj, początek czerwca to były chłodne dni, co nie sprzyjało wegetacji szkółkarskiej i wzrost drzewek nie był dynamiczny. Ale jak wiadomo, przyroda lubi "nadganiać" i druga część sezonu była bardzo korzystna: większa liczba opadów, wyższe temperatury sprzyjały wegetacji. Ogólnie więc sezon 2022 jeśli chodzi o produkcję uznaję za dobry.

Jakie odmiany jabłek sadzą sadownicy? 

Mówił Pan o niekorzystnych perspektywach cen na produkcję sadowniczą. To sytuacja, która trwa od lat - czy sadownicy w związku z tym poszukują nowych odmian jabłoni?

Wśród sadowników mających duże gospodarstwa ustawione pod rynek detaliczny, dominują odmiany takie jak Gala, Golden, Red Delicious; do tego można dołożyć Ligola Red, a także Idareda. To są odmiany przeznaczone zarówno na rynek krajowy jak i rynki zagraniczne.

Idareda?

Oczywiście. Rozmawiałem z sadownikiem, którego jabłka docierały do klienta przez 120 dni i nie było żadnych uszkodzeń, żadnych zwrotów. Wymienione odmiany to jabłka, które mogą trafić na dalekie rynki bez utraty jakości; zainteresowanie takimi odmianami jest, już pojawiają się pierwsze poważne kontrakty. Natomiast na rynku krajowym cały czas panuje Szampion, dlatego ją, cały czas promuję swojego Szampiona Arno; oprócz tej odmiany rynek polski akceptuje Alwę, Cortlanda, Lobo, i te odmiany powinny znaleźć się w ofercie sadowników handlujących na rynku krajowym. Mówiąc o odmianach powinno się je dzielić na kierunki sprzedażowe, to powinno być czymś oczywistym; kończy się era przypadkowości, naśladownictwa sąsiada. To nie jest proste, ale to jest konieczny trend.

Sady przemysłowe - zainteresowania odmami sokowymi 

Czy sadownicy interesują się odmianami sokowymi? Które odmiany są dedykowane do przetwórstwa, czy są między nimi zdecydowane różnice?

Zakłady przetwórcze od kilku lat promują zakładanie sadów przemysłowych i takie sady powstają. Oczywiście surowca do przetwórstwa na naszym rynku nie brakuje, jego ilość przewyższa nawet potrzeby zakładów, natomiast przetwórnie potrzebują odmian, które mają określoną kwasowość, określone cukry, i wiadomo, że z takiej odmiany mamy określone parametry koncentratu. Ale przetwórstwo owoców to nie tylko koncentrat, to także musy, przeciery, żywność dla niemowląt, chipsy, kostki, więc jeżeli ustawiamy produkcję pod przetwórstwo, nie sadźmy Gali czy Szampiona, ale odmiany typu Ligol, Chopin (czyli jablka, które po pokrojeniu nie ciemnieją) albo Idared. Odmiany dla przetwórstwa to muszą być odmiany o bardzo wysokiej plenności, łatwe w uprawie, ale także posiadające określony kształt - bo owoce trafiają do maszyny, która je obiera, a odpowiedni kształt umożliwia zminimalizowanie strat.

Czy sadownicy interesują się takim kierunkiem produkcji? Tak, oczywiście. Ja sam już założyłem taki sad, i będziemy zakładać kolejne sady jednoodmianowe, wybrane odmiany do koncentratu. Z moich obserwacji wynika, że rozpoczyna się proces transformacji polskiego sadownictwa, pewnego porządkowania rynku - nie ma już sadzenia czegoś, bo sąsiadowi się to opłaca, natomiast zaczyna się kierunkowanie produkcji. Sadownicy to światła grupa producentów, która wyciąga wnioski z doświadczeń i szuka swojego miejsca na rynku.

Czy w nowym sezonie w ofercie szkółki Arno pojawią się nowe odmiany?

Pojawi się po raz pierwszy odmiana Allegro - to odmiana letnia, której rynek potrzebuje: jest zbierana w początku sierpnia, kiedy nie ma żadnych jabłek. Oczywiście rynek jabłek letnich jest niszowy, ale jednak ważny. Bardzo promujemy też odmianę Chopin, wyhodowaną przez SGGW, która wyróżnia się bardzo pozytywnie na tle innych odmian - wychodzą z niej bardzo dobre jakościowo cydry, soki NFC, świetnie nadaje się na chipsy, kostki itp. produkty do przetwórstwa. Ma znakomitą kwasowość i poziom cukrów, dużą zawartość witaminy C. Jest to również świetna odmiana do sadów ekologicznych. Oprócz tej odmiany do przetwórstwa ale też do sprzedaży deserowej polecamy odmianę Galiva, hodowli konsorcjum francusko-szwajcarskiego, która (jak Chopin) ma bardzo wysoką plenność. Prócz tych odmian polecamy odmiany czerwono-miąższowe: to odrębny temat, ale bardzo interesujący.

Transformacja polskiego sadownictwa - jakie zmiany czekają branżę? 

Mówił Pan o koniecznej i rozpoczętej już de facto transformacji polskiego sadownictwa; od jakiegoś czasu pojawiają się opinie, że presja tych koniecznych zmian oznaczać będzie nieuchronnie bankructwa gospodarstw sadowniczych. Czy te ponure nastroje są już widoczne z perspektywy gospodarstwa szkółkarskiego? Jakie perspektywy ma przed sobą szkółkarstwo?

Szkółkarstwo i sadownictwo są nierozłączne, ale myślę, że mówienie o bankructwach jest dramatyzowaniem sytuacji. Ja bym tego nie robił: na pewno nie wszyscy odnajdą się w tych zmianach, z różnych przyczyn będą następowały różne zmiany w profilu gospodarstw, możliwe, że niektórzy zrezygnują z prowadzenia działalności, ale transformacja jest szansą dla wszystkich. Moim zdaniem liczyć się będzie skala działalności, nie tylko w uprawach jabłoni, także w innych uprawach sadowniczych, bo kupcy oczekują, że owoce będzie dostarczał im jeden dostawca posiadający pożądaną ilość towaru, aby ta droga "od pola do stołu” była łatwa do zidentyfikowania. Wymusza to więc z jednej strony zwiększenie skali produkcji, z drugiej - współpracę pomiędzy mniejszymi producentami. Łatwo to zaobserwować na przykładzie wiśni - nie ma już tych kilku, kilkudziesięciu drzew posadzonych wokół ogrodzeń, z których owoce zbierano ręcznie, bo to się nie opłaci. W ich miejsce powstały i wciąż powstają specjalistyczne sady wiśniowe sadzone pod zbiór kombajnowy; jeśli ktoś ma kilka hektarów i nie kupuje kombajnu, może skorzystać z usługi zbioru kombajnowego. Ta transformacja to efekt ostatnich kilku lat.

Ten proces będzie dotyczyć jabłka: mówi się już wiele o zbiorze mechanicznym jabłek, bo koszt zbioru ręcznego jest zbyt wysoki i wciąż wzrasta.

Transformacja może będzie bolesna dla niektórych, taka jest cecha transformacji, ale jest ona konieczna dla przetrwania większości sadowników. Z drugiej strony - w Polsce funkcjonuje bardzo wiele zakładów przetwórczych. Czy one powstały bez badania rynku? Nie sądzę. Te zakłady potrzebują sadowników, i potrzebują współpracy z nimi - dlatego zachęcają ich do zakładania tzw. sadów sokowych.

Powiedział Pan o konieczności współpracy wśród sadowników. Zapytam prowokacyjnie - czy koniecznym elementem tej transformacji będzie uświadomienie sobie przez sadowników, że muszą stać się partnerem dla zakładów przetwórczych i kupców, a nie tylko producentem wykładającym swój towar na targu światowym?

Dokładnie tak. Sadownicy będą zobligowani do tego, żeby ich pozycja negocjacyjna była silniejsza, i dążenie do tego musi wyjść od sadowników. Sadownicy muszą się bardziej zaangażować w działania związków sadowników, bo żaden związek bez poparcia sadowników nic nie zrobi. Tak więc konieczna jest z jednej strony dobra, ukierunkowana produkcja, a z drugiej - ochrona swoich interesów poprzez organizacje branżowe.

Dziękuję za rozmowę.

Podobał się artykuł? Podziel się!

WIĘCEJ NA TEMAT

AGROTECHNIKA

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI