Stosowanie nielegalnych środków ochrony roślin to złudna oszczędność

Autor: Krystyna Zagórska/ www.sadyogrody.pl 22 marca 2018 10:24

Stosowanie nielegalnych środków ochrony roślin to złudna oszczędność fot. shutterstock.com

Wiosną nasila się proceder przemytu nielegalnych środków ochrony roślin. Eksperci branży alarmują, że pomimo restrykcyjnych regulacji prawnych dotyczących rejestracji i obrotu środkami, czarny rynek ma się dobrze. Produkty nieznanego pochodzenia i o niewiadomym składzie pod przykrywką markowych przedostają się na terytorium UE. Jednak coraz więcej tego typu produktów zostaje zatrzymanych na granicy przez służby sprawujące nadzór nad przemieszczaniem i wprowadzaniem śor.

Izabela Wawerek, dyrektor ds. korporacyjnych na Polskę i Kraje Bałtyckie, Syngenta Polska, w rozmowie z redakcją zaznacza, że obrót nielegalnymi i podrobionymi środkami ochrony roślin dotyka najbardziej produkty popularne wśród rolników, ciszące się dobrą renomą i zazwyczaj problem ten nie dotyczy preparatów najtańszych. - Z mojego doświadczenia wynika, że najczęściej podrabiane są fungicydy i insektycydy. Wraz z wycofaniem zapraw neonikotynoidowych do rzepaku, znacząco wzrósł przemyt zza wschodniej granicy podrobionych produktów, oferowanych rolnikom, jako produkty z rynku rosyjskiego lub ukraińskiego – oczywiście to podróbki, które nie mają nic wspólnego z oryginalnymi produktami. Podrabiane są też regulatory wzrostu – mówi.

Zwraca uwagę, że z problemem nielegalnych i podrobionych środków ochrony roślin producenci borykają się od dawna. - Nielegalne środki zostały sprowadzone zarówno z innych krajów Unii Europejskiej, jak i z państw trzecich, które nie mają polskiego zezwolenia na wprowadzenie do obrotu i polskiej etykiety. Podrobione środki to takie, które podszywają się pod oryginalny produkt – mówi Izabela Wawerek i dodaje, że wszystkie podrobione środki są jednocześnie środkami nielegalnymi.

- Problem podrobionych środków ochrony roślin występuje właściwie w całej Europie. Jednak skala zjawiska jest różna w różnych krajach Unii Europejskiej. Według danych opublikowanych przez Europejskie Biuro ds. Własności Intelektualnej w lutym 2017 r. wynika, że w UE średnio 13,8 % stanowią podrobione środki ochrony roślin, przy czym Polska jest wśród krajów, w których zjawisko to sięga powyżej 15%. Oprócz Polski w gronie tym znajdziemy Hiszpanię, Portugalię, Włochy, państwa Bałtyckie. Najmniej zjawisko wprowadzania preparatów podrobionych obecne w Skandynawii, poniżej 4% – zaznacza Izabela Wawerek.

Marcin Mucha, dyrektor Polskiego Stowarzyszenia Ochrony Roślin podkreśla, że podrobione i nielegalne środki ochrony roślin stanowią problem globalny. - Pomimo tak restrykcyjnych regulacji prawnych dotyczących rejestracji i obrotu środkami, nielegalny rynek ma się dobrze. To nie mieszanie preparatów w przydomowej stodole, a fachowe fabryki, które nielegalnie „kopiują” chemiczne produkty i pod przykrywką markowych preparatów przemycają je m.in. na unijny rynek. Europol mówi o zorganizowanej przestępczości gospodarczej. Trudno jest oszacować szarą strefę, ponieważ jest ona poza kontrolą, poza regulacją rynkową. Komisja Europejska szacuje, że problem może liczyć nawet 10% rynku, a zatem co 10 butelka preparatu do ochrony roślin jest podróbką – tłumaczy.

- W 2016 roku zleciliśmy badanie, w ramach którego zapytaliśmy sadowników o to, czy i dlaczego decydują się na zakup środków z nielegalnych źródeł i rzeczywiście kwestie ekonomiczne okazały się grać pierwsze skrzypce. I jest to tym bardziej dziwne, że te oszczędności są złudne. W Internecie i mediach, aż szumi o kolejnych spalonych sadach i straconych uprawach. Stracić można znacznie więcej niż tylko plon. Odbiorcy, certyfikaty, dotacje unijne - a to nadal tylko pieniądze. Niemierzalnym ryzykiem, które sadownik stosujący podrobioną chemię stawia na szali, jest jego własne zdrowie – zaznacza Marcin Mucha.

Izabela Wawerek dodaje, że prowadzona od lat przez branżę środków ochrony roślin i Polskie Stowarzyszenie Ochrony Roślin kampania przeciwko podrobionym i nielegalnym preparatom powoduje, że co raz więcej tego typu produktów jest przechwytywanych przez służby – czy to na granicy (wschodnia granica Unii Europejskiej), czy na terenie kraju. - Służby odpowiedzialne za nadzór nad rynkiem zatrzymują co raz więcej takich produktów, ponieważ mamy co raz lepsze procedury i większą świadomość istnienia tego problemu – mówi.

Podrobione środki ochrony roślin pochodzą zwykle z krajów Dalekiego Wschodu czy też z Ukrainy i Rosji. Docierają na rynki UE drogą morską, powietrzną i lądową. Przemyt tego typu produktów do Polski odbywa się najczęściej przez wschodnią granicę kraju, głównie z Ukrainą. Podrobione środki ochrony roślin zatrzymują także służby w polskich portach np. w Gdańsku, Gdyni. W minionym roku funkcjonariusze KAS zatrzymali łącznie około 2985 kg nielegalnych środków ochrony roślin.

Podobał się artykuł? Podziel się!

WIĘCEJ NA TEMAT

AGROTECHNIKA

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI