Sezon ochrony sadów 2020 – czym zaskakuje sadowników?



Arkadiusz Sławiński, UPL Polska - 23 lipca 2020 12:04


Kolejny raz możemy stwierdzić, że ‘każdy sezon wegetacyjny jest całkowicie inny’ i jest to naprawdę trafne podsumowanie tegorocznego okresu uprawy owoców.

Bardzo suchy początek sezonu powodował w sadach problemy przede wszystkim z rozpuszczeniem i pobraniem przez rośliny makroelementów z rozsianych nawozów doglebowych. Widzieliśmy wiele niedoborów składników, przebarwione na jasnozielono młode liście. Niestety, w kluczowym momencie jakim jest przede wszystkim okres kwitnienia wiele sadów nie było zaopatrzonych odpowiednio przede wszystkim w azot, i poza przymrozkami, jest to jeden z powodów słabego zawiązania owoców w wielu sadach. Ponadto obfite opady w czerwcu, stymulowały wzrost wegetatywny pędów wzmagając opad czerwcowy zawiązków jabłoni.

Znowu przymrozki...

Obecny sezon wyróżnił się ilością nocy z przymrozkami w kwietniu i maju. W sadach chronionych za pomocą zraszania nadkoronowego obserwowaliśmy kilkanaście nocy ze spadkami temperatury poniżej 0 stopni C, i w związku z tym potrzebę uruchomienia systemu. Uszkodzenia różnej skali obserwowaliśmy na terenie całego kraju, jednak sadowników zaskoczył przede wszystkim nietypowo silny opad zawiązków pod koniec maja, w czerwcu czy nawet lipcu. Wpływ miał na to wspomniany problem z dostępnością azotu, jak również wczesnowiosenne przemrożenia. Pod koniec marca, temperatura spadła praktycznie w całym kraju do -10 st. C, -12 st. C na 1-3 noce. Jabłonie znajdowały się w fazie pękania pąków. Obserwowałem sporo częściowych uszkodzeń tkanki młodych pędów oraz podstawy pąka głównie na Red Jonaprince i Idaredzie. W połączeniu z wczesnowiosennym niedoborem wody i azotu, wpłynęło to na niespotykanie silny opad młodych zawiązków. W wielu sadach dobry efekt regeneracyjny uzyskano po zastosowaniu preparatów biostymulujących (Asahi, BM Start) jak również regulatorów wzrostu zawierających giberelinę 4+7 oraz benzyloadeninę (Regulex, Promalin).

Choroby grzybowe

Stosunkowo suchy początek wegetacji nie powodował wysokiego zagrożenia ze strony infekcji pierwotnych parcha jabłoni. Sytuacja zmieniła się jednak, i obfite opady w czerwcu (nawet ponad 200 l/m2 w wielu rejonach) stworzyły wysokie zagrożenie głównie infekcjami wtórnymi. Zmuszało to sadowników do ochrony intensywniejszej niż zwykle latem, jednak jedynie za pomocą ochrony zapobiegawczej. Pamiętamy, że lipiec i sierpień to również czas zagrożenia parchem wtórnym, dlatego w zależności od intensywności odpadów i źródła choroby w sadzie należy kontynuować co 10-14 dni ochronę zapobiegawczą (Captan, Plantivax). Pogoda w sierpniu zdeterminuje również zagrożenie chorobami przechowalniczymi. Wspomniane zabiegi przeciwko parchowi jabłoni będą jednocześnie podstawą ochrony przechowalniczej i w przypadku suchego sierpnia/września to wystarczy. Z kolei w przypadku deszczowej końcówki lata i jesieni, należy będzie dodatkowo zabezpieczyć przede wszystkim jabłka przeznaczone do długiego przechowywania.

Szkodniki jabłoni

Chłodne lato zmniejsza presję szkodników zwykle stanowiących problem w tym okresie. Pomimo to, wysoka presja w minionych sezonach pozwoliła na rozwój mszyc i duże odłowy owocówki jabłkóweczki w sadowniczych regionach. Lot pierwszego pokolenia owocówki jabłkóweczki był rozciągnięty, w dużej mierze również przez wahania temperatur (na przemian bardzo ciepłe dni i noce oraz okresowe ochłodzenia i opady). W sierpniu z kolei musimy być przygotowani na drugie pokolenia tego szkodnika, stanowiącego coraz większy problem w naszym kraju. Szerokie możliwości ochrony pozwalają na wybór zarówno typowego rozwiązania insektycydowego, jak również produktu biologicznego bez pozostałości w plonie.