Przędziorki i mszyce wczesną wiosną



Michał Gwara, www.sadyogrody.pl - 25 marca 2019 10:21


Wczesna wegetacja, czyli okres nabrzmiewania i pękania pąków kwiatowych to pierwszy termin zwalczania przędziorków za pomocą oleju parafinowego. Równocześnie możemy znacznie ograniczyć populację bawełnicy korówki, jeśli w poprzednim sezonie notowaliśmy problemy z tą mszycą.

Wiosenne stosowanie oleju parafinowego w polskich sadach stało się praktycznie standardem. Taki zabieg wielu sadownikom pomógł wyeliminować coroczne kłopoty ze zwalczaniem przędziorków latem. Warto tu wspomnieć iż sam zabieg olejem nie gwarantuje iż w późniejszej części sezonu nie pojawią się przędziorki, jednak pozwala mocno ograniczyć ich populację wiosną. Na łamach serwisu Sady Ogrody od kilku lat zachęcamy do lustracji sadu na obecność jaj szkodnika i podobnie będzie tej wiosny. O ile preparaty olejowe są bardzo pomocne w kontroli populacji przędziorków, to jednak rutynowe wykonywanie takiego zabiegu może stanowić tylko bezefektywny, niepotrzebny koszt, jeśli w rzeczywistości jaj przędziorka w chronionym sadzie… nie ma. A sytuacja taka zdarza się bardzo często, szczególnie w sadach opryskiwanych integrowanymi metodami, bez użycia w pełni sezonu preparatów działających totalnie. Oczywiście przekonać się o tym możemy tylko wykonując lustracje na obecność jaj przędziorków na pędach. Uzbrajamy się w szkło powiększające (takie samo jak do szukania przędziorków na liściach latem) i szukamy drobnych, pomarańczowo – czerwone kuleczek, których najwięcej znajdziemy w spękaniach kory, na krótkopędach oraz w pobliżu pąków kwiatowych. Występują najczęściej w skupiskach. Opracowane progi zagrożenia mówią o zasadności oprysku gdy znajdujemy jaja w skupiskach o wielkości 0,5 cm i większych. Jednak oprysk zasadny może być zabieg również wtedy, gdy znajdujemy mniejsze skupiska – szczególnie gdy notowaliśmy problemy z przędziorkami w poprzednich latach.

Oleje parafinowe stosujemy w okresie pękania pąków, nie później niż w fazie mysiego ucha, gdyż mogą uszkodzić rozwijające się liście. Ważne jest dobre pokrycie roślin cieczą roboczą, stosujemy więc większe wydatki (1000 l/ha). Nie stosujemy ich również bezpośrednio przed ani po zabiegu kaptanem, ditianonem oraz siarką. Możemy natomiast wykonywać mieszanki z miedzią. Aby uniknąć fitotoksyczności nie opryskujemy w dzień po przymrozku, ani jeśli spodziewamy się ujemnej temperatury w ciągu 2 następnych dni.

Ważne są także odpowiednie warunki pogodowe. Ciecz robocza po aplikacji powinna wyschnąć, a więc opryskujemy w ciepły dzień, kiedy nie spodziewamy się opadów przez co najmniej kilka godzin. Zabieg wieczorem jest możliwy, ale pod warunkiem iż noc będzie odpowiednio ciepła. W przeciwnym razie, szczególnie gdy obecne są zielone części pąków, zostaną one uszkodzone.

Jeśli w ubiegłym sezonie notowaliśmy problemy z bawełnicą korówką, możemy oba szkodniki wyeliminować jednym zabiegiem. Skuteczne jest wówczas podniesienie dawki oleju do ok 40 – 60 l/ha. Niestety jest to metoda dość kosztowna. 

Dość ważnym jest, aby oprysku przeciwko bawełnicy nie opóźniać, ponieważ wpłynie to bardzo negatywnie na populacje pożytecznych owadów w sadzie. W efekcie osiągniemy rezultat odwrotny od oczekiwań, czyli zwiększone problemy z bawełnicą latem.