Gospodarstwo Koter: od materiału szkółkarskiego wszystko się zaczyna (wywiad)



Albert Katana/ www.sadyogrody.pl - 27 czerwca 2018 11:19


W tej branży liczy się przede wszystkim jakość materiału. Coraz więcej plantatorów kupuje materiał nasadzeniowy wysokiej jakości, na którym można znacznie szybciej i lepiej zarabiać – mówi Michał Koter, producent sadzonek roślin jagodowych.

Gospodarstwo Koter istnieje od niemal 100 lat. Najpierw było gospodarstwem sadowniczym, obecnie produkujecie wyłącznie sadzonki. Co było przyczyną zmiany profilu produkcji i jak oceniacie dziś Państwo tę decyzję?

Faktycznie, gospodarstwo założone w 1914 r. przez mojego pradziadka, Andrzeja Kotera było gospodarstwem sadowniczym, w czasach gdy o sadownictwie mało kto jeszcze wiedział. Mój dziadek Marian również był sadownikiem, a na marginesie dodam, że również działaczem społecznym. Zmianę przyniosły przemiany gospodarcze w kraju w latach 90-tych XX wieku. Mój ojciec, Andrzej Koter zaczął szukać alternatyw dla sadownictwa, było więc trochę warzyw, trochę przetwórstwa a także szkółkarstwo roślin ozdobnych. Najlepiej sprawdzało się szkółkarstwo, mój ojciec i ja stwierdziliśmy, że chcemy iść w tym kierunku, z tym że dosyć szybko stwierdziliśmy, że lepiej czujemy się w szkółkarstwie jagodowym.
Czy była to dobra decyzja? Ze wszech miar tak. Oczywiście, jest to dziedzina, w której cały
czas trzeba się uczyć – szkółkarstwo uczy pokory.

Produkujecie sadzonki jeżyny, maliny, borówki i jagody kamczackiej. Czym podyktowany jest wybór tych akurat roślin?

Przede wszystkim zapotrzebowaniem rynku. Popyt na owoce jagodowe jest coraz większy. Wzrasta też zapotrzebowanie na jeżynę - w naszym gospodarstwie wzorowe plantacje jeżyny prowadzą moja żona i teściowa. Obserwujemy, że na rynku jest bardzo mało sadzonek jeżyny dobrej jakości, zwłaszcza odmian rodzących owoce deserowe. Jagoda kamczacka również jest bardzo perspektywicznym gatunkiem, widzimy coraz szersze zastosowanie tych owoców, coraz bardziej również interesują się nimi przetwórcy.
Malina to uzupełnienie produkcji, generalnie skupiamy się na roślinach jagodowych.

Czym różnią się sadzonki z Państwa gospodarstwa od sadzonek produkowanych przez innych szkółkarzy? Czy można powiedzieć, że są różne szkoły szkółkarstwa?

Absolutnie tak, myślę, że każda szkółka reprezentuje swoją szkołę szkółkarstwa. My przede wszystkim staramy się produkować sadzonki wolne od chorób. Secundo – produkujemy materiał doniczkowy. Jest to materiał na pewno droższy niż kopany, ale ma wiele walorów, których inaczej się nie uzyska - jest zawsze lepiej ukorzeniony i będzie lepiej znosił przesadzanie w miejsce stałe niż materiał kopany, a to zdecydowanie podnosi jego odporność, plenność itd.

Sadzonki roślin jagodowych w doniczkach to pokłosie szkółkarstwa roślin ozdobnych?

Tak, zdecydowanie tak. To trudniejsza metoda uprawy, droższa, ale przekłada się na wyższą jakość. Jeszcze jedną zaletą materiału doniczkowego jest to, że można go sadzić praktycznie cały rok.

Nieustannie testujecie nowe odmiany roślin. Skąd je bierzecie?

Nie mamy jednego źródła, po prostu staramy się być na bieżąco z trendami. Czytamy portale polskie i zagraniczne, śledzimy zapotrzebowanie, dowiadujemy się, jakie muszą być owoce, późne czy wczesne, duże czy małe, pod zbiór kombajnowy czy ręczny… Obecnie jest np. zapotrzebowanie na to, żeby jeżyna była całkowicie mrozoodporna. Zanim namnożymy odmianę sprawdzamy, jaka rzeczywiście jest, jak się zachowuje w polskich warunkach, bo nie zawsze to, co sprawdza się w Anglii czy Holandii, tak samo sprawdza się w Polsce.

Jaka na przykład odmiana jagody kamczackiej najlepiej sprawdza się w Polsce?

W tym przypadku należy na wstępie zastanowić się, czy chcemy prowadzić plantację pod zbiór kombajnowy czy ręczny. Jeśli interesuje nas zbiór kombajnowy, to ja zdecydowanie polecam polską odmianę Wojtek, która bardzo dobrze się kombajnuje, a owoce absolutnie nie odbiegają parametrami od licencyjnych odpowiedników.

Sadzonki sprzedajecie nie tylko w Polsce, ale też do wielu ościennych krajów, jak Litwa, Ukraina czy Chorwacja. Czy te kontakty to efekt obecności na targach branżowych, czy „zasiedzenia” w branży?

Myślę, że wszystko po trochu. Jeżeli jest się w tej branży, jest się znanym, to zawsze znajdzie się ktoś, kto zerknie na ofertę, szczególnie, że jesteśmy znani z dobrej jakości materiału. Pewną rolę odgrywa też tzw. „marketing szeptany” czyli „poczta pantoflowa”.

Nie potrzebujecie marketingu typu „social media”?

Oczywiście pewne formy marketingu są potrzebne, żeby ktoś, kto pomyśli o założeniu plantacji pomyślał najpierw o szkółce a potem o nas, ale w tej branży liczy się przede wszystkim jakość materiału.

Owoce jeżyny, borówki, jagody kamczackiej stają się coraz popularniejsze wśród konsumentów. Czy ten wzrost popularności przekłada się na wzrost sprzedaży sadzonek tych roślin?

Tak, zdecydowanie tak. To jest bardzo mocno skorelowane. Rosnący popyt na owoce można zaspokoić tylko większą podażą, a tego nie osiągnie się bez sadzonek.

Czyli marketing robią za was producenci i sprzedawcy owoców?

W sumie tak jest. Bardzo nam się podoba akcja „1 lipca – Dzień Polskiej Borówki”, choć ta akcja promuje owoc. Ale owoc, a nie niską cenę, bo gdy słyszę o marketingu sieci handlowych od razu mam skojarzenie z niską ceną i niestety niską jakością. Natomiast ta akcja pokazuje, jak można promować owoc konkurując nie niską ceną, ale jakością.

Borówki są drogie. Czy cena sadzonek ma również na to wpływ?

Oczywiście, z jednym zastrzeżeniem – koszt sadzonek dobrej jakości amortyzuje się już po kilku latach. W przeciwieństwie do kosztów sadzonek niskiej jakości, bo do takich krzewów trzeba później cały czas dokładać. Tak przecież jest ze wszystkim – dom zbudowany z materiałów niskiej jakości będzie w przyszłości bardziej kosztochłonny od domu z materiałów wysokiej jakości.

Czy zgodzi się Pan, że korelacja dobrej jakości owoców z wysoką jakością materiału szkółkarskiego dopiero przebija się do powszechnej świadomości plantatorów?

Tak, absolutnie tak. Obserwujemy, że coraz więcej aktywnych plantatorów woli wydać więcej na sadzonkę, żeby uwolnić się od problemów z chorobami czy wypadami roślin. Również coraz więcej plantatorów dobiera sadzonki zwracając uwagę na to, jakie ma warunki na plantacji, jaką ma glebę, nasłonecznienie, mikroklimat. Ale wciąż dla wielu nowych plantatorów czynnikiem decydującym o wyborze sadzonek wciąż jest cena. Jest bardzo dużo osób, które wolą wydać mniej na sadzonki i dosadzać co roku, niż kupić raz sadzonki wysokiej jakości.

Na zasadzie „jakoś to będzie”?

Tak, dokładnie. Znam szkółkarzy, którzy mają wyłącznie takich klientów i nie narzekają na zbyt.

Niska jakość sadzonek to niska jakość owoców. Czy rynek w niedługim czasie zweryfikuje to podejście?

Myślę, że w ciągu kilku lat rynek wymusi wysoką jakość. Jako konsumenci stajemy się coraz bardziej kapryśni, co jest korzystne. Szczególnie widać to na przykładzie borówki: nie chcemy już borówki po prostu, chcemy, żeby była w ładnym opakowaniu, skalibrowana, świeża, i oczywiście bez oznak chorób. Rynek działa zerojedynkowo – albo się ma owoce bardzo dobrej jakości, albo bardzo niską cenę. Zauważamy, że coraz więcej plantatorów dostosowuje się do tego trendu i kupuje materiał nasadzeniowy wysokiej jakości, na którym można znacznie szybciej i lepiej zarabiać.

Dziękuję za rozmowę.